wtorek, 2 lutego 2016
Jaskinia Burrowsa: Afrykańskie złoto w USA
W 1982 roku, Russel Burrows odkrył w amerykańskim stanie Illinois jaskinię przechowującą rzeczy, które mogły zmienić historię świata. Wewnątrz natrafił on na miejsce pochówku władcy i przedmioty wskazujące, że zarówno on, jak i lud, który je stworzył, przybyli z Afryki...
Czy król Mauretanii przybył do Ameryki Płn. w I wieku naszej ery, przekraczając ocean na kilkanaście wieków przed Kolumbem? Jaskinia, którą rzekomo odkrył w roku 1982 Russell Burrows, zawierała złote i kamienne obiekty, szczątki ludzi oraz złoty sarkofag, który łączy się z mauretańskim królem Jubą II. Historia Jaskini Burrowsa mówi więcej o zachowaniu człowieka, aniżeli o archeologii. Jest to historia rzekomej jaskini przechowującej grobowiec afrykańskiego króla, jaki dotarł do Ameryki Północnej w I w. n.e. i o kontrowersji wokół znalezionych tam przedmiotów.
Każde odkrycie niesie za sobą pewne niebezpieczeństwa. Wedle pierwszej wersji naszej historii, Russell Burrows przypadkowo odkrywa wzdłuż biegu Little Wabash River w pobliżu swego rodzinnego Olney w stanie Illinois, jaskinię. Jest rok 1982. Poszukując porzuconych pozostałości archeologicznych, odnajduje płytką pieczarę, która wiedzie do podziemnego korytarza, którego to nikt nie spodziewałby się znaleźć na wiejskich obszarach stanu Illinois. Wzdłuż korytarza znajdowały się olejne lampy, sufit zaś czarny był od dymu. Długi na 150 m tunel posiadał po drodze kilka komnat, choć tego, co odkrył, Burrows nie chciał ujawnić. Wedle drugiej wersji, w 1982 r. Burrows obmyślił oszustwo twierdząc, iż odkrył grobowiec, starając się następnie sprzedać kilka kamiennych obiektów, jakie sam wykonał wzorując się na książkach.
Tak zwana Jaskinia Burrowsa znana jest ze swej dużej liczby rzeźbionych kamieni, często noszących oblicza postaci przypominających Afrykańczyków, Egipcjan czy Europejczyków lub nawet rdzennych mieszkańców Ameryki. Na pierwszy rzut oka wyglądają siermiężnie, niczym dzieło amatora lub też rzemieślnika, który niedbale wykonał swą pracę, gdy zbliżał się termin. Co więcej, wstępne analizy pisma znalezionego na kamieniach wskazały na mieszaninę, jeśli nie miszmasz różnorakich stylów, słów i języków, które następnie archeolodzy oraz lingwiści szybko okrzyknęli „oczywistym fałszem” („oczywisty” to słowo preferowane przez naukowców, jakiego używają do podkreślenia tego, co mogą odrzucić jako jawną mistyfikację, choć amatorzy dają się temu zwieść).
Już w 1983 r. Burrows w miejscowym sklepie ze starociami wystawił małą kolekcję przedmiotów, jednakże jeśli stworzyłby całą kolekcję, jasne jest, że byłoby ich tak dużo, że nie pozbyłby się nigdy wszystkich. Co więcej, aż do 1997r. on lub ktokolwiek inny, nie zrobił na kamieniach pieniędzy. Jeśli Burrows chciał wzbogacić się na tworzeniu tych przedmiotów, jego podstęp był z pewnością źle przeprowadzony.
Jaskinia jest jednakże czymś więcej niż tylko zbiorowiskiem rzeźbionych kamieni. Burrows prawdopodobnie odnalazł i odkrył wiele złotych przedmiotów. Te wyglądają na autentyczne i noszą tę samą mieszankę pisma. Można jedynie zastanawiać się, dlaczego Burrows do przeprowadzenia swego fałszerstwa użył tak kosztownego materiału jak złoto. Jeśli to prawda, to istnieją nawzajem się wykluczające teorie dotyczące tego złota. W pewnym momencie Burrows oświadczył, że pewna jego część została przetopiona, a następnie sprzedana. Szwajcarski pisarz Luc Bürgin twierdzi, iż Burrows usunął znaczną ilość złota, przetopił je, a następnie sprzedał, deponując uzyskaną sumę w wysokości 15 mln dolarów na kontach banków szwajcarskich.
Jeśli jest to prawda, Burrows w rzeczywistości położył swe ręce na wielkiej ilości złota i zdecydował się sprzedać je za wartość pieniężną kruszcu, nie zaś wartość archeologiczną. Inni z kolei twierdzą, że Bürgin otrzymał ową informację od znajomego badacza, a na potwierdzenie swych przypuszczeń nie posiada żadnych dowodów.
Niektórzy sceptycy twierdzą, że „złoto” nie istniało nigdy, to znaczy nie było nigdy przez nikogo widziane. Nie jest to prawdą, gdyż niektórzy badacze na początku je widzieli. Pokazano mi kolorowe fotografie Burrowsa ukazujące przedmioty najprawdopodobniej wykonane ze złota. W moim posiadaniu wciąż znajduje się kilka z tych zdjęć. Inni krytycy utrzymują, że „złoto” było innym metalem pokrytym złotą farbą, aby uczynić przedmioty bardziej realistycznymi. Jeśli mają rację, Burrows stworzył te przedmioty, ażeby oszukać archeologów, naukowców-amatorów oraz media i nie powinien dopuścić nigdy do jakiegokolwiek bezpośredniego kontaktu z nimi lub ich zbadania. Mogłoby to znaczyć także, iż nigdy nie rozpatrywałby on złotych przedmiotów jako sposobu na zarobienie szybkich pieniędzy. Krótko mówiąc, wniosek nie odpowiada innym argumentom sceptyków, jakoby Burrows starał się zarobić na swym fałszerstwie pieniądze.
ZŁOTY SARKOFAG I SZCZĄTKI CZŁOWIEKA
Jeśli ta historia jest prawdziwa, to Burrows odkrył w pierwszej krypcie ludzki szkielet, należący do mężczyzny. W drugiej komnacie znajdowały się nosze pogrzebowe wraz ze szczątkami kobiety oraz dwojga dzieci. Na żebrach kobiety, w miejscu, gdzie powinno znajdować się serce, leżał złoty grot włóczni. Czaszki dzieci nosiły ślady perforacji. Znalezisko sugerowało, iż kobieta oraz dzieci zamordowani zostali w czasie, gdy zmarł jej małżonek.
W sumie znajdowało się tam 12 krypt. Środkowa komnata, zawierająca złoty sarkofag, przysłonięta była kamieniem, który trzeba było odsunąć. Pomieszczenie, włączając sufit, było udekorowane, wszędzie zaś widoczny był marmur. Złoty sarkofag znajdujący się wewnątrz kamiennego grobowca, przywodził na myśl formę pochówku praktykowaną w Egipcie, wykazując ten sam styl przybrania włosów, a także skrzyżowania ramion. W rękach zmarłego znajdował się symbol anch („crux ansata” lub „krzyż egipski" - w mitologii egipskiej hieroglif oznaczający życie, któremu nadano magiczne znaczenie, później jedna z form krzyża). Mówi się, iż Burrows zdołał dostać się do sarkofagu zauważając następnie, że zawiera on szczątki człowieka wraz z pośmiertną maską, najprawdopodobniej także egipskiego pochodzenia.
Choć sarkofag był bezcenny, w porównaniu z sarkofagiem Tutenchamona, nie mógł zostać usunięty z jaskini przez Burrowsa oraz pomagającego mu szwagra. Co więcej, Burrows zastanawiał się, czy w wyniku naruszenia miejsca spoczynku zwłok znalezionych w jaskini lub też ewentualnego sprzedania znalezionych tam przedmiotów, czekać go może postępowanie karne. Sceptycy rzadko odnoszą się do tej części historii, gdyż twierdzą, że jeśli nigdy nie było żadnej jaskini, stąd też nie było i sarkofagu i znalezionego tam szkieletu.
REAKCJE NA ODKRYCIE
Załóżmy, że jaskinia istnieje, aby przekonać się jak daleko posunąć się mógł w jej eksploracji Burrows. Jego sytuacja była niezwykle złożona: nie był on w zupełności przygotowany na takie znalezisko (bo któż byłby?), a jego ryzykanctwo nie pomagało w sytuacji, gdzie cierpliwość była cnotą.
27 lipca 1984 r. miejscowa gazeta „Olney Daily Mail”, opublikowała krótki artykuł identyfikujący Burrowsa jako odkrywcę jaskini, podając jednak mało informacji za wyjątkiem wzmianki: „uniwersytet (z jakim był on w kontakcie), najprawdopodobniej w przyszłym roku rozpocznie wykopaliska. W tym czasie podanych zostanie więcej informacji.” Choć Burrows szukał pomocy w świecie naukowym, spotkała go z jego strony niejednoznaczna reakcja. Wkrótce potem do jego drzwi pukać zaczęli „archeolodzy-amatorzy”, z których każdy niemalże natychmiast chciał obejrzeć jaskinię. Przypominało to sytuację osoby ze złamaną kończyną, którą każdy pyta, czy może zobaczyć lub podpisać się na jej gipsie. W pewnym momencie osoba mówi „nie”, ponieważ zdaje się jej, że nikt nie jest zainteresowany nią, a jedynie gipsem. Burrowsowi zdawało się, że zainteresowanie wszystkich skupiło się na jaskini i nie mieli oni jakiegokolwiek uznania dla jego własnych potrzeb, często nawet nie pytając o nie. Osoby wykazujące tą postawę, odchodziły stamtąd rozczarowane i urażone, ponieważ Burrows odmawiał współpracy, toteż często podnosiły się kpiące głosy. Niektórzy uważali nawet obecność Burrowsa za drugorzędną.
Próba zareklamowania jaskini miała miejsce w 1994 r., gdy Harry Hubbard oraz Paul Kelly stwierdzili, że starożytny alfabet znaleziony na kamieniach jest kombinacją łacińskiego i etruskiego pisma. Inskrypcje ujawniły, jak twierdzili, że w Illinois pochowany został Aleksander Wielki. Tym, co odróżniało Hubbarda i Kellego od głosicieli przeciwnych teorii, były ich ataki na każdego, kto się z nimi nie zgadzał. Twierdzono także, że zdawali się oni „spędzać więcej czasu na poszukiwaniu sponsorów i sprzedaży filmów domowej roboty”. Nie potrzebowali Burrowsa, bo zdecydowali się odnaleźć grobowiec sami. Byli oni typowymi przykładami spośród całej grupy osób, które starały się wykorzystać jaskinię do zdobycia korzyści majątkowych, sławy lub potwierdzania swych teorii, najczęściej łącząc to wszystko w jedną zabójczą miksturę.
Russel Burrows
W kategorii „teorii”, znajduje się też Joseph P. Mahan, autor wydanej w 1983 r. książki pt. „The Secret” („Sekret”), który w wykładzie z 1991 r. zasugerował, że jaskinia powiązana była ze „związanymi ze słońcem na wpółboskimi jednostkami, potomkami nieśmiertelnych ojców, którzy przybyli na Ziemię w statkach z ognia, rezydowali tu przez jakiś czas, podnosząc poziom odnalezionych tu homonidów poprzez modyfikowanie genów ich dzieci, tworząc w ten sposób pokolenie hybryd”. Ten bezsensowny wniosek nie bazuje na niczym, co powiedział kiedykolwiek Burrows, ale jasne jest, iż położył cień na jego wizerunku oraz jaskini.
Kolejnym przykładem tego, jak jaskinia stała się miejscem do bitew dla innych, jest historia Richarda Flavina, który używał jaskini do prześladowania Franka Josepha. Przez ponad 15 lat Joseph nie miał z przypadkiem nic wspólnego, było tak do momentu gdy jako publicysta „The Ancient American” zainteresował się nim, publikując w rezultacie książkę („The Lost Treasure of King Juba”, 2003 – „Zaginiony Skarb Króla Juby”).
Jednakże Flavin, zamiast tego, skupił się na przeszłości Josepha jako neonazisty [na początku lat 70-tych ub. wieku] i użył tego jako amunicji do „udowodnienia”, że każdy kto sugeruje prawdziwość jaskini, jest neonazistą. Flavin spotkał Burrowsa przy kilku okazjach, ale jego interpretacja zdarzeń jest w najwyższym stopniu fałszywa, przypominając postępowanie chrześcijańskich misjonarzy w krainie „dzikusów”, aniżeli naukowe podejście do tematu.
W końcowej analizie, historia Jaskini Burrowsa jest typowa jak dla znaleziska tego typu. Wystarczy spojrzeć na podobne znaleziska i zmienić nazwę, a generalna linia rzadko zmieni się. Zwykle dochodzi do sporu, zaś eksperci naukowi szybko odrzucają znaleziska, które im pokazano, jako „jawne oszustwo”. Przegrywając walkowerem, przedmioty te nie mogą być autentyczne, gdyż wszyscy „wiemy”, że to Kolumb jako pierwszy dotarł do Ameryki.
Wnętrze jaskini Burrowsa
Gdy przyszło do amatorów, Burrows nie był przygotowany, ani nieświadomy skali wewnętrznych walk oraz kontrowersji, jakie pojawiły się w większości amatorskich organizacji, choć kręgi zainteresowane zjawiskiem UFO, tajemnicą Rennes-le-Château oraz kręgami zbożowymi, jak na razie z łatwością górują nad „wichrzycielami” (czyli tymi, którzy docierają na Nowym Świecie do dowodów, które świadczą o wczesnych transoceanicznych kontaktach między Starym a Nowym Światem). Burrows rzucił kość, psy zaś walczyły o nią do czasu, aż pożarły jego wraz z jego historią.
TESTY GEORADAREM
Na nieszczęście, osobiste rozczarowanie Russella Burrowsa popchnęło go ku wysadzeniu wejścia do jaskini. Zrobił to rzekomo w 1989r., na trzy lata przed tym, jak ukazała się książka pt. „The Mystery Cave of Many Faces” („Tajemnicza jaskinia o wielu twarzach”, napisana wraz z Fredem Rydholmem). Jest to niezwykle powściągliwa relacja o odkryciu przez niego jaskini oraz znajdujących się w środku przedmiotów – czymś, co było w tej sprawie słowem decydującym.
Choć Burrows niejednokrotnie twierdził, iż stracił zainteresowanie swym odkryciem (głównie z powodu trudnych we współpracyludzi, z jakimi przyszło mu się zetknąć), wciąż wraca do niego, jak do miłości z dawnych lat.
Fakt, że nie mógł jej opuścić, choć nie znajdował już tam nic dla siebie, jest być może najlepszym dowodem na to, że Burrows dokonał autentycznego odkrycia. Gdy jego znalezisko narodziło się jako grunt do zrobienia pieniędzy w roku 1982, w 1992 stało się od dawna porzuconą nadzieją. Historia jednak nie kończy się tutaj.
W 1993 roku, przedstawiciele odmiennej linii myślenia znaleźli nowe miejsce odniesienia - „The Ancient American”, który w ciągu następnego dziesięciolecia kontynuował temat jaskini. W 1999 r. wydawca i założyciel magazynu, Wayne May zadecydował, że jeśli nikt inny nie był w stanie poczynić w sprawie jakichkolwiek postępów, uczyni je on sam.
Przez minione sześć lat, rozmawiając z człowiekiem i wysłuchując go, May skłonił Burrowsa do podpisania kontraktu oraz do ujawnienia i pokazania mu miejsca, w którym znajduje się jaskinia, mimo swych początkowych wątpliwości co do tego, iż Burrows skłamał, mówiąc o miejscu i w rzeczywistości zostawił fałszywy trop.
Muszę przyznać, że na podstawie mych osobistych kontaktów z Burrowsem w 1992 i 1993 stwierdziłem, że jest honorowym człowiekiem. Jeśli już coś obiecał, z pewnością zrobiłby to (znak dla krytyków, aby nie naśmiewać się z czegoś, co według nich jest moją „jawną” nieostrożnością). Właśnie to samo, jak się zdaje, czuł May.
Tak więc, mimo swej początkowej niechęci, May poznał ostatecznie miejsce, gdzie zlokalizowana jest jaskinia oraz poprowadził dalej swe badania. Jego georadar wskazał, że w tamtym miejscu rzeczywiście znajduje się jaskinia. Jedynym problemem było dotarcie do niej, mając na uwadze to, że 10 lat wcześniej eksplozja wywołana przez Burrowsa zniszczyła wejście. Niestety – okazało się wkrótce, że eksplozja nie tylko odcięła dostęp, ale i naruszyła wnętrze tunelu. W czasie wielu prób Maya mających na celu dostanie się do środka, za każdym razem napotykał on znaczne ilości wody. Wskazywać to mogło, iż eksplozja zmieniła najprawdopodobniej bieg podziemnej rzeki, w wyniku czego woda wdarła się do podziemnego kompleksu. Stąd też wydawało się, że ocalenie stamtąd czegokolwiek może być niezwykle trudne i wykraczać w większości poza możliwości Maya.
SCEPTYCY KONTRA POSZUKIWACZE PRAWDY
W skrócie, jest to historia licząca sobie około 25 lat, która niemalże każdego, kto się z nią zetknął obdarzyła opinią. Zbyt łatwym wydaje się okrzyknięcie Burrowsa fałszerzem. Ludzie, którzy znali go i pracowali z nim, mówili o nim wiele rzeczy, choć nigdy nie okrzyknęli go mistyfikatorem, czy kłamcą. Wykazywał on wybuchowy temperament i czasem nie był najlepszym sędzią. Jednakże wady charakteru Burrowsa mają w tej historii znaczenie drugorzędne. Jego krytycy skupili się na nich szczególnie, podczas gdy powinni raczej zwrócić uwagę na to, czy mógł on w rzeczywistości sfabrykować kamienne przedmioty, nie wspominając już o wielkiej ich liczbie.
Kolejny z przedmiotów znalezionych w jaskini
Gdybyśmy znaleźli się w tej samej sytuacji, końcowy rezultat byłby ten sam, gdyż w naturze podobnych temu odkryć leży to, w jaki sposób na nie reagujemy, toteż skłaniają się one do dawania podobnego rodzaju wyników. Sceptycy mogą nazywać to „jawnym oszustwem”, zaś zwolennicy „jasnym dowodem”, dowodząc ostatecznie swych własnych argumentów, jakiekolwiek by nie były.
Tak też los jaskini był już przypieczętowany wraz z chwilą, gdy Burrows wczołgał się do niej.
Gdzie zatem dochodzimy? Ku rozpaczy sceptyków, powinni oni wyjść z dowodem większym, aniżeli „oczywiste” oświadczenia. Nie ma dowodu na to, że Burrows sfałszował kamienie. Krytycy spierali się, że znany był on z prac w drewnie i z tworzenia w wolnym czasie drewnianych przedmiotów. Widzą to oni jako „dowód” na to, że sfałszował kamienie.
Jednakże co ważniejsze, istnieją dowody, że w miejscu, na które wskazał Burrows i gdzie ma znajdować się rzekoma jaskinia, znajduje się system jaskiń. Jeśli sprawa nie jest prawdą, sceptycy powinni dostarczyć dowodów, nie zaś w nieskończoność zastępować je słowem „oczywisty”. Jednakże jeśli nawet rzeczywiście znajduje się tam system jaskiń, stracony jest być może on dla nas na zawsze. Jakakolwiek operacja przedsięwzięta w celu dostarczenia jednoznacznej odpowiedzi, może pochłonąć niewyobrażalną sumę pieniędzy, którymi w takiej kwocie „dysydenci” nie dysponują. Tak więc zdaje się, że establishment wygrał po raz kolejny. Być może to jedyna oczywista rzecz wynikająca z całej historii.
ZE STAREGO ŚWIATA DO NOWEGO
Jaki płynie z tego wniosek dla nas? Czy złoty sarkofag znaleziony rzekomo w jaskini w Illinois, może być dowodem na transoceaniczne podróże w epoce prekolumbijskiej, odbywane zdaniem wielu, na linii „Stary Świat” – Ameryka?
Gdy Burrows opisał wygląd jaskini i jej zawartość, dzięki wysiłkom Jamesa Schertza i Freda Rydholma, usunięto z niej większość przedmiotów. Przyglądali się im różni naukowcy, zaś archeolodzy szybko dostrzegli składające się na nie komponenty.
Jednakże wiele kultur to w rzeczywistości kulturowe tygle! Londyn czy Nowy Jork to najlepsze dowody tego, w jaki sposób różne kultury tworzą nową. W starożytności nie było inaczej, zaś najlepszym dowodem zdaje się być Aleksandria.
Ważną wskazówką jest, iż niektóre z kamiennych płyt posiadały znaki znane w Starym Świecie. Należały one do Aleksandra Heliosa, syna Kleopatry i Marka Antoniusza, brata bliźniaka Kleopatry Selene, przyszłego współwładcy Mauretanii (w zachodniej części Sahary). Jest to pogląd wywodzący się od Hubbarda i Kellego.
Wśród grupy archeologów-amatorów Burrowsa znajdowali się Jack Ward i Warren Cook, zmarły w 1989r. Analiza, której Cook poddał przedmioty, doprowadziła go do wniosku, że ich stworzenie kosztowałoby tysiące godzin. Co więcej, Cook, kontynuując analizę Warda dotyczącą ich prawdopodobnego pochodzenia twierdził, że najprawdopodobniej były one pozostałościami libijsko-iberyjskiej ekspedycji. Wedle jego wskazań, człowiekiem odpowiedzialnym za wyprawę był król Ptolemeusz I (ok. I p.n.e. – 40 n.e.), syn Kleopatry Selene oraz król Juba II (52-50 p.n.e. – 23 n.e.). Czy było to możliwe?
Władcy Mauretanii czuli się niepewnie w stosunku do Rzymu w związku z tym, jaką potęgą militarną stała się Mauretania, czyniąc ważnym to, kto był pod jej kontrolą. Gdy Imperium Rzymskie zdecydowało się przywrócić równowagę, mauretański król Juba II i jego rodzina musieli salwować się ucieczką. Możliwe jest, że skorzystał z wiedzy o podróżach morskich, jaką zgromadzili jego przodkowie, Fenicjanie. Znał lokalizację Azorów, z których dobra był w stanie sprzedać po wysokich cenach nie tylko w Rzymie.
Jeśli więc przedmioty z Jaskini Burrowsa są prawdziwe, a interpretacja poprawna, możliwe jest, iż mauretańska rodzina królewska, opierając się na informacjach Fenicjan, udała się na Zachód, poza Azory, do Ameryki. Jeśli wylądowali oni w Środkowej Ameryce, zapewne przekroczyli Mississippi, podróżując dalej na północ aż do Illinois, gdzie osiedlili się z dala od niepokojów Starego Świata.
Odnalezione w Jaskini Burrowsa przedmioty nie są jedynym dowodem obecności zagadkowych ludów w pierwszym stuleciu naszej ery. Zgodnie z legendą rdzennych Amerykanów, region zawiera szczątki króla, który przybył spoza kontynentu. Niegdyś szczep wiedział o tym miejscu, ale teraz informacja została zapomniana. Czy miejscem tym jest Jaskinia Burrowsa?
Co więcej, wiadomo, że Juba II nakazał sporządzenie złotego sarkofagu, który miała zostać umieszczony w mauzoleum zbudowanym dla niego w Tipazie (w dzisiejszej Algierii). Był to jeden z cennych nabytków, jakie Rzymianie starali się przejąć, ale nigdy nie udało się im wejść w posiadanie sarkofagu mauretańskiego króla. Na temat losu obydwóch, historia milczy.
Oczywiste wydaje się jednakże, iż król Juba II musiał umrzeć, zaś jego sarkofag musi być gdzieś umieszczony. Być może jest to Illinois. Zdaje mi się to jasnym, logicznym wytłumaczeniem, zaś logika może być wszystkim, na czym opierać możemy się w najbliższej przyszłości.
http://infra.org.pl/historia-/zagadki-dziejow/764-jaskinia-burrowsa-afrykaskie-zoto-w-usa
Zagadka Wielkiego Kanionu
- czyli historia o śladach starożytnych Egipcjan w USA. Czy istnieją dowody na to, że Wielkim Kanionie znajduje się tajemniczy system tuneli stanowiący dowód na wyprawę starożytnych do Ameryki? Według relacji, jaka ukazała się w jednej z amerykańskich gazet w 1909 roku nad przełomowym odkryciem pracować mieli naukowcy z Instytutu Smithsona. Mimo to później ślad po tajemniczym podziemnym systemie mogącym pomieścić według relacji odkrywców do 50.000 ludzi urywa się... Niektórzy widzą w tym dowód na próbę zatarcia śladów potencjalnie sensacyjnego odkrycia. Inni wskazują jednak, że sprawa jest zupełnie niewarta uwagi, choć kto wie - prawda być może leży gdzieś pośrodku – w kulturze Anasazi.
5 kwietnia 1909 roku na pierwszej stronie „Arizona Gazette" ukazała się relacja o ekspedycji archeologicznej do Wielkiego Kanionu, którą zorganizował Instytut Smithsona. Rezultatem wyprawy miało być odkrycie przedmiotów pochodzących rzekomo z Egiptu. 5 kwietnia jest oddalony tylko o kilka dni od Prima Aprilis, jednakże historia ta była relacjonowana zupełnie na poważnie.
Niestety, od tego czasu nic więcej nie słyszano o tym odkryciu. Każdego roku Wielki Kanion odwiedza kilka milionów turystów i spodziewać się można, że jeśli kryłby on jakąś tajemnicę, już dawno zostałaby ona odkryta. Większość ze zwiedzających koncentruje się jednak na obszarze tzw. Krańca południowego, gdzie znajduje się większość turystycznej infrastruktury. Co więcej twierdzi się, że odkrycie zostało skutecznie zamaskowane, aby utrzymać obowiązujący wówczas i dziś status quo mówiący, że Egipcjanie nigdy nie zapuszczali się na tak dalekie wyprawy poza swą ojczyznę nad Nilem.
Oryginalna historia dotycząca odkrycia mówi o grupie ludzi, która udała się do podziemnej sieci tuneli zawierających różnego rodzaju przedmioty, w tym posągi a nawet mumie. Przełomowe odkrycie, nie ma co. Z pewnością trudno byłoby je strącić z archeologicznego piedestału, jednakże Instytut Smithsona nie posiada dziś żadnych informacji na ten temat. Co się zatem stało? Aby się o tym dowiedzieć musimy dobrze zapoznać się z jedynym pozostałym śladem - artykułem zawierającym sensacyjne doniesienia. Choć jego autor pozostawał anonimowy to w jego treści wymienione było nazwisko archeologa prof. Jordana i odkrywcy systemu, G.E. Kinkaida.
Wszystko zapętliło się jeszcze bardziej, gdy Instytut Smithsona orzekł, że nie posiada informacji na temat człowieka o tym nazwisku. Stanowisko instytucji z roku 2000 mówiło: „Instytut Smithsona otrzymał wiele pytań na temat artykułu z 5 kwietnia 1909, który ukazał się w „Phoenix Gazette" i który dotyczy G.E. Kincaida i odkrycia przezeń „wielkiej podziemnej cytadeli" położonej w Wielkim Kanionie, której budowniczymi miał być lud „orientalnego pochodzenia, wywodzący się najprawdopodobniej z Egiptu". Wydział Archeologii przeszukał dokumenty nie natrafiając jednak na ślad prof. Jordana, Kincaida czy też zaginionej egipskiej cywilizacji w stanie Arizona." Niektórzy twierdzili jednak, że przypuszczenia o spisku i zacieraniu śladów nie są przypadkowe, akta bowiem nie musiały być przechowywane na wydziale a w oświadczeniu wspomina się o „Phoenix Gazette" nie zaś o „Arizona Gazette". Podobnych zabiegów próbowano w wielu przypadkach a celowo wprowadzane błędy były często prostymi błędami lub zwyczajnymi zaworami bezpieczeństwa stosowanymi przez instytucje co do których wysuwano kłopotliwe pytania.
Artykuł o którym mowa prezentował się następująco:
BADANIA W WIELKIM KANIONIE
Tajemnice niezwykłej jaskini wyszły na światło dzienne
Ostatnie doniesienia na temat postępu prac badawczych, które obecnie uważane są przez archeologów nie tylko za najstarsze tego typu znalezisko na terenie USA, ale też jedno z najbardziej przełomowych na całym świecie były już jakiś czas temu poruszane w naszej gazecie. Jednakże wczoraj nowe wieści przyniósł G.E. Kinkaid, badacz, który odnalazł wielką podziemną cytadelę w Wielkim Kanionie podczas spływu kajakowego z Green River (Wyoming) do Yumy kilka miesięcy temu.
Zgodnie z relacją, którą przekazał Kinkaid, archeolodzy z Instytutu Smithsona, który finansuje ekspedycję dokonali odkryć wskazujących jednoznacznie, że rasa która zamieszkiwała tajemnicze korytarze wykute w skale ludzkimi rękoma, miała wschodnie korzenie i pochodziła najprawdopodobniej z Egiptu. Ich teorie, które powstały na podstawie analiz tabliczek zawierających pismo hieroglificzne wskazują, że tajemnica prehistorycznych ludzi, którzy dotarli do Ameryki Północnej została rozwiązana. Egipt i Nil wraz Arizoną i rzeką Colorado łączą historyczne więzy.
Precyzyjne badania
Prof. S.A. Jordan, który prowadzi prace z ramienia Instytutu Smithsona dokonuje obecnie szczegółowych badań, które trwać będą do czasu, aż odkryte zostanie ostatnie ogniwo historycznego łańcucha. Niemalże milę pod ziemią powstał długi główny korytarz, który łączy się z kolejną komnatą, od której z kolei rozchodzą się liczne przejścia na podobieństwo osi w kole wozu.
Odkryto kilkaset pomieszczeń, do których dotrzeć można było korytarzami łączącymi się z głównym szlakiem. Najnowsze poszukiwania pozwoliły na odkrycie przedmiotów, których z pewnością nie wykonano na tej ziemi i które bez wątpienia pochodzą ze starożytnego Wschodu. Wśród nich znajduje się broń, przedmioty wykonane z miedzi, niektóre zaostrzone i twarde jak stal. Wskazuje to jasno, jaki poziom cywilizacyjny osiągnęli owi tajemniczy ludzie. Zainteresowanie naukowców jest tak duże, że postanowili oni lepiej wyposażyć swój obóz i zasilić ekipę do 30 - 40 osób.
Relacja Kinkaida
Pan Kinkaid był pierwszym białym dzieckiem, które przyszło na świat w stanie Idaho. W dorosłym życiu został odkrywcą i myśliwym, który już od 30 lat służy Instytutowi Smithsona. Nawet po krótkim zapoznaniu się z jego relacją wydaje się ona wręcz nieprawdopodobna.
- Na samym początku zdumiało mnie to, że pieczara jest niemalże niedostępna. Wejście tam znajduje się pod liczącą 445 m. wysokości ścianą kanionu. Znajduje się ono także na ziemi należącej do rządu, zatem nikt obcy nie dostanie się tam bez przepustki. Naukowcy chcą pracować w spokoju mając pewność, że ich znaleziska nie padną ofiarą osób ciekawskich czy też poszukiwaczy skarbów. Wyprawa tam nie ma sensu, bo wszelkich gości odprawia się z kwitkiem. Opowiadałem już, w jaki sposób natknąłem się na jaskinię, jednakże przytoczę to pokrótce jeszcze raz. Spływając rzeką Colorado w poszukiwaniu minerałów [...] ujrzałem na wschodniej ścianie otwory w formacji skalnej, które znajdowały się jakieś 600 m. nad korytem rzeki. Na miejsce to nie prowadziła żadna ścieżka, jednakże ostatecznie dostałem się tam z wielkimi problemami. Za półką skalną znajdowało się wejście do jaskini. Znajdują się tam stopnie, które wiodą z wejścia do miejsca, gdzie w czasie gdy jaskinia była zamieszkana, znajdowała się rzeka. Gdy ujrzałem ślady dłuta przy wejściu zainteresowałem się tym i sięgając po broń wszedłem do środka. W czasie tej wędrówki pokonałem kilkaset metrów głównego korytarza, aż dotarłem do miejsca, gdzie znajdowały się mumie. Podniosłem jedną z nich i sfotografowałem. Zebrałem także liczne przedmioty, które przewiozłem rzeką do Yumy, skąd zostały dalej przesłane do Waszyngtonu. Po tym powzięto dalsze kroki w celu zbadania sprawy.
Korytarze
- Główny korytarz ma szerokość ok. 3.5 m. - mówi Kinkaid - zwężając się na końcu do nieco ponad 2.5 m. Jakieś 17 m. od wejścia znajdują się pierwsze rozgałęzienia na prawo i lewo, zaś po obu stronach znaleźć można liczne komnaty przypominające typowe pokoje, choć niektóre mają rozmiary 9 x 12 metrów. Wchodzi się do nich przez owalne drzwi, zaś za system wentylacyjny służą okrągłe otwory przechodzące z komnat do korytarzy. Korytarze te zostały wyciosane lub wykute w skale tak dokładnie, że wygląda to jak robota pod nadzorem inżyniera. Sufit uformowany jest w niektórych pomieszczeniach tak, że zbiega się on w jednym punkcie.
Świątynia
- Kilkadziesiąt metrów od wejścia znajduje się sala w kształcie krzyża o długości kilkudziesięciu metrów, w której znajduje się wizerunek bożka czczonego przez ten lud, ukazanego w pozycji siedzącej i trzymającego kwiat w każdej z dłoni kwiat. Jego rysy twarzy są wyraźnie orientalne. Wyobrażenie przypomina nieco Buddę, jednakże naukowcy nie są pewni kogo tak naprawdę przedstawia. Analizując wszystkie znalezione do tej pory przedmioty i zgromadzone dane dochodzimy do wniosku, że miejsce kultu przypomina najbardziej świątynię dawnych Tybetańczyków. Wokół wizerunku głównego boga widnieją inne mniejsze postaci. Niektóre z nich są pięknie wykonane, inne są zniekształcone. Prawdopodobnie reprezentują one dobro i zło. Po obu stronach wizerunku boga znajdują się duże kaktusy. Wszystko to wyrzeźbione zostało w kamieniu przypominającym marmur. Naprzeciw ołtarza znajdują się różnego rodzaju miedziane narzędzia. Ludzie ci bez wątpienia znali metodę utwardzania tego metalu, czego przez stulecia poszukiwali chemicy. Na ławie znajdującej się w warsztacie znajdowało się trochę węgla drzewnego i innych materiałów używanych zapewne do wytopu metalu. Znajdowało się tam również trochę żużla, co wskazywało na to, że lud ten wytapiał żelazo, jednak nie ustalono jeszcze w jaki sposób. Wśród innych znalezisk znajdowały się wazy i naczynia wykonane z miedzi i złota, wykonane z dużym artyzmem. Wśród ceramiki znajdują się także naczynia emaliowane. Kolejny korytarz prowadził do spichlerza, który przypominał te znajdowane w starożytnych świątyniach na Wschodzie. Znajdowały się tam różnego rodzaju ziarna. Do jednego z wielkich magazynów nie udało się jeszcze dostać. Mierzy on. 6 m. wysokości i można dotrzeć do niego jedynie od góry. Na jego krawędzi widać dwa miedziane haki, które wskazują, że wiodła tam kiedyś drabina. Spichlerze są zaokrąglone i według mnie wykonano je z bardzo twardej zaprawy. W pieczarach znaleziono także szary metal, który stanowi zagadkę dla naukowców, gdyż nie ustalono jeszcze czym jest. Przypomina nieco platynę. Po podłodze porozrzucane były także kamienie, mało wartościowe „kocie oczy". Na każdym z nich widniała twarz.
Hieroglify
- Na wszystkich urnach czy ścianach oraz odnalezionych tam tabliczkach widnieją wizerunki w postaci tajemniczych hieroglifów, do których naukowcy wciąż poszukują klucza. Zawarte tam informacje odnoszą się najprawdopodobniej do religii owych ludzi. Podobne znajdowano już w południowej części stanu. Wśród wyobrażeń zwierząt znajdują się jedynie dwa przykłady. Jedno z nich przypomina zwierzę wymarłe.
Krypta
- Grobowiec lub krypta, w której znaleziono mumie znajduje się w jednej z największych komnat, w której nachylone są pod kątem 35 stopni. W nich znajdują się rzędy mumii, z których każda zajmuje oddzielną wykutą w skale półkę. Na głowie każdej z nich znajduje się niewielka podstawka, na której znajdują się miedziane naczynia oraz kawałki połamanych mieczy. Niektóre z mumii pokryte były gliną, a wszystkie z nich z kolei obłożone korą. Urny i naczynia znajdujące się na dolnych pokładach wykonane są w prymitywnej technice, natomiast wraz z wyższymi rzędami nabierają one bardziej wyrafinowanego charakteru. Warto zauważyć, że wszystkie zbadane do tej pory mumie należały do mężczyzn. Nie chowano tam kobiet i dzieci, co doprowadziło do wniosku, że owa wewnętrzna sekcja stanowiła coś w rodzaju koszar wojowników. Wśród znalezisk nie natrafiono na kości i skóry zwierząt, a także ubrania czy posłania ludzi. Wiele z pomieszczeń jest pustych. Jedno z nich stanowiło zapewne główną sale jadalną, gdyż znaleziono tam przedmioty wykorzystywane przy przygotowywaniu posiłków. Problemem do ustalenia pozostaje to, kto zamieszkiwał to miejsce. Przypuszcza się jednak, że jego lokatorzy sprowadzali się tam na zimę, zaś w cieplejszych porach roku zajmowali się rolnictwem na równinach. W owym podziemnym systemie zmieścić mogłoby się aż do 50.000 ludzi (sic!) Jedna z teorii mówi, że współczesne indiańskie plemiona zamieszkujące stan Arizona wywodzą się z służby lub niewolników ludu, który zamieszkiwać mógł jaskinię. Z pewnością wszystko to rozgrywało się na wiele tysięcy lat przez epoką chrześcijańską, ale mimo to lud ten osiągnął wysoki stopień rozwoju. Ludzka historia pełna jest luk. Prof. Jordan jest z kolei tak podekscytowany odkryciami, że wierzy w to, że okażą się one ewenementem na skale archeologiczną. Z omawianych przeze mnie rzeczy szczególnie jedna wydaje się być interesująca. Jedna z komnat jest pozbawiona wentylacji. Gdy weszliśmy do niej uderzył nas nieprzyjemny odór. Nasze oświetlenie nie było w stanie przedrzeć się przez panujący tam mrok, stąd też musimy poczekać na silniejsze źródła światła. [...] Niektórzy twierdzili, że mogą się tam znajdować zabójcze gazy lub też chemikalia wykorzystywane przez starożytnych. Cała ta podziemna instalacja sprawia, że wizytujący ją doznają dreszczy. Szczególnie ciąży na nich panujący tam mrok, w którym wcale nie pomagały nam lampy i świece."
Oficjalnie jednak nie istniał nigdy ani prof. Jordan a odkrywca Kinkaid nie był wcale łatwiejszy do zidentyfikowania. Mimo to 12 marca tego samego roku „Arizona Gazette" wspominała o pierwszej fazie przygody drugiego z panów mówiąc: „G.E. Kincaid dotarł do Yumy". W artykule tym padają słowa o tym, że pochodzi on z „Lewiston w Idaho" i „przybył do Yumy po odbyciu wyprawy rzeką Colorado z Green River w stanie Wyoming. Jest on drugim człowiekiem, któremu udało się odbyć podobną podróż samotnie i który od czasu do czasu zatrzymywał się na brzegach, aby podziwiać otaczający krajobraz. Opuścił on Green River w październiku." Relacja wydaje się być prawdziwa. Następnie czytamy: „W czasie podróży doszło do dokonania wielu ciekawych odkryć archeologicznych". Już miesiąc później ta sama gazeta wspominała Kinkaida po raz kolejny, jednakże tym razem mówił on o odkryciu podziemnej sieci tuneli i komnat, wśród których znajduje się „kaplica" z wyobrażeniem boga przywodzącego na myśl Buddę. Obok słów o niezwykłym kompleksie pojawiają się u Kinkaida relacje o tajemniczym szarym metalu, hieroglifach i mumiach.
Kinkaid stara się jednak zachować umiar i wiarygodność wskazując, że bożki jedynie „przypominają Buddę", choć zapewne nie są nim w rzeczywistości. Sama świątynia zdaje się przywodzić na myśl skojarzenia z Tybetańczykami, choć to jedynie skojarzenia. Dzięki tym analogiom Kinkaid stara się przybliżyć charakter swego rzekomego znaleziska. Związek z Egiptem nadaje całej sprawie anonimowy autor artykułu, który popuszcza wodze fantazji na temat czegoś, co ma potencjał aby zmienić historię ludzkości. Mimo to gazeta paradoksalnie nigdy nie powraca już do tego tematu.
Pierwsza relacja i Kinkaidzie zamieszczona w „Arizona Gazette" w marcu 1909 roku
Niezależnie od tego, czy Instytut Smithsona prowadzi politykę skrywania dowodów, jak uważają niektórzy, czy też rzeczywiście nie miał nigdy nic wspólnego z podobnymi wydarzeniami, tajemnicza relacja z 1909 roku nie musiała być dziennikarskim oszustwem. Kinkaid mógł bowiem istnieć naprawdę, choć nieco wyolbrzymiał swe znaczenie. Z drugiej strony mógł nigdy nie odbyć wspomnianej wyprawy, jednakże komu zależałoby na wywołaniu sensacji?
Relacja brzmi dość wiarygodnie, jednakże równie dobrze mogła zostać stworzona po to, aby podnieść sprzedaż tytułu. Z drugiej strony podobny ruch spotkałby się z kontynuacją opowieści o wyprawie a także „nowych faktach", bowiem tylko w taki sposób można rozbudzić apetyt czytelników.
W pierwszej relacji o Kinkaidzie czytamy, że dokonał on ważnych dla archeologii odkryć. Co więcej, wykonać miał wiele fotografii. Należy podkreślić, że odkrycie sieci tuneli musiało nastąpić na pewien czas przed tym, jak napisano pierwszą z relacji, zaś w rzeczywistości dojść do tego mogło na pół roku wcześniej. Jednakże w drugiej z relacji dowiadujemy się, że Kinkaid najwyraźniej nie odbywał swej podróży rzeką Colorado sam, a towarzyszył mu naukowiec z Instytutu Smithsona.
Co ważne, udało mu się także wykonać rzekome fotografie znaleziska. Choć twierdził on, że dostęp do wejścia do kompleksu był utrudniony, można spodziewać się od Kinkaida wykonania serii zdjęć z jego otoczenia. W artykule z 5 kwietnia 1909 roku padają słowa o tym, że Kinkaid „przyniósł wieści" na temat podziemnej cytadeli dzień wcześniej, czyli 4 kwietnia. Odkrycia dokonał kilka miesięcy wcześniej, jednakże tajemnicą jest dlaczego trzymał to w ukryciu w czasie poprzedniej relacji z marca 1909. Wydaje się zatem, że w grę nie wchodzi tu opieszałość gazety czy niechęć do publikowania sensacji, bowiem zwłoka ta wydaje się mieć źródło w Kinkaidzie.
Co możemy począć dalej z historią nie posiadając żadnych informacji o odkrywcy? Poszukiwacz tajemnic historycznych Wielkiego Kanionu, Jack Andrews podkreślił, że Kinkaid mógł być prawdziwą postacią. W relacji padają słowa o „poszukiwaniach minerałów", których ważnym źródłem pozostawał Wielki Kanion, znany też jako miejsce obfitujące w miedź. Mimo to jeszcze w 1908 roku, a więc w roku ekspedycji, prezydent Roosevelt ustanowił kanion parkiem narodowym, gdzie wszelkie prace wydobywcze zostały zakazane. Andrews wykazał również, że obszar, na którym Kinkaid znaleźć miał wejście do jaskini znany był jako miejsce wydobycia surowców. Potwierdza to zatem w pewien sposób jego oświadczenie, choć równocześnie w oczy rzuca się fakt przekręcenia jego nazwiska przez gazetę (z Kinkaid na Kincaid), jednakże był to być może zamierzony zabieg mający na celu zmylenie wszelkich osób (w tym przedstawicieli prawa) podążających jego śladem. Co jednak z podziemnym systemem? Wiadomo, że Wielki Kanion posiada wiele jaskiń i pieczar, które zostały już dawno odkryte przez speleologów. Jeden z najlepszych kandydatów do jaskini Kinkaida znajduje się na obszarze między Ninety-four Mile Creek a Trinity Creek, gdzie znajdują się wzniesienia o nazwach takich jak Świątynia Izydy, Wieża Seta, Wieża Ra, Świątynia Ozyrysa etc. W innych miejscach napotkać możemy nazwy takie jak Piramida Cheopsa, Klasztor Buddy, Świątynia Buddy, Świątynia Manu czy Świątynia Siwy.
Podobne kontrowersje na temat podróży mieszkańców Afryki do Ameryki Północnej na długo przed Kolumbem wywołała historia tzw. Jaskini Burrowsa w stanie Illinois, gdzie odkryto rzekomo złote i kamienne przedmioty (jeden z nich na zdjęciu obok). Więcej na temat jaskini w artykule pt. Jaskinia Burrowsa - afrykańskie złoto w USA
W książce pt. „Ancient Secret od The Flower od Life" znajduje się opowieść o dwóch turystach, którzy w drodze do miejsca nazwanego Świątynią Izydy natrafili na piramidę wykonaną z miejscowych skał. Na miejscu dotrzeć mieli do kilku jaskiń, z których jedna znajdowała się na wysokości 800 m. Docierając tam mieli nadzieję odnaleźć miejsce, o którym pisał Kinkaid, jednakże wkrótce okazało się, że jaskinia jest niedostępna ze względu na skały blokujące wejście. Według relacji miał być to sztuczny zawał, zaś o interwencji człowieka w tym miejscu miał świadczyć wykute na miejscu koło o średnicy niemalże dwóch metrów.
Nie wiadomo jednak, jak w takich przypadkach odróżniać fakty od czczej gadaniny. Obszar nazwany Świątynią Izydy znajduje się ponadto 40 mil od miejsca, o którym wspomina poszukiwacz. Co więcej, to tylko jeden z wielu obszarów, którym współcześni nadali nazwę wywodzącą się z mitologii ludów starożytnych. Pochodzenie tych tajemniczych nazw okrywa po części tajemnica, która powołała do życia teorię spiskową mówiącą, że odnoszą się one do tego, co na miejscu zastali pierwszy odkrywcy. (Mimo to akceptując podobną teorię w odniesieniu do atrakcji turystycznych moglibyśmy założyć, że okolice Jury krakowsko-częstochowskiej przemierzał Herakles, który w okolicach Pieskowej Skały pozostawił swą maczugę. – przyp.tłum.)
Wspomniany już Jack Andrews twierdzi, że znał od 1972 roku miejsce wskazane przez Kinkaida, jednakże trzymał to w tajemnicy. Dopiero w 2001 roku uznał, że nadszedł najwyższy czas, aby je wyjawić, ale dodał potem, że nigdy nie trafił na „fizyczną lokalizację". Z jego niejasnej deklaracji wynikało, że widział to miejsce w wizji lub śnie, ale tak naprawdę nigdy w nim nie był. Mimo to opierając się na szczątkowych informacjach uzyskanych z relacji Kinkaida, który mówił, że wejście do systemu tuneli znajduje się „42 mile rzeką od kanionu El Tovar Crystal" nie trafiamy na nic szczególnego. Andrews wierzy, że jaskinia znajduje się w głębokiej rozpadlinie znanej jako Marble Canyon, jednakże zwraca też uwagę na kilka innych lokalizacji, do których dostęp nie jest niemożliwy. Cały problem skupia się jednak na zlokalizowaniu jaskini i wejściu do środka. Sam Kinkaid wspominał, że znajduje się ona pod 800-metrową skalną ścianą. Pozostaje pytanie, w jaki sposób on sam tam się dostał.
Czy przy użyciu dzisiejszych środków możemy dotrzeć do miejsca zidentyfikowanego przez Andrewsa? Jeden ze strażników parku twierdzi, że okolica Marble Canyon wciąż „wydaje się niedostępna, a wiedza o niej jest raczej ograniczona". Obszar ten był na początku wieku nadał słabo znany i badany. Jest także nieczęsto odwiedzany.
Choć sceptycy dali popalić Andrewowi, inni nadal inspirowali się historią Kinkaida. Wiele osób zinterpretowało oświadczenia Instytutu Smithsona jako jawną próbę zatarcia śladów. Sprawy tej nie omieszkał tknąć nawet David Icke, który napisał o „podziemnym mieście zbudowanym z tak samo wielką precyzją, co Wielka Piramida". Dalszych dzikich fantazji Icke'a poświęconych znaczeniu podziemnego miasta i jego związkom z istotami pozaziemskimi nie warto nawet wspominać.
Historia o orientalnym ludzie przybyłym do Wielkiego Kanionu nadal ma się dobrze. Jednakże gdzie to wszystko nas prowadzi? Być może odpowiedź leży gdzieś pośrodku. Prawdopodobne jest, że na obszarze z tak wielką ilością jaskiń natrafić można na coś ciekawego, co niekoniecznie ma egipskie pochodzenie (czego zresztą Kinkaid nie przyznawał otwarcie), ale może być zupełnie „amerykańskie".
Pierwszą kulturą, jaka pojawiła się w tym rejonie była kultura Anasazi, która zajmowała się głównie polowaniem i uprawą zbóż. Do XI wieku n.e. jej przedstawiciele rozwinęli się do tego stopnia, że zaczęli tworzyć swą własną ceramikę, jak i wdrażać nowe metody upraw. Wypracowali też unikalną formę osadnictwa.
Od początku ludzkość przykładała szczególną uwagę do miejsc pochówku. Co więcej, w wielu kulturach zmarłych składano w wykutych otworach skalnych, szczególnie jeśli skierowane były one wprost w kierunku wschodzącego słońca. To nadawało im rangę miejsc specjalnych. Przykład tego znajdziemy we francuskich Pirenejach, jednakże niezależnie czy jest to kreteńska Dolina Śmierci czy też miejsca pochówku Dogonów, jasne jest, że szczególnie faworyzowanymi miejscami były jaskinie i pieczary. Czemu sprawa wyglądać miałaby inaczej w przypadku ludów zamieszkujących wokół Wielkiego Kanionu?
Najprawdopodobniej znalezisko Kinkaida nie było tworem starożytnych Tybetańczyków lub Egipcjan. Należało być może do przedstawicieli kultury Anasazi. Różne ich grupy rozproszone po stanie Colorado łączyły pewne podobieństwa związane z budownictwem, w którym dominowały wielopiętrowe i wielopokojowe „wielkie domy". To one łączyły wszystkie grupy w jedną całość, choć często o wiele więcej ich dzieliło aniżeli łączyło.
Miejsce, gdzie znajdować miał się podziemny system korytarzy i sal leży niedaleko centrum ludu Navajo, którego przedstawiciele są żyjącymi przodkami Anasazi, których nazwa w języku Navajo oznacza „starożytnych". W okolicy Canyon de Chelly znajduje się tzw. Jaskinia Mumii - ostatnie z miejsc zajmowanych przez przedstawicieli kultury Anasazi. W dwóch jaskiniach, które znajdowały się 100 m. od dna kanionu odnaleziono domostwa, w skład których wchodziło 55 pokoi i cztery okrągłe sale ceremonialne stworzone około roku 1050 n.e.
Stanton Cave - miejsce uznawane za jedną z możliwych lokalizacji podziemnego systemu Kinkaida
Na miejscu tym wczesna wyprawa zorganizowana przez Instytut Smithsona odnalazła dwa ciała. Widzimy zatem, że istnieje tu pewne podobieństwo do opowieści Kinkaida - jaskinia, system sal, mumie... a nawet Instytut Smithsona. Jedyną różnicą jaka dzieli te dwa miejsca jest to, że wciąż nie wiadomo, gdzie Kinkaid mógł natknąć się na podobną strukturę i czy w ogóle tego dokonał. Jaskinia Mumii uwidoczniła jednak wyraźnie, że nie potrzeba sprowadzać do Wielkiego Kanionu cywilizacji z odległego Tybetu lub Egiptu - podobne struktury równie dobrze tworzyć mogli miejscowi Anasazi. Choć jej opis niekoniecznie odzwierciedla dokładnie to, o czym była mowa w artykule z 1909 roku, nie możemy powiedzieć nic o wiarygodności Kinkaida oraz jego celach.
Niezależnie od tego, czy historia o Kinkaidzie i niezwykłym kompleksie jest prawdziwa, Jaskinia Mumii udowodniła, że może ona nie być tak ważna i przełomowa, jak widzą to niektórzy. Nawet jeśli dwaj bohaterowie historii z początków ub. wieku naprawdę istnieli najwięcej winy za sensacyjny wydźwięk historii o Egipcjanach w Arizonie ponosi anonimowy dziennikarz „Arizona Gazette". W ówczesnych czasach i panującym klimacie ludzie z łatwością mogli mylić dzieła miejscowych Indian z tworami ludów starożytnego Wschodu, a to głównie dlatego, że nie wierzono, aby Indianie byli w stanie stworzyć coś tak skomplikowanego.
http://infra.org.pl/historia-/zakazana-archeologia/844-zagadka-wielkiego-kanionu
środa, 20 stycznia 2016
Bogowie Chmur, Ludzie z brodami, kto zamieszkiwał obie Ameryki?
Temat Inków, Azteków co jakiś czas przewija się na różnych stronach, w różnych wiadomościach. Zazwyczaj skupia się na jednej grupie Indian, lub na tajemniczych budowlach. Chciałbym przedstawić ten temat w trochę pod innym kątem.
Według legend Indian Paiute przekazywanych z dziada pradziada, na Ziemi żyła rasa gigantów o czerwonych włosach nazywana Si-Te-Cah. Poniekąd legendy stały się faktem ponieważ znaleziono zmumifikowane szczątki czerwonowłosych ludzi w jaskiniach w stanie Nevada. Jak oszacowano szczątki mają około 9400 lat. Badania przerwano z powodów politycznych!!!
Sarah Winnemucca Hopkins(1844-1891), jest prominentnym aktywistką Native American, jest pedagogiem i córką wodza Paiute Winnemucca. Miała okazję usłyszeć wiele historii i opisała je w swojej książce Life Among the Paiutes, opublikowanej w 1883 roku.
"Moi ludzie mówią, że to plemię, które miało rude włosy było przez nas tępione. Posiadam kilka ich włosów przekazywanych z ojca na syna. Posiadam sukienkę, która jest w naszej rodzinie od bardzo wielu lat i ma wplecione czerwone włosy. Suknia jest suknią żałobną i nikt prócz mojej rodziny nie ma takiej sukni." opowiadała Sarah.
Najstarsze mumie świata są mumiami z Chinchorro z północnego Chile i południowego Peru. Pochodzą z roku około 5050 pne, dla przykładu mumie egipskie datowane są na 3000 pne. Zdjęcie poniżej przedstawia mumie z miejscowości Warii, która była zamieszkana przez jeden z preinkaskich ludów. Poza mumii owiniętymi w sześć warstw wełny znaleziono igły i inne materiały włókiennicze. Co ciekawe we wszystkich regionach tzw. Nowego Świata istnieją legendy o Quetzalcoatl (przekazywane przez Azteków), Kukulkan (opowiadane przez Majów), Amalivaca (Tamanacs), Manco-Capac (Inkowie) Viracochy (Aymaras). Wszystkie z nich opisują postać wysokiego białego niebieskookiego mężczyzny, który posiadał blond-czerwone (rude?) włosy i brodę.
Na tych obszarach znajdowane są liczne tzw. przedhiszpańskie - kaukaskie mumie o jasnych włosach, niektóre mają niebieskie kamienie imitujące oczy, a także złote maski również z charakterystycznymi niebieskimi oczami. Mają one odnosić się do bogów Słońca.
Dwa tysiące lat temu tajemnicza, mało znana cywilizacja o niebieskich oczach rządziła północną częścią dzisiejszego Peru. Ten lud nazywał się Moche. Budowali ogromne piramidy, które do dzisiaj dominują w tej okolicy, niektóre z nich mają ponad 100 metrów wysokości.
Grobowiec Pana Sipán jest uważany przez niektórych archeologów za jedno z najważniejszych odkryć archeologicznych w tym regionie w ciągu 30 lat. Archeolodzy odkryli grobowiec, który był nietknięty od momentu pochówku władcy.
Kiedy przybyli w ten region Hiszpanie, sam Pizarro pytał się czyje są te "rude" mumie. Indianie odpowiadali, że byli to ostatni potomkowie Viracochy. Mówili, że lud Viracocha to potomkowie bogów, białych mężczyzn z brodami. Indianie myśleli, że właśnie Europejczyków wezwali Viracocha ponieważ według ich legend w pewnym momencie wsiedli do swoich łodzi i pożeglowali przez Pacyfik. Według głównej legendy Inków przed panowaniem pierwszego Inka, bóg Słońca Con-Ticci Viracochy, odpłynął wraz ze swoimi poddanymi.
Kiedy Hiszpanie przybyli nad jezioro Titicaca, Andy, znaleźli najpotężniejsze ruiny w całej Ameryce Południowej - Tiahuanaco. Widzieli wzgórza przekształcone przez człowieka w piramidy schodkowe, mury które były zbudowane z olbrzymich bloków, pięknie ubrane i wyposażone w oręż posągi przedstawiające ludzkie postacie. Pytali Indian, kto mieszkał w tych ogromnych ruinach.
Znany kronikarz Cieza de Leon, zapisał że te rzeczy wykonano na długo zanim Inkowie doszli do władzy. Zostały wykonane przez białych brodatych mężczyzn takich samych jak Hiszpanie. I tak jak już wspominałem wcześniej, ci ludzie w pewnym momencie porzucili wszystko i poszli za swoim liderem, najpierw do Cuzco, następnie w dół do Pacyfiku.
Archeolodzy odkryli zaginione miasto w głębi lasów deszczowych Amazonii, który zamieszkiwał lud białych ludzi o błąd włosach nosili oni nazwę Ludzie Chmur. Znani byli też jako "Wojownicy Białe Chmury". Wstępnie ustalono, że ich królestwo znajdował się w północnych regionach Andów na obszarze dzisiejszego Peru. Inne ludy określały ich jako Białych Bogów, ze względu na ich wysokość, blond włosy i niebieskie oczy. Według legend ich przodkowie przybyli ze wschodu.
Czy to był jeden lud, który zamieszkiwał obszar Ameryki Północnej i Południowej? Czy może ten lud posiadał technikę przemieszczania się nieznaną w tamtych czasach? W lasach Amazonii i nie tylko czeka jeszcze wiele zagadek, które może kiedyś uda się rozwiązać. Na razie odkrycia fascynują i zaskakują wszystkich na świecie, rozbudzają nasza wyobraźnię.
Zrodlo:http://paranormalzone.pl/swiat-odkrywcy/historia/item/433-bogowie-chmur-ludzie-z-brodami-kto-zamieszkiwal-obie-ameryki
sobota, 16 stycznia 2016
Arkaim
ARKAIM – Miasto swastyka (miasto MANDALA), Świątynia i Superobserwatorium: starożytna Słowiano-Aryjska horyzontalna świątynia i obserwatorium w pobliżu Magnitogorska (Syberia) Rosja, datowana konwencjonalnymi metodami, na 5000 lat – (w rzeczywistości sprzed „12.000 pne., która była palona i odbudowywana wiele razy podczas różnych etapów w historii Aryjskiej). Najnowsze datowanie wieku artefaktów ARKAIM wskazuje na 3,500-4,000 pne. (miejsce samo w sobie jest znacznie starsze). ARKAIM ma postać dwóch ścian około -170 i 85 metrów średnicy, z 60 domami, 35 między kołem i 25 w kręgu. Budynki są ogromnych rozmiarów i niesamowicie precyzyjne w astronomicznych proporcjach i wielkościach. ARKAIM jest znacznie starszy niż Stonehenge. Szerokość geograficzna ARKAIM jest taka sama jak Stonehenge.
ARKAIM obecnie otoczony jest celowym milczeniem Zachodnich społeczności akademickich – które nie chciałyby przepisywania historii i przyznania, że „ta”, którą znamy dzisiaj jest zbudowana na fikcji. Historia ARKAIM – zapomnianej rasy Aryjskiej: Być może z przed 100.000 lat lub starszej, wielka gwiazda Epoki Lodowcowej patrzyła ludziom mieszkającym w rejonie Arktyki, w tym czasie strefy umiarkowanej a następnie migrujących na południe do Azji Środkowej, uwarunkowanej zmianom klimatu. Tam, na żyznej ziemi-raju nieznanych mędrców (Aryjczyków) stało się podstawą Uralsko-Ałtajskiej rasy, która ewoluowała przez tysiąclecia wzbogacając zasoby pierwotnej ludności poprzez małżeństwa, rozwój kosmologii i polityczne struktury, jako podwaliny naszej współczesnej cywilizacji, migrując na całej ziemi, następnie znikają pozostawiając nieśmiertelne legendy o sobie.
Brytyjski pisarz John Michell przedstawia masę dowodów na taką cywilizację, którą uważa za magiczną i mimo wszystko zauważalną na ziemi dla tych, którzy zechcą ją dostrzec: Cała powierzchnia ziemi jest naznaczona śladami gigantycznej pracy prehistorycznych inżynierów, pozostałościami po uniwersalnym systemie naturalnej magii, obejmującym wykorzystanie polarnych magnetyzmów wraz z pozytywnymi siłami związanymi z energią słoneczną. Różni ludzie i nadludzkie rasy zamieszkiwały ziemię w przeszłości, istnieją tylko przekazy z najstarszych mitów. Można przypuszczać, że niektóre katastrofy niszczyły systemy, których utrzymanie zależało od kontroli pewnych naturalnych sił na całej ziemi.
Michell jest jednym z wielu uważających, że w archiwach prehistorycznych zapomniane rasy pozostawiły ślady zaawansowanych zasobów wiedzy, zarówno duchowej jak i technicznej, która może być dla nas przewodnikiem jeśli zajdzie taka potrzeba w przyszłości. Pomimo ignorowania przez główny nurt historyków i antropologów, teoria ta jest z coraz większym naciskiem przedstawiana przez wysoko postawionych naukowców. Widać jak bardzo stary jest rodowód naszego gatunku ale pomimo to zauważalny na ziemi. Ci, którzy zechcą to dostrzec mogą znaleźć nie tylko w legendach ras każdej części naszej planety ale także w tysiącach technologicznych anomalii jakie odkryto w mało geologicznych stratyfikacjach starożytnej Grecji. Historycy mają wiele do powiedzenia na ten temat, zwłaszcza w odniesieniu do legend Azji Mniejszej, które opowiadają o naszym pochodzeniu oraz przejściu w głąb lądu podczas Epoki Lodowcowej w Hyperborei, tajemniczej rasy wysoko rozwiniętych istot polarnych regionów, których filarów działania na ziemi należy szukać w zwierciadłach gwiezdnych niebios.
Centralna i Środkowa Azja w kierunku wschodnim, ogromne przestrzenie stepów, gór i pustyń piaszczystych, których mieszkańcy zachowali najważniejsze wspomnienia czasów minionych, kiedy to zaludnione miasta na pustyniach i starożytne rasy stąpały po tej ziemi. Te Uralsko-Ałtajskie regiony są obecnie centrum uwagi poszukiwań korzeni cywilizacji jak również drog do trwałej przyszłości. ARKAIM: Epoka Brązu, miast w Południowym Uralu. W 1987, w centrum rosyjskiego stepu, zespół rosyjskich archeologów odkrył ruiny warownego miasta o nazwie ARKAIM, powodując wielkie emocje w kręgach naukowych. Region był znany z zachowanych zabytków różnych kultur, każdej epoki i w każdym kierunku kompasu, ale ARKAIM jest pierwszym wyraźnym dowodem starożytnej zaawansowanej kultury kwitnącej na Rosyjskiej ziemi.
Zbudowany na zasadzie kręgu wokół centralnego placu, z około sześćdziesięcioma pół-schronami, domami wybudowanymi w obrębie murów obronnych, Osada położona na południowym Uralu w pobliżu Rosyjskiego miasta Czelabińsk. Było bronione przez dwa koncentryczne mury obronne z gliny i ceglanych bloków na drewnianej ramie, wprowadzone za pomocą czterech misternie skonstruowanych przejść, przez które wrogowie mieli niezwykle utrudniony dostęp. Mieszkańcy i wspólny centralny plac był dobrze chroniony w ARKAIM. Miasto miało położenie w kierunku kilku punktów odniesienia na niebie, zatem uważa się, że było to obserwatorium, twierdza administracyjna oraz centrum religijne.
Nazwana mianem „rosyjskiego Stonehenge”, osada z Epoki Brązu ~ 5.000 – 6.000 lat i była współczesna cywilizacjom Kreteńskiej-Mykeńskiej, Egipskiej Średniego Królestwa, Mezopotamskiej oraz cywilizacji doliny Indusu, jak również starszej o kilka stuleci – legendarnej Troji Homera, której kolisty układ (Arkaim) tak bardzo przypomina. ARKAIM był zamieszkiwany przez 200 lat poczym tajemniczo spalony i opuszczony. Rosyjski zespół eksploracyjny wykazał, że ARKAIM cieszył się zaawansowaną technologią jak na swoje czasy. Był wyposażony w rynny drenażowe i system przeciwburzowy, realnie był chroniony przed ogniem, drewniane podłogi domów i same domy były nasączone substancją ogniotrwałą – wiele pozostałości tego związku można do tej pory znaleźć w ruinach.
Każdy dom wewnętrz posiadał utwardzone drewniane bloki i w każdym z nich było palenisko, piwnica, piekarnik i dojście do chłodzonego systemu magazynowania żywności. Piec był taki, że było możliwe wytapianie w nim brązu, jak również wypalanie wyrobów garncarskich. Ekscytujące prace wykopaliskowe, odkryły dwadzieścia kolejnych grodzisk i nekropolię w Dolinie ARKAIM, niektóre z nich kamienne, większe i bardziej imponujące niż ARKAIM. ARKAIM mogło być ewentualnie ich stolicą. Kompleks zaczęto nazywać Ziemią Miast odkrywając przed naukowcami wiele tajemnic. Był to pierwszy konkretny dowód na istnienie cywilizacji neolitycznej zagubionej w południowej Rosji, potwierdzające to co od dawna podejrzewano, że południowy Ural i północny Kazachstan, położone na skrzyżowaniu Azji i Europy, były ważnym regionem w tworzeniu złożonych społeczeństw Aryjczyków.
Rzucono po raz pierwszy światło na rozwój, charakter i szeroki wzorzec wczesnej wędrownej kultury indoeuropejskiej stymulując różnego rodzaju teoriami w rosyjskich kręgach o korzeniach Słowiano-Aryjczyków. To jednak był dopiero początek poszukiwań nowej tożsamości w małych, ale wpływowych etnicznych, kulturowych i religijnych mniejszościach rosyjskich od upadku Związku Radzieckiego. Coraz bardziej odrzucana jest Amerykańska i Europejska wizja globalnej hegemonii zakorzeniona w zachodnim chrześcijaństwie, Rosjanie zwracają się w kierunku wschodnim, aby znaleźć połączenie korzeni indoeuropejskich. Wielu, zwłaszcza młodych przejmuje mistykę społeczności zjednoczonej Eurazji cementując więzi duchowe znacznie starsze niż chrześcijaństwo, judaizm i islam.
ARKAIM stara się skupiać na tych ideałach, które symbolizują przyszłość jako podstawę do pokoju na świecie. ARKA oznacza niebo a IM ziemię, mówi Alex Sparkey, rosyjski pisarz, wyjaśniając, że ARKAIM oznacza to miejsce, gdzie Niebo styka się z Ziemią, gdzie materializm i duchowość połączone są nierozłącznym łukiem. Połączony jest tu Wschód i Zachód. Dziś w Rosji istnieje poczucie, że ludzkość stoi przed koniecznością wyboru Jedności. Zachodnia kultura musi wejść w jedność z mądrością Wschodu. Jeśli to się zdarzy harmonia, która kiedyś panowała w Kraju Mieście zostanie przywrócona. W rzeczywistości wątpliwym jest, że pokój i harmonia istniały w okresie ARKAIM, ponieważ okoliczne grodziska były oczywiście przystosowane do wojny lub do ciężkich działań defensywnych w wrogim środowisku.
Warto zauważyć, że kult Tengri, Mongolsko-Tureckiego Niebiańskiego Boga, który odgrywa istotną rolę w religii Centralnej Azji, sprzyja ostrej konkurencji i nacjonalizmowi raczej niż spokojnym stosunkom z sąsiadami. Jednak Sparkey ma rację podkreślając zasadę harmonijnej zgody ukrytej w ideologii ARKAIM, wskazując jak ma to się do rozrachunku dziedzictwa Starej kultury bardziej pokojowej. Szef zespołu archeologicznego zauważył: lot nad ARKAIM na pokładzie helikoptera daje niesamowite wrażenie. W dolinie są wyraźnie widoczne wielkie koncentryczne kręgi. Miasto i jego obrzeża są zamknięte w kręgach. Wciąż nie wiemy, co oznaczają gigantyczne kręgi, czy zostały wykonane do obrony, nauki, edukacji lub do celów rytualnych.
Naukowcy twierdzą, że kręgi były faktycznie używane jako pas startowy w starożytnym porcie kosmicznym. Prawda jest jednak taka, że ARKAIM było tzw. Troją, miasta w Azji Mniejszej, gdzie grecki król Agammenon zniszczył je podczas Wojen Trojańskich. Zbudowana na tej samej zasadzie kręgu jak Troja opisana w Iliadzie Homera, ale co najmniej sześćset lat starszy ARKAIM znajduje swój prototyp w Atlantydzie Platona z jego trzema koncentrycznymi kręgami kanałów; w legendarnym Electris hyperboreańskim mieście gdzie mówiło się, że zostało zbudowane pod Gwiazdą Polarną przez boga mórz Posejdona; a w Asgardzie, święte miasto Norse poświęcone bogowi Odynowi, który jest opisany w Islandzkiej sadze, Edda.
Wszystkie te legendarne miasta Trojańskie mają ten sam okrągły rzut. Przeszły do historii jako neolityczne Ośrodki Mądrości i siedziby starożytnych bogów-królów, a to niewątpliwie rzuca światło na kultowe funkcje ARKAIM w czasach jego świetności jak się przekonamy. W Rosji istnieje duże zainteresowanie starożytnym miastem, widząc w nim świątynię zbudowaną przez legendarnego króla Yama władcę Aryjczyków w Złotym Wieku, które znowu będzie centrum świata. Jednak odkrycie osady otworzyło historyczną wartość zasłony na znacznie więcej niż bitwy i podboje agresywnych ludów Indoeuropejskich prowadzone z Eurazji i na południowych ziemiach Morza Śródziemnego, gdzie ich rydwany wojenne rozbiły spokój Starej Europy.
Państwo Miasto ujawnia swoją strukturą i Historią przede wszystkim jeszcze wcześniejszą przeszłość Uralsko-Ałtajskich narodów – przedstawia tak ogromną starożytne czasy, że pojawia się więcej tajemnic niż ich rozwiązań. Zbudowane w unikalnej architektonicznej Nordyckiej formie Asgard, najświętszy przybytek Asów, których Proza Edda opowiada, że „ludzie nazywają ją Troją,” ARKAIM był świątynią poświęconą Aryjskiej religii Słońca, ale korzenie jej pochodzą z o wiele starszego kultu Gwiazdy Polarnej. Esencjalnie jest to religia szamanów, czarodziejów, magów oraz innych zatrudnionych do pracy w kontaktach z duchami natury.
Tak więc Swastyka, uważana za wyłącznie Aryjski symbol kultu słońca przywłaszczona do celów okultystycznych przez Hitlerowców, przedstawiana na wielu glinianych naczyniach odkrytych w ARKAIM, jest starszym religijnym i metafizycznym symbolem niż dołączony do Słowiano-Aryjskiego Boga Słońca, jego korzenie leżą w totemicznym szamanizmie. Rene Guenon, wybitny francuski ezoteryk wskazuje, że swastyka symbolizuje wieczny ruch wokół nieruchomego centrum, jest polarnym a nie słonecznym symbolem, i jako taki był symbolem kultu centralnej Gwiazdy Polarnej, pierwotnie poświęcony planetarnemu bóstwu połączonemu z Ursa Major, Wielką Niedźwiedzicą. To centrum, Guenon – podkreśla, stanowi stały punkt znany symbolicznie wszystkim tradycjom jako „pole” lub oś wokół, której obraca się świat”
Swastyka jest zatem znana na całym świecie jako „znak słupa”. Krótko mówiąc, byłoby błędem skupiać się na Aryjskim ARKAIM jako tle, miasto było dziedzicem wielkiej silnej cywilizacyji, która istniała w korytarzu Eurazji długo zanim przybyli tu Indo-Europejczycy. Jedenej uniwersalnej cechy w miastach podobnych do Troi brakuje właśnie w ARKAIM – prawdopodobnie dlatego, że przez wieki uległo zniszczeniu – jest to filar ołtarza na głównym placu miasta. Niewątpliwie w ARKAIM widzimy późną ekspresję megalitycznego Filaru religii, która kiedyś panowała powszechnie w każdym zakątku świata, wśród niemal wszystkich narodów, niezależnie od ich etnicznego typu, który wiązał się z miastami Troi.
Jest to najstarsza nam znana religia i cofa się ona do najbardziej odległej przeszłości, kiedy to ludzie widzieli niebiosa jako obracającą się wokół osi Gwiazdę Polarną. Dopiero później Słońce jako centrum obracającego się systemu gwiezdnego, zastąpiło Gwiazdę Polarną będącą najwyższym bóstwem kultu Pillar i doprowadzona do wywyższenia Boga Słońca przez ludy Indoeuropejskie. Doprowadziło to do większego rozwoju intelektualnego, złożonych cywilizacji, zaawansowanej sztuki i nauki oraz pojmowania transcendentalnej natury. Miasta Troje jak Electris – i ARKAIM – zostały zbudowane jako gwiezdne obserwatoria. Ich funkcją było zjednoczenie Ziemi z kosmosem zgodnie z zasadą „jak na górze, tak na dole” za pomocą centralnej osi symbolizowanej przez kamienną kolumnę.
Tak Diodorus Siculus w pierwszym wieku przed naszą erą, cytując historyka Hecataeusa opisał sanktuarium Electris jako miasto Troi na wzór sfer zwanych swastyką lub MANDALĄ, przez co rozumiał astronomiczny projekt podobny do ARKAIM, Stonehenge i inne strarożytne świątynie poświęcone słońcu, w których schemat sfer niebieskich lub astralnej powłoki wokół Ziemi był reprezentowany schematycznie przez serię koncentrycznych okręgów oznaczonych ścianami, rowami i fosami wokół głównego filaru kamiennego …Słowiańsko Aryjska „ARKA” oznacza łuk (gwiaździsty) Nieba (Zauważ, że ARKAIM i ARKTIC mają ten sam rdzeń „Ark”) „IM” oznacza Ziemię Całe słowo ARKAIM oznacza „W miejscu, gdzie Niebo-niebiosa styka się z ciałem Ziemi.
… przykład Słowiano-Aryjskich neuro-językowych korzeni imienia Hinduskiego Boga w Sanskrycie … Rudra (sanskryt) jest Wedyjskim Bogiem burz. Sanskrytowa nazwa Rudra pochodzi z korzeni rud- czyli płakać, wyć. Słowo Rud jest tłumaczone na Słowiano-Aryjskiego słowa ruv, które oznacza, wyć (jak niedźwiedź), Słowiano-Aryjska litera V zmieniła fo z Sanskryckiej litery D. Do 40% słów w sanskryckim Słowiano-Aryjskim neuro-języku , poza faktem, że Rig Veda i Mahabharata zawierają wiele tekstów żywych opisów migracji (Exodusu) Słowiano-Aryjczyków z Da’ria i Thule (Hyperborea), gdzie na środku wspomnianych kiedyś istniała Święta Góra Meru. Dlaczego święta? Ponieważ Aryjczycy zbudowali ogromną świątynię MANDALA na tej górze. A symbolem na samym szczycie świątyni kiedyś, była nasza Droga Mleczna – Swastyka (SWARA-Swarga) …
… dlaczego był tak wielki nacisk na Słowiańskie Aryjskie szyfrowanie-pisma, run i alfabetu?
… po prostu dlatego, że głębia i siła rasy czy narodu jest pokazana w języku … różnorodność języka pokazuje głębię myśli … a głębia myśli pokazuje głębie wiedzy o swoim pochodzeniu, swojej przeszłość i swojej przyszłości …
Słowiano-Aryjczycy nazywają tą wiedzę Wedami. Istnieje łącznie 118 alfabetów – runów, cyphers i języków, które pochodzą z JEDNEGO (Aryjskiego) języka ludzkości, który został „tajemniczo” zniszczony przez najazd w „Noc Swaroga” tysiące lat temu … i po zniszczeniu tego pierwszego języka powstały alfabety i inne opracowania …
„Chodź. Zejdźmy więc i pomieszajmy tam ich język, aby jeden nie rozumiał drugiego!”
Genesis 11:1-17
Słowiańska Aryjska „biała” mumia znaleziona w Chinach. Osoba mumifikowana, którą tu widzimy jest rasą D’Aryan lub H’arjan – To zależy od kolor oczu … Jest faktem historycznym, że pierwsi Chińscy cesarze byli białymi Aryjczykami, którzy przynieśli pismo do Chin … Później chińscy cesarze dokonali 3 kompletnych zmian Chińskiego alfabetu – w celu wyeliminowania i ukrycia wszystkich śladów Słowiano-Aryjskich Swasti-runicznych skryptów. Połowa terytorium obecnych Chin kiedyś słowiano-Aryjskich prowincji – terytoriów i chiński Wielki Mur został zbudowany w celu ochrony swojego terytorium – jeśli przestudiujemy budowę Wielkiego Muru – znajdziemy strzelnice zbudowane w ścianie po stronie Chin, a nie odwrotnie – ze strony „wroga” który kiedyś istniał.
Biały Aryjczyk (Tocharian) mumia znaleziona w Chinach, w skrzyni, na której widać swastykę (Aryjski Symbol Galaktyki Drogi Mlecznej) (poniżej wyjaśnienia ze Słowiano-Aryjskich Wed) Widoczna część naszej galaktyki to średnica tarczy 30 kiloparsek, zawierająca około 200 miliardów gwiazd, które są zgrupowane w cztery zakrzywione ramiona. W letni wieczór można zobaczyć bok galaktyki w postaci Drogi Mlecznej. Dlatego nasze obserwacje (nawet za pomocą teleskopów), galaktycznych ramion praktycznie jest niemożliwe. Współczesna nauka uznaje, że istnieją tylko dwie odnogi praktycznie niedostępne, w rzeczywistości istnieją cztery a nasi przodkowie z całą pewnością wiedzieli o tym. Szeroko stosowany symbol swastyki (do którego odwoływali się naziści) – wyznacza (pokazuje) naszą galaktykę! Jest o tym w Runach w starożytnym liście H’Aryan wskazującym Drogę Mleczną jako obiekt (część) wszechświata. Nasza Galaktyka nie istnieje od zawsze i nie będzie istnieć wiecznie. Galaktyki we wszechświecie rodzą się z pierwotnej materii (eteru) i przechodzą cykle rozwoju, a potem umierają – następnie rodzą się nowe galaktyki …
Mumia z Taklamakan (mumia Tocharska)
Jedna z najbardziej znanych mumii Tocharskich to tak zwana „Piękność z Loulan”, na prawo jej twarz zrekonstruowana przez artystę. „Piękność z Loulan” – Najstarsza mumia znaleziona w Tarim Basin pochodząca z Loulan, która znajduje się na wschodnim końcu pustyni Taklamakan, jest w kształcie jaja (owalu). Ubrana tylko w odcienie brązu, żyła 2000 pne. i zmarła w wieku 40 lat. Obok jej głowy znajduje się koszyk, który zawierał ziarna pszenicy. Była to Słowiano-Aryjska kobieta.
… Pochodzenie swastyki ze Słowiańsko Aryjskich Wed:
Starożytna Słowiano-Aryjska nazwa naszej Ziemi to Ziemia Midgard, która krąży wokół Słońca Jaryło. Słońce Jaryło jest w strukturze Systemu Gwiezdnego o nazwie Swati, zwanej również jako Ścieżka Peruna lub Niebieski Iriy (Niebiański lryj). Swati przedstawiona jako swastyka lewoskrętna. W dolnej części jednego z ramion Swastyki jest Słońce Jaryło. To się nazywa Trisvetlum (Trójświatło, ponieważ oświetla trzy światy (i wymiary)):. Yav, Nav ‚i Prav (Jawie, Nawie i Prawie). Słońce Jaryło należy do gwiazdozbioru Zimun (Niebiańska Krowa lub Ursa Minor), i jest ósmą gwiazdą …
… NA DŁUGO PRZED ARKAIM …
ZŁOTE CZASY LUDZKOŚCI… CZASY BOGÓW ARYJSKICH …
LATA 109.000 P.N.E.
Aryjczycy rozpoczęli exodus z Da’Aria, Thule ze świętą górą Meru w środku Asgardu. W Słowiano-Aryjskich Wedach, ten exodus nadal nazywa się PASKA lub PASHET. Exodus kontynuowano w 15 etapach do obecnego rosyjskiego płaskowyżu na Uralu do roku 109,703 p.n.e … Należy pamiętać, że nazwa Ur-Al była znana na długo przed słowem (sumeryjski) Al (bóstwo El) i pojawiło się na sumeryjskich tablicach glinianych z tak zwaną „pierwszą” sumeryjską cywilizacją ludzką … czas Wyjścia nazywany jest również „Wielkim Ochłodzeniem”, ponieważ rozpoczęła się Epoka Lodowcowa …Poniżej znajduje się krótka linijka opowieści o Słowiano-Aryjskiej migracji z zatopionego Asgardu w Da’Aria i Thule, po dyspersji w dolinie Indusu (Saraswati), do terytoriów obecnej Europy i Kaukazu – Etiopii, Sumeru i El-Gipto (Egiptu) …
Aryjska migracja z Da’Aria i Thule (Hyperborea), która zakończyła się w 109,703 pne. na terenie dzisiejszej Rosji i w konsekwencji późniejszą dyspersję do doliny Indusu (Saraswati), Europy i Kaukazu w tym Sumeru, Egiptu i Etiopii z utworzeniem wszystkich wymienionych cywilizacji
… Poniższy wykres przedstawia oś czasu rasowego mieszania się Słowiano-Aryjczyków (rasa) i rasy Negro, – czarnych ludzi, którzy w tym procesie migrowali do obszarów Afryki Północnej – Etiopii, Górnego Egiptu i doliny Indusu. Proces rozpoczął się ok. -53.000 – 55.000 lat temu z tworzeniem się różnych typów lub ras i mnóstwem znanych haplogrup DNA aż do ~ 3000 lat pne … Proszę pamiętać, że Słowiano-Aryjskie Wedy, Mahabharata, Rig Veda mówią, że obie rasy – Biała i Czarna pojawiły się na tej planecie po jakimś czasie od siebie … biała rasa nie wywodzi się z czarnej i czarna rasa nie „wyewoluowała” od Afrykańskiej małpy … jak twierdząi nowoczesna państwowa ideologia. Czarna rasa nie wyewoluowała z małpy (i pierwszej Ewy), ale pojawiła się na tej planecie jakiś czas później po Da’Aryjczykach i Ha’Aryjczykach, Rassens i Slavens z innego miejsca we wszechświecie. Nie było człowieka „wyewoluowanego” od małpy, jak nie było stworzonego człowieka przez Jehowę (Jehovah((Yaldabaos)) w Edenie, ponadto – teoria interwencjonizmu – ludzkiego genomu/DNA zmieniona przez Anunnaki z Cro-Magnon (obraźliwa nazwa dla człowieka) jest kolejnym wielkim ideologicznym żartem …
… następny mapa pokazuje daty licznych stanowisk archeologicznych z dokładnym proporcjonalnym rozmieszczeniem czasowym w Rosji, w tym i ostatnie archeologiczne znalezisko – ARKAIM w 1987 roku przez rosyjskiego archeologa. Wiele miejsc ma do 50,000 lat, tam gdzie odkryto artefakty i rekonstruowane czaszki wykazały, że -55.000 lat p.n.e. rasa ludzka istniała z dokładnym wyglądem współczesnych dzisiejszych ludzi … Mieli wzniosłe nazwy jak dzieci zapomnianych Bogów-Aryjskich, a nie jak jedno z obraźliwych – darwinowskie Cro-Magnon …
…Oto porównawcze światopoglądowe (drzewo): Słowiano-Aryjski GENOTEIZM (późniejszy Hinduski Vedantyzm, Sivaism-Shivaism) i Afro-Semicki Kreacjonizm z monoteizmem, jako okultystycznej podstawy świeckiej (dwubiegunowej) IDEOLOGII – Ewolucjonizmu i (nowy na scenie) interwencjonizmu… Słowiano-Aryjczycy posiadali światopogląd, który powstał w oparciu o wiedzę Aryjskich Wed, które mówią, że urodzili się (nie stworzono ich) z bogów przybyłych na tą planetę z Plejad, Wielkiej Niedźwiedzicy i Małej Niedźwiedzicy(Ursa Major i Ursa Minor). Taki światopogląd można w skrócie nazwać GENOTEIZMEM, gdzie dziedziczna genealogia ludzkiego DNA linii rodowych kontynuacji pochodzi z odległych gwiazd które żywo opisano we wszystkich Wedach … (człowiek liczy 1.500.000.000(miliarda) lat). Afro-Semicki światopogląd składa się z ideologicznych wierzeń (nie jest to trudne do udowodnienia), kreacjonizmu (Tora, Biblia, Koran) i świeckich ideologii jak Ewolucja (Darwinizm) i interwencjonizm (Homo sapiens zmiana DNA/klonowanie przez linię rodową Saurian (Jaszczury)). Czerwona dolna linia trzech semickich ideologii jest następująca – rości pretensje do wyłącznej własności człowieka, oprócz prób wpajania obniżonej ludzkiej inteligencji na poziomie afrykańskiego zwierzęcia, dokonywanej przez „boską” linię krwi Saurian … na następnym slajdzie – po prawej jest drzewo z nazwami Słowiano-Aryjskich Ancestralnych (przodków) bogów a po prawej Afro-semickie drzewo połączone z wymyśloną ideologią – Monoteizm i Kreacjonizm w połączeniu z ideologią świecką – ewolucjonizm i interwencjonizm … (semickie religijne i świeckie ideologie mają jeden korzeń i są bipolarne (dwubiegunowe), podzielone na „dobre” i „złe” religie – dla nie przeoczenia …)
SŁOWIANO-ARYJSKIE CZASY W ZAPISACH
…Słowiańsko Aryjski Kalendarz jest najstarszym kalendarzem odpowiadającym wydarzeniom odnotowanym w historii ludzkości … kalendarze późniejsze były w infuzji do kalendarza Hindusko-Wedyjskiego, – kiedy Słowianie przynieśli Aryjskie Wedy i ich system kalendarzowy do doliny Indusu (Saraswati) …
… w Słowiano-Aryjskim Kalendarzu dzisiaj (2012) to rok 7520
Z tego samego kalendarza dziś mamy rok …
7520 – od zbudowania (zawarcia) pokoju w Gwiezdnej Świątyni
13017 – od Wielkie Ochłodzenie (po 3 „Wojnie Bogów „i w konsekwencji katakliźmie)
44553 – od utworzenie Wielkiej Sar z Rassenii
100787 – od założenia Irly Asgardu (na obecnym terytorium Rosji)
111815 – od Wielkieg wyjścia z Da’Aria
1142990 – okres Trzech Księżyców (gdy Ziemia miała 3 księżyce)
142999 – od Asa Dei (Główna „Wielka Wojna Bogów”)
185775 – czasy Thule
604383 – czasy Trzech Słońc
… ostatnie uwagi, może pozwolą nieco bliżej zrozumieć, kim są potomkowie Ariów(Aryjczyków). Hyperborejczycy, Da’Arjanie i Atlanci z materiału w tej prezentacji słowo „Słowiański” zostało tutaj użyte w stosunku do osób pochodzących z Rasy, ponieważ cała biała rasa wywodzi się od Ariów (Aryjczyków), którzy byli Da’Arjanami …
Nie ma czasu i miejsca, aby zaprezentować tu całą szczegółową historię ludzkości, ale warto zapamiętać, że wojna która rozpoczęła się od Da’Arjan i Atlantów nie skończyła się jeszcze – są zwycięzcy i są przegrani, a całym tym tzw. nowoczesnym społeczeństwem rządzą dziś okultystyczni kapłani cienia (za kulisami), z przeszłości. Słowiano-Aryjskie Wedy twierdzą, że były wyniszczające wojny między Da’Arjanami (Aryjczycy Hyperboreańczycy) i Anlanci (Ants, Antlants, Atlantis). Obie strony wiedziały jaką dewastację to przyniesie … Mahabharata i Rig Veda opisuje jaki rodzaj broni był użyty przez obie strony …
… kto idzie z niewiedzą przeszłość, drzwi ma zamknięte do przyszłość ...
Zrodlo: https://treborok.wordpress.com/slowianszczyzna/arkaim-kolebka-slowianskiej-aryjskiej-cywilizacji/
Sfinks
Sfinks i archeologiczny spisek
Arabowie nazywali go "ojcem strachu". Dla innych stanowił ogromne źródło inspiracji i symbol potęgi starożytnych. Monumentalny, choć nieco nadgryziony zębem czasu Sfinks do dziś stanowi wielką archeologiczną zagadkę. Istnieją bowiem uczeni twierdzący, że jest on znacznie starszy niż się oficjalnie przyznaje i może być "prezentem" pozostawionym Egipcjanom przez przedstawicieli znacznie wcześniejszej tajemniczej cywilizacji. Mało kto wie również, że Sfinks miał swojego zaginionego brata bliźniaka, a rozciągające się pod nim korytarze i komnaty mogą kryć w sobie prawdziwe archeologiczne sensacje.
Kilkakrotnie zasypywany pustynnym piaskiem Sfinks od zawsze intrygował podróżników i historyków. Przez pewien czas Arabowie uważali nawet, że wystająca z piasku głowa należała do prastarego bóstwa i była osadzona na czubku piramidy, skąd zmyły ją wody biblijnego potopu. Sfinks zadziwia między innymi dlatego, że nie do końca wiadomo, ile lat sobie liczy i kto właściwie go stworzył. Utartym egiptologicznym przekonaniom mówiącym, iż powstał on za czasów panowania faraona Chefrena (2558 - 2532 p.n.e) przeczą specjaliści twierdzący, że Sfinks jest nie tylko o wiele starszy niż się przypuszcza, ale mógł on przejść swoisty proces "retuszu", kiedy to starożytni postanowili nadać mu nową formę.
Zwolennikiem teorii mówiącej, że Sfinks jest znacznie starszy niż podają podręczniki jest geolog Robert Schoch, który doszedł do wniosku, że za erozję ścian monumentu odpowiadać mogą jedynie silne deszcze. Z racji tego, że od czasów Starego Królestwa na okolice Gizy spadało rocznie zaledwie ok. 2.5 cm deszczu, Schoch doszedł do wniosku, że Sfinks musiał powstać między IV a V tysiącleciem p.n.e. Oznaczać to może m.in. to, że posąg został pozostawiony Egipcjanom "w spadku" przez wcześniejszą, wysoce zaawansowaną cywilizację (odwoływano się tu nawet do mitycznych Atlantów).
Podobnego zdania jest inny geolog, Colin Reader, który zgadza się z Schochem co do tego, że Sfinks jest starszy, niż mówi oficjalne stanowisko nauki. Twierdzi on jednak, że nie są to tysiące, lecz setki lat przed panowaniem Chefrena. Podobnego uważa również egiptolog Wasilij Dobrew, który twierdzi, że do położenia posągu dostosowano przebieg dróg łączących go z piramidami, co sugeruje, że pojawił się on wcześniej od nich.
Największa zagadka Sfinksa wiąże się jednak z tym, co kryje w swoim wnętrzu. Jak twierdzi specjalizujący się w tematyce starożytnych tajemnic brytyjski pisarz Robert Temple, jeszcze na początku XX wieku możliwe było zejście do jednego z legendarnych korytarzy wiodących przez "korpus" posągu, który prowadził do szerzej nieznanych krypt.
Był to jednak dopiero początek spekulacji, dzięki którym narodziła się teoria spiskowa związana ze Sfinksem. Pojawili się bowiem ludzie twierdzący, że ukryte w jego "ciele" szyby były częścią rozbudowanego, podziemnego systemu pomieszczeń wykonanych ludzką ręką. Na ślad jednej z takich struktur, którą nazwano "szybem Ozyrysa" natrafiono już po II wojnie światowej.
W 1980 r. przedstawiciele egipskiego ministerstwa, których zadaniem było zmierzenie poziomu wody pod Sfinksem rozpoczęli w jego pobliżu serię odwiertów. Celem było sprawdzenie, w jakim stopniu wody podziemne zagrażają monumentowi. W odległości kilkunastu metrów od niego natrafili na twardą powłokę, która, jak się okazało, wykonana była z czerwonego granitu. Ponieważ nie występuje on na płaskowyżu w Gizie i zwykle dostarczano go z Asuanu, stało się jasne, że natrafiono na ślady podziemnej struktury wykonanej ręką człowieka.
Dla wielu było to dostateczne potwierdzenie tego, że na płaskowyżu w Gizie znajduje się seria podziemnych pomieszczeń o nieznanym pochodzeniu i przeznaczeniu, które mogą kryć w sobie wielkie tajemnice mogące zmienić nasz sposób patrzenia na historię. Natychmiast zrodziło to skojarzenia z mityczną "Komnatą zapisków", która według amerykańskiego jasnowidza Edgara Caycea zawierać miała całą wiedzę starożytnych pozostawioną dla potomnych. Jego zdaniem wejście do komnaty miało znajdować się właśnie w Sfinksie.
Na jednej z konferencji prasowych zorganizowanych w 1996 r., najbardziej medialny archeolog świata i sekretarz egipskiej Najwyższej Rady Starożytności, dr Zawi Hawass potwierdził istnienie skomplikowanego systemu tuneli pod Gizą. Hawass - uważany za główny czarny charakter spiskowej teorii dotyczącej ukrywania prawdy nt. znalezisk w starożytnym Egipcie, z jakiegoś powodu zmienił wkrótce zdanie mówiąc, że podziemny kompleks to zwyczajna bzdura.
Przy okazji przeprowadzanych niedawno prac melioracyjnych pod Sfinksem Hawass zajął się także poszukiwaniem ukrytego systemu tuneli. Jak stwierdził w opublikowanym raporcie, nie znalazł oficjalnie żadnych dowodów na jego istnienie, co miało przekreślać teorie lansowane przez zwolenników alternatywnej wersji historii Egiptu. Krytycy twierdzili jednak, że w rzeczywistości prace te miały na celu potwierdzenie istnienia podziemnych struktur, choć z nieokreślonych bliżej powodów prawda o nich nie może zostać ujawniona opinii publicznej.
Wskutek polityki niedopowiedzeń mnożą się pytania, na które nikt nie jest w stanie odpowiedzieć. Czy w podziemiach Sfinksa rzeczywiście znajduje się coś, o czym nie wiedzieli nawet egiptolodzy? Kolejną cegiełkę do tajemnic Gizy dołożył w 2006 r. dr Abbas Mohammed Abbas, który zbadał jej obszar za pomocą georadaru. Jak twierdzi, odkrył szereg podziemnych pomieszczeń, w których znajdować mogą się m.in. nieznane dotąd grobowce. Niestety - znaczna część podziemnego kompleksu jest dziś podtopiona.
Tajemnice najsłynniejszego beznosego posągu świata nie kończą się na sprawie ukrytych komnat. Fakt, ze głowa Sfinksa jest nieco nieproporcjonalna do reszty jego ciała od dawna intrygował uczonych, którzy doszli do wniosku, że monument przeszedł "niewielką" zmianę image’u wraz z nadaniem mu ludzkiego oblicza. Architekt Jonathan Foyle twierdzi, że Sfinks w przeszłości był posągiem lwa. Z kolei w opinii wspominanego już Roberta Temple’a, monument przedstawiał pierwotnie boga Anubisa (o głowie szakala).
Co ciekawe, według niektórych archeologów, niedaleko Sfinksa znajdował się bliźniaczy monument, który przetrwał okres starożytny, jednak w późnym średniowieczu elementy mocno uszkodzonego przez wody Nilu posągu miały stanowić źródło budulca dla miejscowych. Relacje arabskich podróżników i historyków odnoszą się do niego m.in. jako do "małego Sfinksa". Pojawia się także wzmianka o jego "kobiecej twarzy". Wiadomo o nim niewiele więcej, choć według poszukujących go egiptologów znajdował się w miejscu, gdzie dziś rozciąga się willowa dzielnica Kairu.
Na temat pochodzenia i przeznaczenia Sfinksa pojawił się cały szereg teorii, podobnie zresztą jak w przypadku innych tajemnic Egiptu, o których nie mówi się otwarcie. Należy do nich m.in. sprawa tajemnych kamiennych drzwi w Wielkiej Piramidzie, na które natrafił spuszczony do jednego z szybów robot konstrukcji niemieckiego inżyniera. Obok teorii o skarbnicy wiedzy, czy prastarej technologii ukrytej pod Gizą, pojawiają się także inne, znacznie bardziej prozaiczne scenariusze. Niejasności będą mnożyć się jednak dopóty, dopóki Zali Hawass będzie kontynuował swą dotychczasową politykę informacyjną.
Zrodlo: http://strefatajemnic.onet.pl/teorie-spiskowe/sfinks-i-archeologiczny-spisek/1c9je
Arabowie nazywali go "ojcem strachu". Dla innych stanowił ogromne źródło inspiracji i symbol potęgi starożytnych. Monumentalny, choć nieco nadgryziony zębem czasu Sfinks do dziś stanowi wielką archeologiczną zagadkę. Istnieją bowiem uczeni twierdzący, że jest on znacznie starszy niż się oficjalnie przyznaje i może być "prezentem" pozostawionym Egipcjanom przez przedstawicieli znacznie wcześniejszej tajemniczej cywilizacji. Mało kto wie również, że Sfinks miał swojego zaginionego brata bliźniaka, a rozciągające się pod nim korytarze i komnaty mogą kryć w sobie prawdziwe archeologiczne sensacje.
Kilkakrotnie zasypywany pustynnym piaskiem Sfinks od zawsze intrygował podróżników i historyków. Przez pewien czas Arabowie uważali nawet, że wystająca z piasku głowa należała do prastarego bóstwa i była osadzona na czubku piramidy, skąd zmyły ją wody biblijnego potopu. Sfinks zadziwia między innymi dlatego, że nie do końca wiadomo, ile lat sobie liczy i kto właściwie go stworzył. Utartym egiptologicznym przekonaniom mówiącym, iż powstał on za czasów panowania faraona Chefrena (2558 - 2532 p.n.e) przeczą specjaliści twierdzący, że Sfinks jest nie tylko o wiele starszy niż się przypuszcza, ale mógł on przejść swoisty proces "retuszu", kiedy to starożytni postanowili nadać mu nową formę.
Zwolennikiem teorii mówiącej, że Sfinks jest znacznie starszy niż podają podręczniki jest geolog Robert Schoch, który doszedł do wniosku, że za erozję ścian monumentu odpowiadać mogą jedynie silne deszcze. Z racji tego, że od czasów Starego Królestwa na okolice Gizy spadało rocznie zaledwie ok. 2.5 cm deszczu, Schoch doszedł do wniosku, że Sfinks musiał powstać między IV a V tysiącleciem p.n.e. Oznaczać to może m.in. to, że posąg został pozostawiony Egipcjanom "w spadku" przez wcześniejszą, wysoce zaawansowaną cywilizację (odwoływano się tu nawet do mitycznych Atlantów).
Podobnego zdania jest inny geolog, Colin Reader, który zgadza się z Schochem co do tego, że Sfinks jest starszy, niż mówi oficjalne stanowisko nauki. Twierdzi on jednak, że nie są to tysiące, lecz setki lat przed panowaniem Chefrena. Podobnego uważa również egiptolog Wasilij Dobrew, który twierdzi, że do położenia posągu dostosowano przebieg dróg łączących go z piramidami, co sugeruje, że pojawił się on wcześniej od nich.
Największa zagadka Sfinksa wiąże się jednak z tym, co kryje w swoim wnętrzu. Jak twierdzi specjalizujący się w tematyce starożytnych tajemnic brytyjski pisarz Robert Temple, jeszcze na początku XX wieku możliwe było zejście do jednego z legendarnych korytarzy wiodących przez "korpus" posągu, który prowadził do szerzej nieznanych krypt.
Był to jednak dopiero początek spekulacji, dzięki którym narodziła się teoria spiskowa związana ze Sfinksem. Pojawili się bowiem ludzie twierdzący, że ukryte w jego "ciele" szyby były częścią rozbudowanego, podziemnego systemu pomieszczeń wykonanych ludzką ręką. Na ślad jednej z takich struktur, którą nazwano "szybem Ozyrysa" natrafiono już po II wojnie światowej.
W 1980 r. przedstawiciele egipskiego ministerstwa, których zadaniem było zmierzenie poziomu wody pod Sfinksem rozpoczęli w jego pobliżu serię odwiertów. Celem było sprawdzenie, w jakim stopniu wody podziemne zagrażają monumentowi. W odległości kilkunastu metrów od niego natrafili na twardą powłokę, która, jak się okazało, wykonana była z czerwonego granitu. Ponieważ nie występuje on na płaskowyżu w Gizie i zwykle dostarczano go z Asuanu, stało się jasne, że natrafiono na ślady podziemnej struktury wykonanej ręką człowieka.
Dla wielu było to dostateczne potwierdzenie tego, że na płaskowyżu w Gizie znajduje się seria podziemnych pomieszczeń o nieznanym pochodzeniu i przeznaczeniu, które mogą kryć w sobie wielkie tajemnice mogące zmienić nasz sposób patrzenia na historię. Natychmiast zrodziło to skojarzenia z mityczną "Komnatą zapisków", która według amerykańskiego jasnowidza Edgara Caycea zawierać miała całą wiedzę starożytnych pozostawioną dla potomnych. Jego zdaniem wejście do komnaty miało znajdować się właśnie w Sfinksie.
Na jednej z konferencji prasowych zorganizowanych w 1996 r., najbardziej medialny archeolog świata i sekretarz egipskiej Najwyższej Rady Starożytności, dr Zawi Hawass potwierdził istnienie skomplikowanego systemu tuneli pod Gizą. Hawass - uważany za główny czarny charakter spiskowej teorii dotyczącej ukrywania prawdy nt. znalezisk w starożytnym Egipcie, z jakiegoś powodu zmienił wkrótce zdanie mówiąc, że podziemny kompleks to zwyczajna bzdura.
Przy okazji przeprowadzanych niedawno prac melioracyjnych pod Sfinksem Hawass zajął się także poszukiwaniem ukrytego systemu tuneli. Jak stwierdził w opublikowanym raporcie, nie znalazł oficjalnie żadnych dowodów na jego istnienie, co miało przekreślać teorie lansowane przez zwolenników alternatywnej wersji historii Egiptu. Krytycy twierdzili jednak, że w rzeczywistości prace te miały na celu potwierdzenie istnienia podziemnych struktur, choć z nieokreślonych bliżej powodów prawda o nich nie może zostać ujawniona opinii publicznej.
Wskutek polityki niedopowiedzeń mnożą się pytania, na które nikt nie jest w stanie odpowiedzieć. Czy w podziemiach Sfinksa rzeczywiście znajduje się coś, o czym nie wiedzieli nawet egiptolodzy? Kolejną cegiełkę do tajemnic Gizy dołożył w 2006 r. dr Abbas Mohammed Abbas, który zbadał jej obszar za pomocą georadaru. Jak twierdzi, odkrył szereg podziemnych pomieszczeń, w których znajdować mogą się m.in. nieznane dotąd grobowce. Niestety - znaczna część podziemnego kompleksu jest dziś podtopiona.
Tajemnice najsłynniejszego beznosego posągu świata nie kończą się na sprawie ukrytych komnat. Fakt, ze głowa Sfinksa jest nieco nieproporcjonalna do reszty jego ciała od dawna intrygował uczonych, którzy doszli do wniosku, że monument przeszedł "niewielką" zmianę image’u wraz z nadaniem mu ludzkiego oblicza. Architekt Jonathan Foyle twierdzi, że Sfinks w przeszłości był posągiem lwa. Z kolei w opinii wspominanego już Roberta Temple’a, monument przedstawiał pierwotnie boga Anubisa (o głowie szakala).
Co ciekawe, według niektórych archeologów, niedaleko Sfinksa znajdował się bliźniaczy monument, który przetrwał okres starożytny, jednak w późnym średniowieczu elementy mocno uszkodzonego przez wody Nilu posągu miały stanowić źródło budulca dla miejscowych. Relacje arabskich podróżników i historyków odnoszą się do niego m.in. jako do "małego Sfinksa". Pojawia się także wzmianka o jego "kobiecej twarzy". Wiadomo o nim niewiele więcej, choć według poszukujących go egiptologów znajdował się w miejscu, gdzie dziś rozciąga się willowa dzielnica Kairu.
Na temat pochodzenia i przeznaczenia Sfinksa pojawił się cały szereg teorii, podobnie zresztą jak w przypadku innych tajemnic Egiptu, o których nie mówi się otwarcie. Należy do nich m.in. sprawa tajemnych kamiennych drzwi w Wielkiej Piramidzie, na które natrafił spuszczony do jednego z szybów robot konstrukcji niemieckiego inżyniera. Obok teorii o skarbnicy wiedzy, czy prastarej technologii ukrytej pod Gizą, pojawiają się także inne, znacznie bardziej prozaiczne scenariusze. Niejasności będą mnożyć się jednak dopóty, dopóki Zali Hawass będzie kontynuował swą dotychczasową politykę informacyjną.
Zrodlo: http://strefatajemnic.onet.pl/teorie-spiskowe/sfinks-i-archeologiczny-spisek/1c9je
Slowianie
Zrodlo: https://opolczykpl.wordpress.com/2013/09/01/losy-polski-slowianskiej/
Słowiańszczyzna jest naszą tożsamością i naszym dziedzictwem. Nie tylko genetycznym. Wielu genetycznych Słowian zatraciło słowiańską tożsamość. Stali się wyznawcami obcego ludobójczego i mściwego pustynnego demona. Słowiańszczyzna to Duch, to tożsamość, to kultura słowiańska. To także słowiańska Przyrodzona Wiara/Wiedza Przyrody. Polskość to słowiańskość. A nie żydowskie gusła i zabobony w nadjordańsko-watykańskiej wersji.
Nad naszą słowiańską Świętą Ziemią panują od tysiąclecia mroki obcego zabobonu zwalczającego naszą rzeczywistą duchową tradycję i tożsamość. Dużo z naszej kultury przywłaszczył jahwizm sobie nadając mu nadjordańską interpretację. Ale wolnego Ducha Słowiańszczyzny nie udało się nadjordańskiej mściwej dżumie całkowicie zamordować i wykorzenić. On żyje nadal i powoli odradza się.
Losy ludu naszej ziemi były w ostatnim tysiącleciu różne. Wcześniej byliśmy wolnym ludem, żyjącym w solidarnych wspólnotach nawzajem się wspierających. Zniewoleni rzymską szubienicą utraciliśmy wolność. Na krótko w czasach wymazanego z naszej historii przez jahwistów Bolesława II odzyskaliśmy własną tożsamość i wolność.
Mściwa, chciwa i zaborcza rzymska szubienica nie pogodziła się z utratą nowych niewolników. Wspólnymi siłami niemiecko-czesko-ruskimi spacyfikowała nasze ziemie. Po tej pacyfikacji, jak napisał żydłacki kronikarz “Polska stała się jedna wielką pustynią bezludnym opuszczonym pustkowiem, cmentarzyskiem ruin i zgliszcz”.
Znów staliśmy się niewolnikami rzymskiej szubienicy. Najgorzej miał prosty lud. Z wieku na wiek coraz bardziej był uciskany i ograbiany powinnościami nałożonymi nań przez katolickich panów i watykański kler.
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/04/06/a-wierz-sobie-nawet-i-w-kozla-byles-mi-dziesiecine-placil/
.
Za wszelką cenę chciano u niego wykorzenić słowiańską tożsamość i słowiańską wiarę. Nakładano nawet na lud kary za niechodzenie do żydłackich kościołów. A mimo to lud trwał w naszej wierze i przy naszej tożsamości. Odkrył to w XIX wieku Zorian Dołęga-Chodakowski, jeden z prekursorów badań Słowiańszczyzny:
„Trzeba pójść i zniżyć się pod strzechę wieśniaka w różnych odległych stronach, trzeba śpieszyć na jego uczty, zabawy i różne przygody. Tam, w dymie wznoszącym się nad głowami, snują się jeszcze stare obrzędy, nucą się dawne śpiewy i wśród pląsów prostoty odzywają się imiona Bogów zapomnianych.”
Wcześniej jeszcze, pod koniec XVIII wieku upadła Rzeczypospolita. Do grobu wpędziło ją zaślepienie żydo-katolików, którzy fanatyzowani od dwóch wieków przez agenturę Watykanu – jezuitów – prowadzili permanentną wojnę domową wymierzoną przeciwko wszystkim „innowiercom”. Ubzdurali sobie bowiem ci fanatycy, że muszą zdobyć całkowitą supremację na Polską. I gdy ją zdobyli, Rzeczypospolita osłabiona wewnętrzną wojną katolicy kontra reszta obywateli upadła.
W dwudziestym wieku nad słowiańską Polską zawisło jeszcze większe niebezpieczeństwo – tym razem biologicznego unicestwienia inteligencji polskiej i uczynienia z reszty Polaków rzeczywistych „fizycznych” niewolników.
.
1 września 1939 roku na Polską napadła III Rzesza. Od samego początku prowadziła ona eksterminację polskiej inteligencji.
Podobnych miejsc niemieckich kaźni Polaków jest znacznie więcej.
Przy czym, pamiętając o ilości Żydów w elitach i aparacie terroru III Rzeszy, można by to ludobójstwo, ten holokaust nazwać zbrodnią żydo-hitlerowską.
“żydowskiego pochodzenia lub spokrewnieni z żydowskimi rodzinami byli: fuehrer i kanclerz Rzeszy Adolf Hitler; jego zastępcy: minister Rzeszy Rudolf Hess i marszałek Rzeszy Hermann Goering; Gregor Strasser, dr Josef Goebbels, Alfred Rosenberg, Hans Frank i Heinrich Himmler; ministrowie Rzeszy von Ribbentrop (który niegdyś wypił bruderszaft ze słynnym syjonistą, zmarłym w 1952 roku pierwszym prezydentem Izraela Chaimem Weizmannem) i von Keudell; gauleiterzy Globocznik (tępiciel Żydów), Jordan i Wilhelm Kube; wysocy funkcjonariusze SS Reinhard Heydrich, Erich von dem Bach-Zelewski i von Kaudell II; bankierzy i sponsorzy Hitlera przed 1933 rokiem Ritter von Stauss (wiceprzewodniczący Reichstagu) i von Stein; feldmarszałek i sekretarz stanu Milch, podsekretarz stanu Gauss; starzy towarzysze partyjni Hanffstaengel (szef biura prasowego NSDAP dla prasy zagranicznej (późniejszy doradca Roosevelta) i prof. Haushofer”
http://www.naszawitryna.pl/ksiazki_40.html.http://www.youtube.com/watch?v=bBqFikxit58
Do niemieckich eksterminacji polskiej inteligencji po agresji z 17 września przyłączyła się żydo-bolszewicka, stalinowska ZSRR. Choć gwoli sprawiedliwości należy przyznać, że np. na decyzję o wymordowaniu polskich jeńców wojennych wpływ miały konferencje Gestapo – NKWD.
decyzję o wymordowaniu naszych rodaków trzymanych o w obozach jenieckich. W Katyniu mordowali ich Żydzi.
W planach III Rzeszy ziemie polskie miały zostać „oczyszczone” z Polaków zesłanych gdzieś pod Ural po „ostatecznym zwycięstwie” tysiącletniej Rzeszy nad ZSRR. Plan ten zaczęto realizować wypędzeniami Polaków z terenów przyłączonych do Rzeszy. Kolejnym jego etapem była pacyfikacja Zamojszczyzny z zamiarem pełnej jej germanizacji.
Pacyfikację Zamojszczyzny przerwało nadejście od wschodu Armii Czerwonej. Agresor z 17 września tym razem nie pomagał niemieckim zbrodniarzom, a zastopował zbrodnicze działania Niemców. Niemcom wielu polskich patryjotów już wybaczyło ich zbrodnie i o nich prawie zapomniało. Do tego stopnia, że organizują oni obchody rocznicy 17 września – a o 1 września zapominają.
Popchnięcie Warszawiaków do powstania warszawskiego było jednym z elementów eksterminacji Polaków. Przed powstaniem warszawską AK dotkliwie rozbrojono i tysiące naiwnych ludzi z gołymi pięściami wysłano na rzeź.
W momencie wybuchu powstania ledwo co dziesiąty powstaniec był w cokolwiek uzbrojony.
Wydarzenia wojenne obrazowo opisał żydowski pisarz i poeta Sandauer mówiąc: „w czasie wojny wymordowano polską elitę i żydowską biedotę. A po wojnie na polskim tułowiu osadzono żydowską głowę.”
Gwoli ścisłości należy dodać że owa żydowska głowa także i po wojnie nadal mordowała Polaków. Choć już „tylko” tysiącami, a nie jak III Rzesza milionami.
Mówiąc o II wojnie światowej nie wolno zapominać o tym, kto za nią stał. Biograf Rothschildów Marcus Ravage po pierwszej wojnie przyznał się, że za większością wojen i rewolucji stali „burzyciele” – Żydzi. I że nadal to będą robić.
„We are disturbers. We are subverters. We have taken your natural world, your ideals, your destiny, and played havoc with them. We have been at the bottom not merely of the latest great war but of nearly all your wars, not only of the Russian but of every other major revolution in your history. We have brought discord and confusion and frustration into your personal and public life. We are still doing it. No one can tell how long we shall go on doing it.”
http://members.tripod.com/alabasters_archive/real_case.html
.
II wojna światowa też była banksterska. Choć mogło jej nie być.
„Nie chodziło o obalenie faszyzmu, tylko o zawładnięcie rynkami zbytu. Jeśli chcielibyśmy, mogliśmy bez jednego strzału zapobiec wybuchowi wojny, ale nie chcieliśmy – Churchill do Trumana (Fultun, USA, marzec 1946)”
Rothschildowska Wlk. Brytania i Francja popychały III Rzeszę do wojny na wschodzie finansując jej zbrojenia.
„Krytycy postawy Anglii i Francji w 1939 r. zwykli ignorować sabotowanie kredytów dla Polski przez rząd Anglii – i to nie tylko angielskich kredytów – ale i francuskich (przy jednoczesnym hojnym kredytowaniu zbrojeń III Rzeszy!). Zwykli również ignorować taki drobiazg, jak niepoinformowanie polskiego wywiadu o tajnym protokole dodatkowym do paktu Ribbentrop – Mołotow, co przesądziło o stawianiu III Rzeszy oporu do końca – zamiast warunkowej kapitulacji, przy świadomości nieuniknionego natarcia Armii Czerwonej. “Alianci” Polski czuli się bezpieczni. Hitler w doktrynie ogłoszonej w “Mein Kampf” głosił walkę o “przestrzeń życiową” dla narodu niemieckiego – Lebensraum – na wschodzie. Ten “wschód” nie kończył się na granicy II RP.”
Wojny tej chciały zwłaszcza USA i Żydzi.
„Wojna z Hitlerem jest nieuchronna a Stany przystąpią do niej po związaniu Niemiec przez Anglię i Francję. Państwom demokratycznym potrzeba co najmniej dwa lata czasu na dozbrojenie a w międzyczasie należy spodziewać się ekspansji Hitlera na wschód i życzeniem państw demokratycznych byłoby, żeby tam na wschodzie doszło do rozgrywki między Rzeszą Niemiecką a Rosją. Ponieważ potencjalna siła Sowietów nie jest dotychczas znana, zatem możliwe jest, że Niemcy operując zbyt daleko do swych baz byliby skazani na długa i wyniszczającą wojnę. Dopiero wtedy państwa demokratyczne mogłyby zaatakować Niemcy i doprowadzić do ich kapitulacji.”
(…)
„Przy tym ujęto całość w misterną robotę: stworzono Rooseveltowi podstawy do aktywizacji polityki zagranicznej i stworzenia tą drogą olbrzymich zasobów militarnych dla przyszłej rozgrywki wojennej do której Żydzi całego świata dążą z całą świadomością.”
http://wiernipolsce.wordpress.com/2013/07/17/hitlerowska-wojna-informacyjna-z-uzyciem-tajnych-dokumentow-polskiej-dyplomacji/
Plany banksterskiego zachodu i Żydów całego świata były jednoznaczne – popchnąć III Rzeszę na ZSRR, a gdy ich armie wykrwawią się pod Uralem, Kaukazem i nad Wołgą – od zachodu ruszy ofensywa. Banksterzy nie przypuszczali jednak, że zanim Hitler uderzy na ZSRR – podbije on Europę zachodnią z Francją włącznie i zaatakuje Wyspy Rothschilda. Gdy to nastąpiło, banksterzy zmienili ich plany. ZSRR (który w pierwotnych planach miała zostać zniszczony przez Hitlera) w momencie ataku Niemiec na Francję i UK uznany został za przymusowego „sojusznika”. I dlatego też po ataku III Rzeszy na ZSRR zachód wspierał machinę wojenną Stalina. W tym momencie Hitler był dla banksterów po prostu większym niebezpieczeństwem niż Stalin i ZSRR.
W tym miejscu wyjaśnię jeszcze, dlaczego UK nazywam Wyspami Rothschilda. Oto kilka cytatów:
„Benjamin Disraeli (1804-1881), premier Wielkiej Brytanii w roku 1868 i ponownie w latach 1774-1880, pobożny i praktykujący Żyd napisał o Rothschildach: „Oni zdominowali światowe rynki pieniężne, można by rzec, że w istocie nadzorują wszelkie interesy. Rothschildowie wykorzystują całą sumę wpływów podatkowych w południowych Włoszech jako kapitał hipoteczny. Królowie i ministrowie ze wszystkich krajów Europy postępują tak, jak dyktują im Rothschildowie”.
(…)
Sam Nathan Rothschild przekonywał: „Żadna intryga nie osłabi N.[athana] M.[eyera] Rothschilda, który ma pieniądze, potęgę i władzę […]. Król pruski, książę Hardenberg i minister [Skarbu Christian] Rother powinni być wdzięczni Rothschildowi, który posyła im tak wiele pieniędzy [i] udziela Prusom tak dużej pożyczki”. A innym razem: „Nie dbam o to jaka marionetka jest umieszczana na tronie królewskim by panować nad tym wielkim imperium, nad którym nigdy nie zachodzi słońce. Ten, kto kontroluje podaż pieniądza w Imperium Brytyjskim, ten kontroluje Imperium Brytyjskie. A tym człowiekiem jestem ja”. W swoim testamencie napisał m.in.: „Małżeństwa członków rodziny [Rothschildów] mogą być zawierane tylko między kuzynami aby uniknąć rozproszenia i odpływu majątku. Obowiązuje absolutny zakaz ujawniania wartości środków trwałych istniejącego majątku. […] Każdy kto ośmieli się złamać którąś z powyższych zasad, ma zostać pozbawiony prawa do spadku”.
(…)
„Czy ktokolwiek przypuszcza, że jakieś państwo europejskie mogłoby zaangażować się w poważną wojnę lub zaciągnąć znaczącą pożyczkę bez zgody Rothschildów i powiązanych z nimi osób?”
http://dylewski.com.pl/menu-boczne/iluzja-pieniadza/osobliwosc-zydowska-czesc-2/
Tyle o II wojnie światowej…
Dopiero po 1956 roku mordowanie Polaków przez żydowską głowę ustało. Władze PRL na 30 lat zdominowane zostały przez Polaków. Po dojściu Gorbaczowa do władzy i popchaniu przez niego gen. Jaruzelskiego do głasnosti i pierestrojki żydowska głowa odzyskiwać zaczęła jej wpływy – mając poparcie Kremla. Uknuła spisek w Magdalence i przy „okrągłym stole”, gdzie Żydzi z PZPR i Solidarności uzgodnili wspólne postępowanie przeciwko Polsce i Polakom. Polskę postanowiono wyrwać z bloku wschodniego i doszczętnie ograbić. Podstawą grabieży był tzw. „plan Balcerowicza” vel Aarona Buchholtza.
http://wirtualnapolonia.com/2013/01/08/stanislaw-tyminski-rosja-najwieksza-grabiez-xx-wieku/
.
Polska dostała się ponownie, jak tuż po wojnie, pod żydowską okupację. Tyle, że mocodawcami okupanta są banksterzy i ich pobratymcy z Izraela.
Dzisiaj nad Polską i nad światem wisi jeszcze inne, gorsze zagrożenie. Mówię o realizowanym od 1773 roku spisku banksterów. Skalę tego zagrożenia dobrze opisują wypowiedzi podkomendnego Rockefellera, dra Daya z 1969 roku (przytaczam obszerny fragment):
„20 marca 1969 roku, dr Richard Day, powiedział na tej konferencji, że amerykański przemysł zostanie poddany świadomemu sabotażowi, aby stał się niekonkurencyjny.
„Plan przewiduje, że różnym częściom świata będą przypisane różne role przemysłowe i handlowe, a wszystko w ramach jednolitego systemu globalnego. Dalszy prymat Stanów Zjednoczonych, względna niezależność i samowystarczalność Stanów Zjednoczonych musi zostać być zmieniona…w celu stworzenia nowej struktury, i aby to zrobić, najpierw trzeba zburzyć stary model, a przemysł amerykański był przykładem tego starego modelu.”
„Każdej części świata będzie przyporządkowana inna specjalizacja, a tym samym staną się one współzależne i wzajemnie będą się potrzebować. USA pozostanie ośrodkiem rolnictwa, high tech, komunikacji i edukacji, ale przemysł ciężki zostanie wytransportowany.”
„Planujemy, że działania nabiorą rozmachu w XXI wieku. Wszystko jest przygotowane i nikt nas nie powstrzyma…”
„Niektórzy z was myślą, że mówię o komunizmie. Cóż, to, o czym mówię, jest znacznie większe niż komunizm!”
„… wszystko jest już na swoich miejscach i nikt nie może teraz nas powstrzymać.”
Kontrola żywności
Zaopatrzenie w żywność dostanie się pod ścisłą kontrolę. Jeśli wzrost populacji nie zwolni, wówczas będą tworzone ad hoc niedobory żywności i ludzie będą uświadamiać sobie niebezpieczeństwa związane z przeludnieniem. Ostatecznie, czy wzrost populacji nastąpi, czy też nie, zaopatrzenie w żywność znajdzie się pod scentralizowaną kontrolą, aby ludziom wystarczało do własnego wyżywienia, ale brakowało na żywienie uciekinierów z nowego systemu. Innymi słowy, jeśli masz przyjaciela lub krewnego, który nie podpisał… [taśma kończy się nagle, a zaczyna się odsłuch drugiej części]…Natomiast uprawa własnego jedzenia będzie zakazana. Zrobi się to pod jakimś pretekstem. Na początku wspomniałem, że są dwa cele w tym wszystkim – jeden to cel pozorny, a drugi to prawdziwy. Cel pozorny w tym przykładzie to: uprawa własnych warzyw jest niebezpieczna, bo to rozprzestrzenianie chorób czy coś takiego. Zatem chodzi o akceptację idei ochrony konsumenta, ale cel prawdziwy to: ograniczenie dostaw żywności i stworzenie prawa, że uprawianie własnej żywności będzie nielegalne. A jeśli będziesz się przy tym upierać, to staniesz się przestępcą.
Kontrola pogodowa
Potem była wzmianka o pogodzie. Kolejne bardzo mocno aktualne stwierdzenie. Day powiedział:
„Możemy lub wkrótce będziemy mogli kontrolować pogodę.”
„Nie mam tylko na myśli zrzucanie kryształków jodku w chmury z deszczem, aby wywołać deszcz, który już tam istnieje, ale kontrolę prawdziwą.”
Pogoda jest postrzegana jako narzędzie walki, broń do wpływania na politykę publiczną. Można wywołać deszcz lub powstrzymywać deszcz w celu wywarcia wpływu na jakieś obszary i sprawować nad nimi kontrolę.
„Z jednej strony można doprowadzić do wystąpienia suszy w okresie wegetacji, tak, że nic nie będzie rosnąć, a z drugiej strony można sprawić bardzo ulewne deszcze w okresie żniw, więc pola są zbyt błotniste, aby zebrać plony, a nawet można zrobić jedno i drugie.”
Brak stwierdzenia, jak to będzie zrobione. Stwierdzono tylko, że albo było to już wtedy możliwe, albo było bardzo, bardzo blisko stania się możliwym.
Trzeba pamiętać, że dr Richard Day pracował nad sprawami modyfikacji pogodowych podczas wojny – przypis.
Prowadzą politykę wynarodowienia, zabicia w nas tożsamości narodowej i będą uciekać się do terroryzmu, aby zdobyć naszą zgodę na swój projekt globalnego państwa policyjnego. Day powiedział, że mogą skorzystać z „jednej lub dwóch bomb atomowych, aby przekonać ludzi, że to oni tu rządzą interesem”.
Powstrzymał się od nazwania, kto jest tym „my”, lecz można się tego łatwo domyślić. Biorąc pod uwagę, że pracował dla Rockefellerów, zakładać należy, że chodziło mu o Rockefellerów i ich szefów, Rothschildów.
To dodaje tym większej wagi do powszechnie panującego poglądu, że to lichwokracja jest odpowiedzialna za większość aktów terroryzmu, przy użyciu MI-6, Mossadu czy CIA. Dr Day powiedział również, że „wojna jest metodą przestarzałą”, gdy wziąć pod uwagę niebezpieczeństwo nuklearnej wymiany, zatem terroryzm będzie używany zamiast niej. To był rok 1969.
Dr Day powiedział, że seks zostanie oddzielony od małżeństwa i reprodukcji (tj. „wyzwolenie seksualne”), aby służyć rozbiciu rodziny i zmniejszeniu populacji. Aborcja, rozwód i homoseksualizm będą społecznie akceptowalne.
„Homoseksualiści otrzymają zgodę na to, aby działać jawnie. Każdy, w tym osoby starsze, będzie zachęcany do uprawiania seksu. Wszystko będzie dozwolone.” Ostatecznym celem jest seks bez reprodukcji. Reprodukcja bez seksu będzie się odbywać w laboratoriach. Wielkość rodziny będzie ograniczona, jak w Chinach.
Pornografia, przemoc i obsceniczność w telewizji i filmach zostaną znacznie zwiększone. Ludzie będą znieczulani i odwrażliwiani na przemoc i porno oraz zmuszani do myślenia, że życie jest krótkie, niepewne i brutalne. Muzyka będzie „coraz gorsza” i będzie wykorzystywana do indoktrynacji.
Dojdzie do niebywałego wzrostu poziomu bezrobocia i masowej migracji w celu wykorzenienia dawnych (konserwatywnych) społeczności.
Dr Day powiedział również już w 1969 roku, że skuteczne terapie i lekarstwa na raka istnieją w Instytucie Rockefellera, lecz jest to trzymane w tajemnicy do celów depopulacji. Powiedział, że nastąpi wzrost chorób zakaźnych wywołanych przez człowieka.
Powiedział, że ludzi będzie się kontrolować poprzez udostępnianie określonych informacji. Tym samym informacje będą selektywne. Nie każdy będzie mógł mieć własne książki. „Niektóre książki znikną z bibliotek”. Klasyka literatury będzie podlegać subtelnej zmianie. Dzieci w szkole będą spędzać coraz więcej czasu, ale nie będą się niczego uczyć. Dojdzie do ograniczeń w podróżowaniu, a prywatna własność domów przestanie istnieć.
Powiedział też, że ludzie, którzy nie zechcą iść „z postępem” będą „załatwiani w humanitarny sposób”. Nie będzie męczenników – „Ludzie będą po prostu znikać”.
Dr Day mówi o manipulowaniu polityków „bez ich wiedzy”. „„Kryzysy gospodarcze” są celowe i stanowią część agendy państwa policyjnego. A ludzi trzeba kształcić tak, żeby myśleli, iż te wydarzenia są przypadkowe.”
http://konwent-narodowy-pol.neon24.pl/post/97050,rok-1969-pracownik-rockefellera-dr-day-przedstawia-w-pittsburghu-koncepcje-dzialan-jakie-nabiora-rozmachu-w-xxi-wieku
W powyższym tekście jest mowa o planowanej depopulacji. Plany te sprecyzował jeden z naczelnych zbrodniarzy spod znaku NWO, David Rockefeller w 1995 roku podczas dorocznego zlotu banksterskiej sitwy i jej agentury – Grupy Bilderberg:
„W 1995 r. w ramach przygotowań do Nowego Porządku Świata na jednej z elitarnych konferencji w Fairmont Hotel w San Francisco prowadzono dyskusje, które zdominowane zostały przez dwa enigmatyczne określenia: „20:80” i „tittytainment”. Według analiz, dokonanych na potrzeby przemysłu, w XXI w. światowy system ekonomiczny potrzebować będzie zaledwie 20% populacji świata by wydajnie funkcjonować. Pozostałe 80% stanowić będzie niezatrudniony i wykluczony z życia gospodarczego margines. „Tittytainment” (będący wykreowanym przez Brzezińskiego złożeniem słów „tits” i „entertainment”, czyli „cycki” i „rozrywka”) ma stanowić mechanizm kontroli i łagodzenia społecznych frustracji i protestów, jakich nie będzie można uniknąć w dalszym rozwoju cywilizacji przemysłowej. Brzeziński sugerował, że wykorzystując metody psychologiczne i fizyczne, koniecznym będzie postępować ze społeczeństwem tak, by utrzymać je w letargicznym uśpieniu, podobnym do tego, w jakim podczas karmienia piersią pozostaje niemowlę.[9] Utrzymanie porządku przez globalnych hegemonów przemysłowych wymagać będzie jednak dużo bardziej zdecydowanych posunięć. David Rockefeller twierdzi, że konieczna będzie znacząca redukcja populacji świata, co ze względu na swoją „kontrowersyjność”, wymagać będzie „umiejętnego” potraktowania problemów etycznych i religijnych w różnych częściach świata.”
http://wiernipolsce.wordpress.com/2013/08/25/bilderberg-prywatna-globalizacja-klamstwa/
Słowiańszczyzna, odradzająca się w Polsce i innych słowiańskich krajach kolejny raz jest śmiertelnie zagrożona. Wisi nad nią katowski, żydowski topór banksterów. Wisi on zresztą nad całym światem. Jedynym wyjściem jest stawienie skutecznego oporu banksterom, przepędzenie usłużnych im marionetek politycznych, rozpędzenie na cztery wiatry całej ich agentury i odrzucenie wszystkich naleciałości żydowskich, jakie zatruły umysły, świadomość i mentalność ludzi oraz zniszczyły chciwością i egoizmem stosunki międzyludzkie. Należy zakazać wszystkich żydowskich religii abrahamowych, zżydzających i zażydzających Ducha ludzkości. Należy zlikwidować żydo-kapitalizm oraz zakazać ogłupiającą, odmóżdżającą i deprawującą ludzi polityczną poprawność. Należy zlikwidować bandycki system bankowo-finansowy i odebrać grabieżcom banksterom wszystko to co już nagrabili. Jeśli tego nie zrobimy to czeka nas los zapowiadany nam i przez banksterów i przez żydowskiego rabina:
„Rabin Owadia Josef, duchowy przywódca partii Szas wchodzącej w skład koalicji rządzącej Izraelem oznajmił, że „goje rodzą się po to, by służyć Żydom”. – Po co goje są tak naprawdę potrzebni? Będą pracować, będą orać, będą zbierać plony. My zaś będziemy tylko siedzieć i jeść jak panowie – zapowiedział rabin podczas przemówienia w synagodze. Potem porównał osoby, które nie są Żydami do… zwierząt pociągowych – pisze „Rzeczpospolita”.
Zdaniem rabina, gdyby goje nie mogli służyć Żydom „nie mieliby po co istnieć”. Tłumacząc zaś długowieczność ludzi pochodzenia nie-Żydowskiego rabin Josef użył plastycznej metafory porównując takich ludzi do… osłów. – Wyobraźcie sobie, że zdechł wam osioł. Stracilibyście w ten sposób pieniądze. To jest taki sam sługa. Właśnie dlatego goj otrzymuje długie życie. By dobrze pracować dla Żyda – mówił rabin.”
http://www.wprost.pl/ar/214629/Szokujace-slowa-rabina-Goje-jak-zwierzeta-pociagowe-maja-sluzyc-Zydom/
Należy uwolnić świat spod okupacji banksterów. Należy też uwolnić go od żydowskiego rasizmu.
Polsce należy natomiast przywrócić słowiańską, przed-żydo-katolicką tożsamość, kulturę i tradycję. Polska jest słowiańska a nie żydo-katolicka, żydo-kapitalistyczna czy żydo-banksterska.
Odbudujmy przedżydowski, stary, słowiański porządek świata.
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/04/07/stary-slowianski-porzadek-swiata/
.
Odbudujmy cywilizację i kulturę Słowian.
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/01/24/cywilizacja-slowianska/
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/01/29/kultura-slowian-i-zydo-chrzescijan/
Słowiańszczyzna jest naszą tożsamością i naszym dziedzictwem. Nie tylko genetycznym. Wielu genetycznych Słowian zatraciło słowiańską tożsamość. Stali się wyznawcami obcego ludobójczego i mściwego pustynnego demona. Słowiańszczyzna to Duch, to tożsamość, to kultura słowiańska. To także słowiańska Przyrodzona Wiara/Wiedza Przyrody. Polskość to słowiańskość. A nie żydowskie gusła i zabobony w nadjordańsko-watykańskiej wersji.
Nad naszą słowiańską Świętą Ziemią panują od tysiąclecia mroki obcego zabobonu zwalczającego naszą rzeczywistą duchową tradycję i tożsamość. Dużo z naszej kultury przywłaszczył jahwizm sobie nadając mu nadjordańską interpretację. Ale wolnego Ducha Słowiańszczyzny nie udało się nadjordańskiej mściwej dżumie całkowicie zamordować i wykorzenić. On żyje nadal i powoli odradza się.
Losy ludu naszej ziemi były w ostatnim tysiącleciu różne. Wcześniej byliśmy wolnym ludem, żyjącym w solidarnych wspólnotach nawzajem się wspierających. Zniewoleni rzymską szubienicą utraciliśmy wolność. Na krótko w czasach wymazanego z naszej historii przez jahwistów Bolesława II odzyskaliśmy własną tożsamość i wolność.
Mściwa, chciwa i zaborcza rzymska szubienica nie pogodziła się z utratą nowych niewolników. Wspólnymi siłami niemiecko-czesko-ruskimi spacyfikowała nasze ziemie. Po tej pacyfikacji, jak napisał żydłacki kronikarz “Polska stała się jedna wielką pustynią bezludnym opuszczonym pustkowiem, cmentarzyskiem ruin i zgliszcz”.
Znów staliśmy się niewolnikami rzymskiej szubienicy. Najgorzej miał prosty lud. Z wieku na wiek coraz bardziej był uciskany i ograbiany powinnościami nałożonymi nań przez katolickich panów i watykański kler.
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/04/06/a-wierz-sobie-nawet-i-w-kozla-byles-mi-dziesiecine-placil/
.
Za wszelką cenę chciano u niego wykorzenić słowiańską tożsamość i słowiańską wiarę. Nakładano nawet na lud kary za niechodzenie do żydłackich kościołów. A mimo to lud trwał w naszej wierze i przy naszej tożsamości. Odkrył to w XIX wieku Zorian Dołęga-Chodakowski, jeden z prekursorów badań Słowiańszczyzny:
„Trzeba pójść i zniżyć się pod strzechę wieśniaka w różnych odległych stronach, trzeba śpieszyć na jego uczty, zabawy i różne przygody. Tam, w dymie wznoszącym się nad głowami, snują się jeszcze stare obrzędy, nucą się dawne śpiewy i wśród pląsów prostoty odzywają się imiona Bogów zapomnianych.”
Wcześniej jeszcze, pod koniec XVIII wieku upadła Rzeczypospolita. Do grobu wpędziło ją zaślepienie żydo-katolików, którzy fanatyzowani od dwóch wieków przez agenturę Watykanu – jezuitów – prowadzili permanentną wojnę domową wymierzoną przeciwko wszystkim „innowiercom”. Ubzdurali sobie bowiem ci fanatycy, że muszą zdobyć całkowitą supremację na Polską. I gdy ją zdobyli, Rzeczypospolita osłabiona wewnętrzną wojną katolicy kontra reszta obywateli upadła.
W dwudziestym wieku nad słowiańską Polską zawisło jeszcze większe niebezpieczeństwo – tym razem biologicznego unicestwienia inteligencji polskiej i uczynienia z reszty Polaków rzeczywistych „fizycznych” niewolników.
.
1 września 1939 roku na Polską napadła III Rzesza. Od samego początku prowadziła ona eksterminację polskiej inteligencji.
Podobnych miejsc niemieckich kaźni Polaków jest znacznie więcej.
Przy czym, pamiętając o ilości Żydów w elitach i aparacie terroru III Rzeszy, można by to ludobójstwo, ten holokaust nazwać zbrodnią żydo-hitlerowską.
“żydowskiego pochodzenia lub spokrewnieni z żydowskimi rodzinami byli: fuehrer i kanclerz Rzeszy Adolf Hitler; jego zastępcy: minister Rzeszy Rudolf Hess i marszałek Rzeszy Hermann Goering; Gregor Strasser, dr Josef Goebbels, Alfred Rosenberg, Hans Frank i Heinrich Himmler; ministrowie Rzeszy von Ribbentrop (który niegdyś wypił bruderszaft ze słynnym syjonistą, zmarłym w 1952 roku pierwszym prezydentem Izraela Chaimem Weizmannem) i von Keudell; gauleiterzy Globocznik (tępiciel Żydów), Jordan i Wilhelm Kube; wysocy funkcjonariusze SS Reinhard Heydrich, Erich von dem Bach-Zelewski i von Kaudell II; bankierzy i sponsorzy Hitlera przed 1933 rokiem Ritter von Stauss (wiceprzewodniczący Reichstagu) i von Stein; feldmarszałek i sekretarz stanu Milch, podsekretarz stanu Gauss; starzy towarzysze partyjni Hanffstaengel (szef biura prasowego NSDAP dla prasy zagranicznej (późniejszy doradca Roosevelta) i prof. Haushofer”
http://www.naszawitryna.pl/ksiazki_40.html.http://www.youtube.com/watch?v=bBqFikxit58
Do niemieckich eksterminacji polskiej inteligencji po agresji z 17 września przyłączyła się żydo-bolszewicka, stalinowska ZSRR. Choć gwoli sprawiedliwości należy przyznać, że np. na decyzję o wymordowaniu polskich jeńców wojennych wpływ miały konferencje Gestapo – NKWD.
decyzję o wymordowaniu naszych rodaków trzymanych o w obozach jenieckich. W Katyniu mordowali ich Żydzi.
W planach III Rzeszy ziemie polskie miały zostać „oczyszczone” z Polaków zesłanych gdzieś pod Ural po „ostatecznym zwycięstwie” tysiącletniej Rzeszy nad ZSRR. Plan ten zaczęto realizować wypędzeniami Polaków z terenów przyłączonych do Rzeszy. Kolejnym jego etapem była pacyfikacja Zamojszczyzny z zamiarem pełnej jej germanizacji.
Pacyfikację Zamojszczyzny przerwało nadejście od wschodu Armii Czerwonej. Agresor z 17 września tym razem nie pomagał niemieckim zbrodniarzom, a zastopował zbrodnicze działania Niemców. Niemcom wielu polskich patryjotów już wybaczyło ich zbrodnie i o nich prawie zapomniało. Do tego stopnia, że organizują oni obchody rocznicy 17 września – a o 1 września zapominają.
Popchnięcie Warszawiaków do powstania warszawskiego było jednym z elementów eksterminacji Polaków. Przed powstaniem warszawską AK dotkliwie rozbrojono i tysiące naiwnych ludzi z gołymi pięściami wysłano na rzeź.
W momencie wybuchu powstania ledwo co dziesiąty powstaniec był w cokolwiek uzbrojony.
Wydarzenia wojenne obrazowo opisał żydowski pisarz i poeta Sandauer mówiąc: „w czasie wojny wymordowano polską elitę i żydowską biedotę. A po wojnie na polskim tułowiu osadzono żydowską głowę.”
Gwoli ścisłości należy dodać że owa żydowska głowa także i po wojnie nadal mordowała Polaków. Choć już „tylko” tysiącami, a nie jak III Rzesza milionami.
Mówiąc o II wojnie światowej nie wolno zapominać o tym, kto za nią stał. Biograf Rothschildów Marcus Ravage po pierwszej wojnie przyznał się, że za większością wojen i rewolucji stali „burzyciele” – Żydzi. I że nadal to będą robić.
„We are disturbers. We are subverters. We have taken your natural world, your ideals, your destiny, and played havoc with them. We have been at the bottom not merely of the latest great war but of nearly all your wars, not only of the Russian but of every other major revolution in your history. We have brought discord and confusion and frustration into your personal and public life. We are still doing it. No one can tell how long we shall go on doing it.”
http://members.tripod.com/alabasters_archive/real_case.html
.
II wojna światowa też była banksterska. Choć mogło jej nie być.
„Nie chodziło o obalenie faszyzmu, tylko o zawładnięcie rynkami zbytu. Jeśli chcielibyśmy, mogliśmy bez jednego strzału zapobiec wybuchowi wojny, ale nie chcieliśmy – Churchill do Trumana (Fultun, USA, marzec 1946)”
Rothschildowska Wlk. Brytania i Francja popychały III Rzeszę do wojny na wschodzie finansując jej zbrojenia.
„Krytycy postawy Anglii i Francji w 1939 r. zwykli ignorować sabotowanie kredytów dla Polski przez rząd Anglii – i to nie tylko angielskich kredytów – ale i francuskich (przy jednoczesnym hojnym kredytowaniu zbrojeń III Rzeszy!). Zwykli również ignorować taki drobiazg, jak niepoinformowanie polskiego wywiadu o tajnym protokole dodatkowym do paktu Ribbentrop – Mołotow, co przesądziło o stawianiu III Rzeszy oporu do końca – zamiast warunkowej kapitulacji, przy świadomości nieuniknionego natarcia Armii Czerwonej. “Alianci” Polski czuli się bezpieczni. Hitler w doktrynie ogłoszonej w “Mein Kampf” głosił walkę o “przestrzeń życiową” dla narodu niemieckiego – Lebensraum – na wschodzie. Ten “wschód” nie kończył się na granicy II RP.”
Wojny tej chciały zwłaszcza USA i Żydzi.
„Wojna z Hitlerem jest nieuchronna a Stany przystąpią do niej po związaniu Niemiec przez Anglię i Francję. Państwom demokratycznym potrzeba co najmniej dwa lata czasu na dozbrojenie a w międzyczasie należy spodziewać się ekspansji Hitlera na wschód i życzeniem państw demokratycznych byłoby, żeby tam na wschodzie doszło do rozgrywki między Rzeszą Niemiecką a Rosją. Ponieważ potencjalna siła Sowietów nie jest dotychczas znana, zatem możliwe jest, że Niemcy operując zbyt daleko do swych baz byliby skazani na długa i wyniszczającą wojnę. Dopiero wtedy państwa demokratyczne mogłyby zaatakować Niemcy i doprowadzić do ich kapitulacji.”
(…)
„Przy tym ujęto całość w misterną robotę: stworzono Rooseveltowi podstawy do aktywizacji polityki zagranicznej i stworzenia tą drogą olbrzymich zasobów militarnych dla przyszłej rozgrywki wojennej do której Żydzi całego świata dążą z całą świadomością.”
http://wiernipolsce.wordpress.com/2013/07/17/hitlerowska-wojna-informacyjna-z-uzyciem-tajnych-dokumentow-polskiej-dyplomacji/
Plany banksterskiego zachodu i Żydów całego świata były jednoznaczne – popchnąć III Rzeszę na ZSRR, a gdy ich armie wykrwawią się pod Uralem, Kaukazem i nad Wołgą – od zachodu ruszy ofensywa. Banksterzy nie przypuszczali jednak, że zanim Hitler uderzy na ZSRR – podbije on Europę zachodnią z Francją włącznie i zaatakuje Wyspy Rothschilda. Gdy to nastąpiło, banksterzy zmienili ich plany. ZSRR (który w pierwotnych planach miała zostać zniszczony przez Hitlera) w momencie ataku Niemiec na Francję i UK uznany został za przymusowego „sojusznika”. I dlatego też po ataku III Rzeszy na ZSRR zachód wspierał machinę wojenną Stalina. W tym momencie Hitler był dla banksterów po prostu większym niebezpieczeństwem niż Stalin i ZSRR.
W tym miejscu wyjaśnię jeszcze, dlaczego UK nazywam Wyspami Rothschilda. Oto kilka cytatów:
„Benjamin Disraeli (1804-1881), premier Wielkiej Brytanii w roku 1868 i ponownie w latach 1774-1880, pobożny i praktykujący Żyd napisał o Rothschildach: „Oni zdominowali światowe rynki pieniężne, można by rzec, że w istocie nadzorują wszelkie interesy. Rothschildowie wykorzystują całą sumę wpływów podatkowych w południowych Włoszech jako kapitał hipoteczny. Królowie i ministrowie ze wszystkich krajów Europy postępują tak, jak dyktują im Rothschildowie”.
(…)
Sam Nathan Rothschild przekonywał: „Żadna intryga nie osłabi N.[athana] M.[eyera] Rothschilda, który ma pieniądze, potęgę i władzę […]. Król pruski, książę Hardenberg i minister [Skarbu Christian] Rother powinni być wdzięczni Rothschildowi, który posyła im tak wiele pieniędzy [i] udziela Prusom tak dużej pożyczki”. A innym razem: „Nie dbam o to jaka marionetka jest umieszczana na tronie królewskim by panować nad tym wielkim imperium, nad którym nigdy nie zachodzi słońce. Ten, kto kontroluje podaż pieniądza w Imperium Brytyjskim, ten kontroluje Imperium Brytyjskie. A tym człowiekiem jestem ja”. W swoim testamencie napisał m.in.: „Małżeństwa członków rodziny [Rothschildów] mogą być zawierane tylko między kuzynami aby uniknąć rozproszenia i odpływu majątku. Obowiązuje absolutny zakaz ujawniania wartości środków trwałych istniejącego majątku. […] Każdy kto ośmieli się złamać którąś z powyższych zasad, ma zostać pozbawiony prawa do spadku”.
(…)
„Czy ktokolwiek przypuszcza, że jakieś państwo europejskie mogłoby zaangażować się w poważną wojnę lub zaciągnąć znaczącą pożyczkę bez zgody Rothschildów i powiązanych z nimi osób?”
http://dylewski.com.pl/menu-boczne/iluzja-pieniadza/osobliwosc-zydowska-czesc-2/
Tyle o II wojnie światowej…
Dopiero po 1956 roku mordowanie Polaków przez żydowską głowę ustało. Władze PRL na 30 lat zdominowane zostały przez Polaków. Po dojściu Gorbaczowa do władzy i popchaniu przez niego gen. Jaruzelskiego do głasnosti i pierestrojki żydowska głowa odzyskiwać zaczęła jej wpływy – mając poparcie Kremla. Uknuła spisek w Magdalence i przy „okrągłym stole”, gdzie Żydzi z PZPR i Solidarności uzgodnili wspólne postępowanie przeciwko Polsce i Polakom. Polskę postanowiono wyrwać z bloku wschodniego i doszczętnie ograbić. Podstawą grabieży był tzw. „plan Balcerowicza” vel Aarona Buchholtza.
http://wirtualnapolonia.com/2013/01/08/stanislaw-tyminski-rosja-najwieksza-grabiez-xx-wieku/
.
Polska dostała się ponownie, jak tuż po wojnie, pod żydowską okupację. Tyle, że mocodawcami okupanta są banksterzy i ich pobratymcy z Izraela.
Dzisiaj nad Polską i nad światem wisi jeszcze inne, gorsze zagrożenie. Mówię o realizowanym od 1773 roku spisku banksterów. Skalę tego zagrożenia dobrze opisują wypowiedzi podkomendnego Rockefellera, dra Daya z 1969 roku (przytaczam obszerny fragment):
„20 marca 1969 roku, dr Richard Day, powiedział na tej konferencji, że amerykański przemysł zostanie poddany świadomemu sabotażowi, aby stał się niekonkurencyjny.
„Plan przewiduje, że różnym częściom świata będą przypisane różne role przemysłowe i handlowe, a wszystko w ramach jednolitego systemu globalnego. Dalszy prymat Stanów Zjednoczonych, względna niezależność i samowystarczalność Stanów Zjednoczonych musi zostać być zmieniona…w celu stworzenia nowej struktury, i aby to zrobić, najpierw trzeba zburzyć stary model, a przemysł amerykański był przykładem tego starego modelu.”
„Każdej części świata będzie przyporządkowana inna specjalizacja, a tym samym staną się one współzależne i wzajemnie będą się potrzebować. USA pozostanie ośrodkiem rolnictwa, high tech, komunikacji i edukacji, ale przemysł ciężki zostanie wytransportowany.”
„Planujemy, że działania nabiorą rozmachu w XXI wieku. Wszystko jest przygotowane i nikt nas nie powstrzyma…”
„Niektórzy z was myślą, że mówię o komunizmie. Cóż, to, o czym mówię, jest znacznie większe niż komunizm!”
„… wszystko jest już na swoich miejscach i nikt nie może teraz nas powstrzymać.”
Kontrola żywności
Zaopatrzenie w żywność dostanie się pod ścisłą kontrolę. Jeśli wzrost populacji nie zwolni, wówczas będą tworzone ad hoc niedobory żywności i ludzie będą uświadamiać sobie niebezpieczeństwa związane z przeludnieniem. Ostatecznie, czy wzrost populacji nastąpi, czy też nie, zaopatrzenie w żywność znajdzie się pod scentralizowaną kontrolą, aby ludziom wystarczało do własnego wyżywienia, ale brakowało na żywienie uciekinierów z nowego systemu. Innymi słowy, jeśli masz przyjaciela lub krewnego, który nie podpisał… [taśma kończy się nagle, a zaczyna się odsłuch drugiej części]…Natomiast uprawa własnego jedzenia będzie zakazana. Zrobi się to pod jakimś pretekstem. Na początku wspomniałem, że są dwa cele w tym wszystkim – jeden to cel pozorny, a drugi to prawdziwy. Cel pozorny w tym przykładzie to: uprawa własnych warzyw jest niebezpieczna, bo to rozprzestrzenianie chorób czy coś takiego. Zatem chodzi o akceptację idei ochrony konsumenta, ale cel prawdziwy to: ograniczenie dostaw żywności i stworzenie prawa, że uprawianie własnej żywności będzie nielegalne. A jeśli będziesz się przy tym upierać, to staniesz się przestępcą.
Kontrola pogodowa
Potem była wzmianka o pogodzie. Kolejne bardzo mocno aktualne stwierdzenie. Day powiedział:
„Możemy lub wkrótce będziemy mogli kontrolować pogodę.”
„Nie mam tylko na myśli zrzucanie kryształków jodku w chmury z deszczem, aby wywołać deszcz, który już tam istnieje, ale kontrolę prawdziwą.”
Pogoda jest postrzegana jako narzędzie walki, broń do wpływania na politykę publiczną. Można wywołać deszcz lub powstrzymywać deszcz w celu wywarcia wpływu na jakieś obszary i sprawować nad nimi kontrolę.
„Z jednej strony można doprowadzić do wystąpienia suszy w okresie wegetacji, tak, że nic nie będzie rosnąć, a z drugiej strony można sprawić bardzo ulewne deszcze w okresie żniw, więc pola są zbyt błotniste, aby zebrać plony, a nawet można zrobić jedno i drugie.”
Brak stwierdzenia, jak to będzie zrobione. Stwierdzono tylko, że albo było to już wtedy możliwe, albo było bardzo, bardzo blisko stania się możliwym.
Trzeba pamiętać, że dr Richard Day pracował nad sprawami modyfikacji pogodowych podczas wojny – przypis.
Prowadzą politykę wynarodowienia, zabicia w nas tożsamości narodowej i będą uciekać się do terroryzmu, aby zdobyć naszą zgodę na swój projekt globalnego państwa policyjnego. Day powiedział, że mogą skorzystać z „jednej lub dwóch bomb atomowych, aby przekonać ludzi, że to oni tu rządzą interesem”.
Powstrzymał się od nazwania, kto jest tym „my”, lecz można się tego łatwo domyślić. Biorąc pod uwagę, że pracował dla Rockefellerów, zakładać należy, że chodziło mu o Rockefellerów i ich szefów, Rothschildów.
To dodaje tym większej wagi do powszechnie panującego poglądu, że to lichwokracja jest odpowiedzialna za większość aktów terroryzmu, przy użyciu MI-6, Mossadu czy CIA. Dr Day powiedział również, że „wojna jest metodą przestarzałą”, gdy wziąć pod uwagę niebezpieczeństwo nuklearnej wymiany, zatem terroryzm będzie używany zamiast niej. To był rok 1969.
Dr Day powiedział, że seks zostanie oddzielony od małżeństwa i reprodukcji (tj. „wyzwolenie seksualne”), aby służyć rozbiciu rodziny i zmniejszeniu populacji. Aborcja, rozwód i homoseksualizm będą społecznie akceptowalne.
„Homoseksualiści otrzymają zgodę na to, aby działać jawnie. Każdy, w tym osoby starsze, będzie zachęcany do uprawiania seksu. Wszystko będzie dozwolone.” Ostatecznym celem jest seks bez reprodukcji. Reprodukcja bez seksu będzie się odbywać w laboratoriach. Wielkość rodziny będzie ograniczona, jak w Chinach.
Pornografia, przemoc i obsceniczność w telewizji i filmach zostaną znacznie zwiększone. Ludzie będą znieczulani i odwrażliwiani na przemoc i porno oraz zmuszani do myślenia, że życie jest krótkie, niepewne i brutalne. Muzyka będzie „coraz gorsza” i będzie wykorzystywana do indoktrynacji.
Dojdzie do niebywałego wzrostu poziomu bezrobocia i masowej migracji w celu wykorzenienia dawnych (konserwatywnych) społeczności.
Dr Day powiedział również już w 1969 roku, że skuteczne terapie i lekarstwa na raka istnieją w Instytucie Rockefellera, lecz jest to trzymane w tajemnicy do celów depopulacji. Powiedział, że nastąpi wzrost chorób zakaźnych wywołanych przez człowieka.
Powiedział, że ludzi będzie się kontrolować poprzez udostępnianie określonych informacji. Tym samym informacje będą selektywne. Nie każdy będzie mógł mieć własne książki. „Niektóre książki znikną z bibliotek”. Klasyka literatury będzie podlegać subtelnej zmianie. Dzieci w szkole będą spędzać coraz więcej czasu, ale nie będą się niczego uczyć. Dojdzie do ograniczeń w podróżowaniu, a prywatna własność domów przestanie istnieć.
Powiedział też, że ludzie, którzy nie zechcą iść „z postępem” będą „załatwiani w humanitarny sposób”. Nie będzie męczenników – „Ludzie będą po prostu znikać”.
Dr Day mówi o manipulowaniu polityków „bez ich wiedzy”. „„Kryzysy gospodarcze” są celowe i stanowią część agendy państwa policyjnego. A ludzi trzeba kształcić tak, żeby myśleli, iż te wydarzenia są przypadkowe.”
http://konwent-narodowy-pol.neon24.pl/post/97050,rok-1969-pracownik-rockefellera-dr-day-przedstawia-w-pittsburghu-koncepcje-dzialan-jakie-nabiora-rozmachu-w-xxi-wieku
W powyższym tekście jest mowa o planowanej depopulacji. Plany te sprecyzował jeden z naczelnych zbrodniarzy spod znaku NWO, David Rockefeller w 1995 roku podczas dorocznego zlotu banksterskiej sitwy i jej agentury – Grupy Bilderberg:
„W 1995 r. w ramach przygotowań do Nowego Porządku Świata na jednej z elitarnych konferencji w Fairmont Hotel w San Francisco prowadzono dyskusje, które zdominowane zostały przez dwa enigmatyczne określenia: „20:80” i „tittytainment”. Według analiz, dokonanych na potrzeby przemysłu, w XXI w. światowy system ekonomiczny potrzebować będzie zaledwie 20% populacji świata by wydajnie funkcjonować. Pozostałe 80% stanowić będzie niezatrudniony i wykluczony z życia gospodarczego margines. „Tittytainment” (będący wykreowanym przez Brzezińskiego złożeniem słów „tits” i „entertainment”, czyli „cycki” i „rozrywka”) ma stanowić mechanizm kontroli i łagodzenia społecznych frustracji i protestów, jakich nie będzie można uniknąć w dalszym rozwoju cywilizacji przemysłowej. Brzeziński sugerował, że wykorzystując metody psychologiczne i fizyczne, koniecznym będzie postępować ze społeczeństwem tak, by utrzymać je w letargicznym uśpieniu, podobnym do tego, w jakim podczas karmienia piersią pozostaje niemowlę.[9] Utrzymanie porządku przez globalnych hegemonów przemysłowych wymagać będzie jednak dużo bardziej zdecydowanych posunięć. David Rockefeller twierdzi, że konieczna będzie znacząca redukcja populacji świata, co ze względu na swoją „kontrowersyjność”, wymagać będzie „umiejętnego” potraktowania problemów etycznych i religijnych w różnych częściach świata.”
http://wiernipolsce.wordpress.com/2013/08/25/bilderberg-prywatna-globalizacja-klamstwa/
Słowiańszczyzna, odradzająca się w Polsce i innych słowiańskich krajach kolejny raz jest śmiertelnie zagrożona. Wisi nad nią katowski, żydowski topór banksterów. Wisi on zresztą nad całym światem. Jedynym wyjściem jest stawienie skutecznego oporu banksterom, przepędzenie usłużnych im marionetek politycznych, rozpędzenie na cztery wiatry całej ich agentury i odrzucenie wszystkich naleciałości żydowskich, jakie zatruły umysły, świadomość i mentalność ludzi oraz zniszczyły chciwością i egoizmem stosunki międzyludzkie. Należy zakazać wszystkich żydowskich religii abrahamowych, zżydzających i zażydzających Ducha ludzkości. Należy zlikwidować żydo-kapitalizm oraz zakazać ogłupiającą, odmóżdżającą i deprawującą ludzi polityczną poprawność. Należy zlikwidować bandycki system bankowo-finansowy i odebrać grabieżcom banksterom wszystko to co już nagrabili. Jeśli tego nie zrobimy to czeka nas los zapowiadany nam i przez banksterów i przez żydowskiego rabina:
„Rabin Owadia Josef, duchowy przywódca partii Szas wchodzącej w skład koalicji rządzącej Izraelem oznajmił, że „goje rodzą się po to, by służyć Żydom”. – Po co goje są tak naprawdę potrzebni? Będą pracować, będą orać, będą zbierać plony. My zaś będziemy tylko siedzieć i jeść jak panowie – zapowiedział rabin podczas przemówienia w synagodze. Potem porównał osoby, które nie są Żydami do… zwierząt pociągowych – pisze „Rzeczpospolita”.
Zdaniem rabina, gdyby goje nie mogli służyć Żydom „nie mieliby po co istnieć”. Tłumacząc zaś długowieczność ludzi pochodzenia nie-Żydowskiego rabin Josef użył plastycznej metafory porównując takich ludzi do… osłów. – Wyobraźcie sobie, że zdechł wam osioł. Stracilibyście w ten sposób pieniądze. To jest taki sam sługa. Właśnie dlatego goj otrzymuje długie życie. By dobrze pracować dla Żyda – mówił rabin.”
http://www.wprost.pl/ar/214629/Szokujace-slowa-rabina-Goje-jak-zwierzeta-pociagowe-maja-sluzyc-Zydom/
Należy uwolnić świat spod okupacji banksterów. Należy też uwolnić go od żydowskiego rasizmu.
Polsce należy natomiast przywrócić słowiańską, przed-żydo-katolicką tożsamość, kulturę i tradycję. Polska jest słowiańska a nie żydo-katolicka, żydo-kapitalistyczna czy żydo-banksterska.
Odbudujmy przedżydowski, stary, słowiański porządek świata.
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/04/07/stary-slowianski-porzadek-swiata/
.
Odbudujmy cywilizację i kulturę Słowian.
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/01/24/cywilizacja-slowianska/
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/01/29/kultura-slowian-i-zydo-chrzescijan/
Subskrybuj:
Posty (Atom)






