środa, 7 grudnia 2016

Gantenbrink i poludniowy szyb

Jak nisko niektórzy naukowcy oceniają opinię publiczną i w jak wielkim stopniu manipuluje się opinią mediów, okazało się w ciągu ostatnich dwóch lat na przykładzie piramidy Cheopsa. Tam właśnie, 22 marca 1993 r., dokładnie o godzinie 11/05 , doszło do sensacji najwyższej rangi. Zdarzyło się coś nieoczekiwanego, niepojętego, niemożliwego i nie do pomyślenia dla przedstawicieli klasycznej egiptologii. Nawet wybuch bomby nie poczyniłby większych zniszczeń w egiptologicznym obrazie świata. A jednak nawet tak wielki wstrząs wyciszono, skanalizowano, zbagatelizowano, sensację zaś przypuszczalnie jeszcze większą – wydarzenie tysiąclecia, porównywalne z odkryciem pozaziemskiej cywilizacji – zablokowano. Co takiego właściwie zaszło?
Niemieckiemu inżynierowi Rudolfowi Gantenbrinkowi, urodzonemu 24 grudnia 1950 r. w Menden, udał się majstersztyk. Niewielki, nader wyrafinowany technicznie robocik, pokonawszy 60-metrową trasę przez nie znany dotąd szyb wewnątrz piramidy, natrafił na drzwi z dwoma metalowymi okuciami. Przez dwa tygodnie robot przeciskał się przez wąski szyb, co chwila trzeba było pokonywać nowe przeszkody. Wielokrotnie specjalnymi kablami elektrycznymi przekazywano robotowi rozkaz powrotu do punktu wyjścia. Tam dokonywano drobnych zmian w tym cudzie techniki i minimaszyna ponownie ruszała w głąb liczącego tysiące lat szybu. Robot Gantenbrinka to ważący 6¬7¦kg pojazd gąsienicowy długości zaledwie 37¬7¦cm. Napędza go siedem niezależnych silniczków elektrycznych sterowanych mikroprocesorami. Z przodu pojazdu znajdują się dwa małe reflektorki halogenowe oraz ruchoma wideokamera CCD firmy Sony. Mimo lekkiej aluminiowej konstrukcji robot ma siłę uciągu 40¬7¦kg, a to dzięki specjalnie zaprojektowanym gumowym gąsienicom, które opierają się zarówno na podłożu szybu, jak i na jego suficie. Wszystkie najważniejsze rozwiązania tego jedynego w swoim rodzaju aparatu pochodzą od Rudolfa Gantenbrinka. Ten wyspecjalizowany pojazd zbudował własnoręcznie, przez wiele miesięcy wykonując prace z zakresu mechaniki precyzyjnej. Zainwestował w konstrukcję tego cudeńka niewiarygodnie dużo pracy i potu oraz ponad 400 tysięcy marek. Wsparcie techniczne otrzymał od szwajcarskiej firmy ESCAP (silniki specjalistyczne), od HILTI AG z Vaduz (narzędzia wiertnicze) oraz od firmy GORE z Monachium (specjalizowane kable). Robot inżyniera Gantenbrinka to modelowy przykład dla tych wszystkich wiecznie niezadowolonych, którzy bez ustanku jęczą: „To się nie może udać!” Udaje się – wystarczy połączyć ze sobą inteligencję, technikę i jasno określone chęci. Co w ogóle naprowadziło Rudolfa Gantenbrinka na pomysł wyprawy w głąb Wielkiej Piramidy? Przecież wszyscy od dawna wiedzą, że nic tam już więcej nie da się znaleźć! Dziennikarz radiowo-telewizyjny Torsten Sasse z Berlina przeprowadził z Rudolfem Gantenbrinkiem wywiad (124 ): „Cała historia zaczęła się od tego, że w czasie wojny w Zatoce Perskiej przebywałem w Egipcie. Zaproponowałem profesorowi Stadelmannowi z DAI (Deutsches Archäologischer Institut) w Kairze bliższe przyjrzenie się szybom wentylacyjnym – wtedy jeszcze mówiło się o szybach wentylacyjnych – ponieważ dysponujemy już technologią, która to umożliwia, a w dodatku chodzi przecież o naprawdę ostatnie nie zbadane fragmenty piramidy Cheopsa. W 1992 r. zamontowaliśmy w tej piramidzie urządzenia wentylacyjne, przebadaliśmy górne szyby za pomocą kamer wideo, szukaliśmy też wszelkich możliwych wylotów szybów dolnych. Przy tej okazji, już w 1992 r., ustaliliśmy definitywnie, że szyby te mają gdzieś swoje ujście. Oczywiście, nadal otwarte pozostawało pytanie, gdzie i jak kończą się dolne szyby? Stanowiło to punkt wyjścia całego przedsięwzięcia. Nasz projekt nazwaliśmy UPUAUT-2, i muszę w tym miejscu wyjaśnić tę nazwę. Otóż naszego robota ochrzciliśmy imieniem UPUAUT, co było pomysłem profesora Stadelmanna. Upuaut mianowicie to egipski bóg, którego imię w przekładzie znaczy mniej więcej tyle, co „otwierający drogi”. Jedynym celem prac nad skonstruowanie robota UPUAUT-2 było przebadanie obydwu dolnych szybów.” O jakich to „górnych” i „dolnych” szybach tu mowa? Otóż w Wielkiej Piramidzie są trzy komory i, jak uważa profesor Rainer Stadelmann, jest to cecha charakterystyczna wszystkich egipskich piramid. Profesor Stadelmann uważany jest za „wynalazcę” |teorii |trzech |komór. Każdy turysta, który w pocie czoła wczołguje się do piramidy Cheopsa, ma okazję obejrzeć dwie z tych komór: górną, nazywaną szumnie „komorą królewską”, chociaż nigdy nie znaleziono w niej żadnej mumii, oraz dolną, nieco mniejszą, nazywaną „komorą królowej”. Z górnej komory prowadzą w górę pod ostrym kątem dwa szyby. W literaturze nazywane są one „szybami wentylacyjnymi”. Dokładnie tam właśnie Rudolf Gantenbrink zamontował swoje urządzenie wentylacyjne. Nie mający o niczym pojęcia turyści dowiedzieli się o tym, czując świeże powietrze, które wreszcie zaczęło docierać do „komory królewskiej”. Niestety, tylko przez krótki czas. Obecnie system już nie działa. Nie jest to wina Rudolfa Gantenbrinka, lecz strażników piramid, którzy z nieodgadnionych powodów ciągle zapominają włączyć prąd. Dolna komora jest nieco mniejsza od „komory królewskiej”: ma długość 5,76¬7¦m i szerokość 5,23¬7¦m. Jej wysokość wynosi 6,26¬7¦m. Także z tej komory prowadzą dwa szyby: jeden dokładnie w kierunku południowym, drugi na północ. Otwory tych szybów leżą zatem naprzeciwko siebie – i to na tej samej wysokości, co wylot prowadzącej do komory sztolni. Robot Rudolfa Gantenbrinka wspiął się do |południowego szybu. Trzecia komora znajduje się w skale pod piramidą. Nazywa się ją „niedokończoną komorą”. Co mówią fachowcy na temat szybów w „komorze królowej”. Zdania uczonych są podzielone. Raz dopatrywano się w nich „szybów, którymi ulatywały dusze zmarłych” potem „modelowych korytarzy”, wreszcie „wylotów kanałów napowietrzających” (125 ) lub zwyczajnie „szybów wentylacyjnych”. To ostatnie było zupełnie pozbawione sensu już choćby dlatego, że wyloty tych „szybów wentylacyjnych” wykuto w ścianach dopiero w zeszłym stuleciu. W roku 1872 niejaki Brite W. Dixon opukiwał ściany komory. Miał nadzieję, że w ten sposób uda mu się zlokalizować inne ukryte komory. Kiedy odgłos stał się głuchy, mister Dixon sięgnął po kilof. Po przebiciu kilkucentymetrowej warstwy kamienia natrafił na otwory „szybów wentylacyjnych”. Notabene, obydwa te szyby mają przekrój kwadratu o boku 20¬7¦cm. W tej sytuacji jasne są dwie rzeczy: po pierwsze, nie może być mowy o szybach wentylacyjnych, ponieważ te musiałyby mieć wyloty w komorze, po drugie zaś, kanały te musiały być od samego początku zaplanowane przez budowniczych piramidy. Nikt nie mógł ich wykuć czy wywiercić w czasie budowy ani tym bardziej po jej zakończeniu. Proszę sobie narysować kwadratowy otwór o boku długości 20¬7¦cm: przecież nie przeciśnie się nim nawet dziecko! I jeszcze coś: obydwa szyby prowadzące z komory królowej nie biegną ukosem w górę, jak to jest w przypadku szybów z komory królewskiej. Najpierw wchodzą poziomo w głąb ściany, a dopiero potem zaczynają się wznosić pod kątem 39 stopni, 36 minut i 28 sekund. Większość egiptologów była zgodna co do tego, że szyby te „kończą się ślepo po niewielkim odcinku” (126 ). Aż do czasu, kiedy UPUAUT, robot inżyniera Rudolfa Gantenbrinka, w jednej chwili obalił wszystkie te poglądy. „Otwierający drogi” 22 marca 1993 r. na płaskowzgórzu w Gizie, gdzie stoją piramidy, było gorąco jak zwykle, we wnętrzu zaś Wielkiej Piramidy panowała dokładnie taka sama duchota jak każdego innego dnia. Rudolf Gantenbrink zaimprowizował w komorze królowej stół z desek opartych na drewnianych kozłach. Stały na nim elektroniczne urządzenia sterujące oraz monitor przekazujący krystalicznie czysty obraz z wideokamery robota. Wszystkie obrazy rejestrowano jednocześnie na taśmie magnetowidu. Jeden ze współpracowników delikatnie wprowadzał do szybu wyjątkowo cienki i lekki specjalny kabel, egiptolog zaś z Egipskiego Zarządu Starożytności z wzrastającym zdumieniem wpatrywał się w ekran monitora. Rudolf Gantenbrink z pełną napięcia koncentracją kierował robotem, poruszając niewielkimi dźwigienkami zdalnego sterowania. Cały zespół pracował pod dużą presją, ponieważ Egipski Zarząd Starożytności właśnie tego dnia zamierzał przerwać badania. Zbyt wiele biur podróży składało reklamacje, gdyż nie wolno im było oprowadzać turystów po Wielkiej Piramidzie. Ponadto Zarządowi Starożytności zmniejszyły się wpływy gotówki: wejście do piramidy Cheopsa nie jest przecież gratis. Metr po metrze miniaturowy robot inżyniera Gantenbrinka wspina się stromym korytarzem w górę. Zamocowane z przodu reflektorki oświetlają zakamarki, których oko ludzkie nie widziało od co najmniej czterech i pół tysiąca lat. Cheops, budowniczy (rzekomy) Wielkiej Piramidy, panował w latach 2551-2528 przed Chrystusem. Mozolna wędrówka wiedzie wzdłuż gładko wypolerowanych ścianek, następnie robot pokonuje niewielkie pagórki nawianego piasku i zręcznie przeciska się przez okruchy kamienia, które odpadły od powały. Wreszcie, po pokonaniu 60¬7¦m we wnętrzu piramidy, pierwsza niespodzianka: na drodze pojazdu leży odłamany kawałek metalu. Wkrótce potem wielka sensacja: kamera robota ukazuje element zamykający, coś w rodzaju przesuwanych drzwiczek zasłaniających całkowicie prześwit szybu. W górnej części drzwiczek widać dwa niewielkie metalowe uchwyty, z których lewy jest częściowo odłamany. Rudolf Gantenbrink doprowadza robota bliżej drzwiczek, celuje promieniem lasera w dolną ich krawędź. Pięciomilimetrowej średnicy czerwony promień lasera znika w szparze u dołu drzwi. Dowodzi to, że drzwi nie dotykają do samego podłoża. W prawym dolnym rogu brakuje kawałeczka kamienia. Kamera robota ukazuje ciemny pył, wywiany pewnie w ciągu tysiącleci przez ten maleńki otworek. Na tym musiała się zakończyć wyprawa robota. Michael Haase, matematyk z Berlina, dokładnie wyliczył, w którym miejscu piramidy znajdują się tajemnicze drzwiczki (127 ). Otóż jest to w południowej części piramidy, na wysokości około 59¬7¦m nad poziomem gruntu, między 74 i 75 warstwą kamieni. Gdyby przegrodzony drzwiczkami szyb ciągnął się dalej pod tym samym kątem, musiałby dotrzeć do zewnętrznej ściany piramidy mniej więcej na wysokości 68¬7¦m. Odległość od zewnętrznej powierzchni piramidy mierzona w poziomie wynosi 18¬7¦m. Oczywiście, Rudolf Gantenbrink wdrapał się na południową stronę piramidy i dokładnie ją przeszukał. Nie widać tam jednak żadnego wylotu szybu. Zatajona sensacja Odkrycie 60-metrowego szybu w piramidzie to jedna sensacja, przegradzające go drzwiczki zaś to sensacja druga. Można by sądzić, że wkład Gantenbrinka i jego osobiste osiągnięcia zostaną przez egiptologów odpowiednio uhonorowane i – jak przystało na odkrycie stulecia – uroczyście uczczone. Kiedy dzisiaj jakiś astronom odkryje nową gwiazdę czy kometę, nierzadko takie ciało niebieskie zostaje nazwane imieniem swego odkrywcy. Dlatego od tej chwili będę nazywał ten nowy szyb „szybem Gantenbrinka”. I dziękuję moim kolegom, którzy uważają tak samo. Zadufanie i zawiść egiptologów nakazuje im widzieć to zupełnie inaczej. W ich mniemaniu szyb istniał tam od zawsze i inni fachowcy także przypuszczali, że tam się znajduje. Jest to tylko ćwierć prawdy. Wprawdzie znano otwory szybów przebiegających poziomo, prowadzących z komory królowej na północ i na południe, ale żaden z egiptologów nie miał pojęcia, że biegną one 60¬7¦m we wnętrzu piramidy. Wprost przeciwnie: bredzono coś o „ślepo kończących się tuż za wylotem szybach, którymi ulatywały dusze zmarłych” (128 ). Ponadto przypuszczenia to nie odkrycia. Przypuszcza się wiele różnych rzeczy, ale 60-metrowej długości szyb z zamykającymi go drzwiczkami odkrył nie kto inny, jak właśnie niemiecki inżynier Rudolf Gantenbrink. Sam Gantenbrink nie goni za sensacją. Jego główną troską jest konserwacja starożytnych zabytków. Ponadto chciałby dostarczyć archeologii świeżych impulsów, chciałby ją uatrakcyjnić poprzez zastosowanie nowoczesnej technologii. Jest to pilny i z gruntu uczciwy pracuś, który oddaje swoje doświadczenie i geniusz w służbę fascynującej nauki. Druga strona widocznie sobie tego jednak nie życzyła, bo Gantenbrink poszedł w odstawkę. Po odkryciu szybu przez Gantenbrinka najpierw nie działo się w ogóle nic. Chociaż sensacja z 22 marca 1993 r. była absolutna i zarówno specjaliści w Kairze, jak i niemieccy uczeni z DAI dokładnie o wszystkim wiedzieli, zapanowało nieprzeniknione milczenie. Nie opublikowano żadnego komunikatu. Nikomu nie wolno było wydać żadnego oświadczenia. I pewnie do dziś opinia publiczna o niczym by się nie dowiedziała – albo w najlepszym razie skończyłoby się na nic nie mówiącej notatce prasowej – gdyby nie przypadek i sam Rudolf Gantenbrink. Otóż inżynier Gantenbrink pokazał kilku fachowcom kopię fenomenalnego filmu nakręconego kamerą robota. Wiadomość dotarła do prasy brytyjskiej i w dwa tygodnie (!) po odkryciu pojawił się mikroskopijny artykulik zatytułowany Portcullis Blocks Robot in Pyramid (Robot zablokowany w piramidzie) (129 ). Drogą faksową doniesienie to dotarło do Kairu. Jaka była reakcja? DAI w Kairze zdementowało brytyjskie doniesienie. „To kompletna bzdura!” oświadczyła Agencji Reutera pani rzecznik Instytutu, Christel Egorov (130 ), mówiąc jeszcze, że szyby o których mowa, to zwykłe szyby odpowietrzające, minirobot zaś miał za zadanie tylko zmierzyć wilgotność, ponieważ wiadomo, że w Wielkiej Piramidzie nie ma żadnych dodatkowych komór. Można nie tylko poczuć się oszukanym, nas się |naprawdę oszukuje! Archeolodzy z DAI w Kairze doskonale wiedzieli, że ta wypowiedź to zwykłe kłamstwo. Poza tym wędrujący szybem Gantenbrinka robot w ogóle nie miał żadnego przyrządu do pomiarów wilgotności. To jeszcze nie wszystko! Profesor Rainer Stadelmann, wielka znakomitość niemieckiej archeologii i dyrektor DAI, absolutnie wykluczył możliwość istnienia za drzwiczkami szybu jakiejś ukrytej komory. Dziennikarzom oświadczył: „Wszyscy doskonale wiedzą, że wszystkie skarby tej piramidy dawno już zostały zrabowane” (131 ). Współpracownik profesora, egiptolog dr Günter Dreyer, dorzucił jeszcze dobitniej: „Za tymi drzwiami nic nie ma. To wszystko urojenia” (132 ). Zanim pokażę moim Czytelnikom, w jaki sposób krąg szanownych panów egiptologów z Kairu wyślizgał Rudolfa Gantenbrinka, muszę nieco naświetlić poglądy na temat wnętrza piramid. Twierdzenie, że w piramidzie mogą być tylko znane już trzy komory i że za nowo odkrytymi drzwiczkami nie może się nic znajdować, jest kompletnie pozbawione sensu. Archeolodzy z DAI niewątpliwie mieliby rację, gdyby stwierdzili, że |nie |wiadomo, czy za tajemniczymi drzwiczkami coś jest, czy też nie. Jednakże kategoryczne twierdzenie, że za nimi na pewno nic nie ma, to nie tylko przejaw dogmatyzmu i nienaukowości, ale też – by posłużyć się słowami DAI – „kompletna bzdura”. Wiedza starożytnych Co nieco na temat historii. W Xiv w. w Bibliotece Kairskiej znajdowały się jeszcze fragmenty staroarabskich i koptyjskich tekstów, które geograf i historyk Tahi ad-Din Ahmad ben’Ali ben’Abd al-Kadir ben Muhammad al-Makrizi zebrał w swoim dziele Chitat. Czytamy tam m.in.: „Następnie kazał [twórca piramidy – E.v.D.] wybudować w piramidzie zachodniej trzydzieści skarbców z barwnego granitu i wypełniono je bogatymi skarbami, różnymi przyrządami i pokrytymi mnogością rysunków kolumnami z kosztownych kamieni szlachetnych, z przyrządami ze znakomitego żelaza, takimi jak broń, która nigdy nie rdzewieje, ze szkłem, które daje się składać i nie pęka, z dziwnymi talizmanami, z różnego rodzaju prostymi i złożonymi lekami i śmiertelnymi truciznami. We wschodniej piramidzie kazał umieścić przedstawienia różnych sklepień niebieskich i planet, a także wizerunki, jakie kazali sporządzić przodkowie; do tego doszło kadzidło, które poświęcono gwiazdom i |księgi |o |tychże. Są tam również gwiazdy stałe i to, co się z nimi od czasu do czasu dzieje […]. Wreszcie do kolorowej piramidy kazał wnieść ciała proroków w trumnach z czarnego granitu; obok każdego proroka leżała księga, w której opisane były jego cudowne czyny, dzieje jego życia oraz dzieła, których za życia dokonał […].” I któż to miał wznieść tę potężną budowlę? Cheops, jak twierdzą egiptolodzy? Cytowana powyżej księga Chitat tak o tym mówi: „Pierwszy Hermes, którego zwano Trzykroć Wielkim w jego właściwościach jako proroka, króla i mędrca (|on |jest |tym, którego Hebrajczycy zwą Henochem, synem Jareda, syna Mahalaleela, syna Kenana, syna Enosza, syna Seta, syna Adama – niech mu Allah błogosławi – to jest Idrysem), wyczytał w gwiazdach, że przyjdzie potop. |Wtedy |kazał |zbudować |piramidy i pomieścić w nich skarby, uczone pisma i wszystko, czym się martwił, że przepaść i zginąć może, aby było ochronione i zachowane.” Nie tylko w księdze Chitat wymienia się Henocha jako budowniczego Wielkiej Piramidy. To samo czyni w Xiv w. arabski badacz, podróżnik i pisarz Ibn Battuta (134 ): „Dowodzą oni, że wszelkie znane przed potopem nauki pochodzą od Hermesa […], który zwał się także Chunuch albo Idris […]. To on zaprawdę przepowiedział ludziom potop, a powodowany troską, aby nie zaginęły nauki i nie przepadły dzieła sztuki, wzniósł piramidy […].” Nie muszę chyba dodawać, że egiptolodzy za nic mają te staroarabskie przekazy. Dla nich budowniczy Wielkiej Piramidy będzie nazywał się „Cheops”, żeby nie wiedzieć ile przekonujących argumentów przeciwko temu przemawiało. Dokładniej omówiłem tę sprawę w mojej książce Oczy Sfinksa (135 ). Tak się składa, że egiptolodzy zachowują się w tym momencie dokładnie tak, jak słynne małpie trio: nic nie słyszeć, nic nie widzieć, nic nie mówić. To, że nie chcą dać wiary czternastowiecznym przekazom, potrafię jeszcze, choć z oporami, zrozumieć. Ale oni nie wierzą także w ani jedno słowo nowoczesnej nauki, jeśli tylko mówi ona rzeczy sprzeczne z ich świętymi dogmatami. Poniższe przykłady z okresu ostatnich 25 lat mówią same za siebie: W latach 1968¬8¦69 laureat Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki, dr Luis Alvarez, przeprowadził na Wielkiej Piramidzie doświadczenie z promieniowaniem kosmicznym. Alvarez i jego zespół wyszli od znanego fizyce faktu, że naszą planetę przez 24 godziny na dobę bombardują promienie kosmiczne i przy przechodzeniu przez gęstą materię tracą ułamek swej energii. Za pomocą precyzyjnych pomiarów można ustalić, ile protonów zdoła przejść przez jedną warstwę kamieni. Jeśli kamienna budowla zawiera jakieś puste przestrzenie, to promieniowanie, przechodząc przez nie, utraci nieco mniej energii protonów. Alvarez zmierzył przy użyciu komory iskrowej i komputera IBM tory ponad 2,5 miliona cząstek. Lecz oscylografy pokazały chaotyczny wzór, zupełnie jakby cząsteczki pokonywały jakieś zakręty. Kompletna rozpacz. Bardzo kosztowny eksperyment, w którym brały udział różne instytuty amerykańskie, firma IBM oraz kairski uniwersytet Ain-Shams, nie przyniósł żadnych jednoznacznych rezultatów. Doktor Amr Gohed powiedział dziennikarzom, iż wyniki są z „naukowego punktu widzenia niemożliwe” i dodał, że albo struktura piramidy jest jedną wielką gmatwaniną, albo jest w tym „jakaś zagadka, której nie potrafimy wyjaśnić” (136 ). Archeologowie nie wyciągnęli żadnych wniosków ze zdumiewających wyników pomiarów piramid. Miary psu na budę W roku 1986 podjęto próbę poszukiwania ukrytych komór w piramidzie Cheopsa za pomocą nowych przyrządów i nowych metod. Dwaj francuscy architekci, Jean-Patrice Dormion i Gilles Goidin, za pomocą detektorów elektronicznych odkryli w piramidzie puste przestrzenie. Dogmaty egiptologów nie zmieniły się ani na jotę. Ponieważ pośród sponsorów eksperymentu znajdowało się też francuskie towarzystwo Electricite de France, zbyto odkrycie stwierdzeniem, że to zwykły „chwyt reklamowy” tego towarzystwa. Następny wielki eksperyment przeprowadził zespół japońskich naukowców z tokijskiego Uniwersytetu Waseda. Wyposażeni w najnowocześniejszą aparaturę elektroniczną specjaliści tego uniwersytetu prześwietlili zarówno wnętrze Wielkiej Piramidy, jak i teren wokół niej aż do Sfinksa. Japończycy znaleźli jednoznaczne dowody na istnienie całego labiryntu korytarzy i pustych przestrzeni. W precyzyjnym naukowym raporcie różni profesorowie biorący udział w eksperymencie przedstawili wyniki swoich badań (135 ). A reakcja egiptologów? Eee, to tylko element kampanii reklamowej japońskiego przemysłu elektronicznego! Zespół kairskiego DAI kompletnie nie interesuje się takimi badaniami. A ich koledzy w Europie i w innych krajach często nawet nie wiedzą, co się dzieje na płaskowzgórzu w Gizie. Gdyby to zależało od samych egiptologów, w ogóle nic by się tam nie działo – bo przecież od dawna już wszystko wiadomo! W roku 1992 geolog dr Robert M. Schoch z wydziału College of Basic Studies uniwersytetu w Bostonie, wspólnie z innymi naukowcami, dokonał geologicznych pomiarów Sfinksa. Wynik: Sfinks liczy sobie co najmniej 5 tysięcy lat więcej niż dotychczas przyjmowano (138 ). Według powszechnego mniemania, Sfinksa miał wybudować faraon Chefren (2520-2494 przed Chr.). Sądzi się tak nie dlatego, że istnieją po temu jakieś niepodważalne dowody, lecz dlatego, iż imię „Chefren” było jedynym słowem, jakie udało się odcyfrować na zerodowanym kartuszu, oczywiście jeśli się człowiek uprze, że było to właśnie to słowo. W dodatku nie był to kartusz przynależny do samego Sfinksa, lecz znajdujący się na steli faraona Tutmosisa Iv, a ten panował ponad tysiąc lat po Chefrenie, mianowicie w latach 1401-1391 przed Chrystusem. Na jakiej zatem podstawie Robert Schoch doszedł do przekonania, że Sfinks jest o co najmniej 5 tysięcy lat starszy od Chefrena? Zespół Schocha umieścił głęboko w podłożu cały szereg czujników sejsmicznych. Następnie wytworzono fale dźwiękowe, co umożliwiło wgląd w strukturę gruntu – metoda doskonale zdająca egzamin w geologii. Dane z pomiarów zostały przetworzone przez komputery, które wypluły długie kolumny cyfr opisujących dokładny obrys Sfinksa. Na głębokości 2,4¬7¦m całkiem wyraźnie uwidoczniły się ślady erozji, których nie było na powierzchni Sfinksa. Ale powierzchnię Sfinksa poddano renowacji w długi czas po wzniesieniu tego posągu, mianowicie za czasów faraona Tutmosisa Iv, który kazał odkopać go z piasku i odnowić. Pomiary geologiczne i analizy chemiczne pozwalały sformułować tylko jeden narzucający się wniosek: otóż silne ślady erozji były wynikiem długiego okresu opadów, którego w czasie panowania faraona Chefrena w ogóle nie było. Podobnie jak pierścienie przyrostu pnia drzewa, erozja pozwala na dokładne datowania: w tym przypadku musiało to być co najmniej 7 tysięcy lat przed Chrystusem. Reakcja archeologów na wyniki pomiarów dr. Schocha? Wybuch oburzenia. Na kongresie w Bostonie archeolog Mark Lehner z uniwersytetu w Chicago nazwał swego kolegę Schocha „pseudonaukowcem”. Główny argument Lehnera: „Gdyby Sfinks rzeczywiście był aż tak stary, to w owym czasie musiałaby także istnieć cywilizacja zdolna wznieść takie dzieło sztuki. A wówczas ludzie byli jeszcze myśliwymi i zbieraczami – więc nie ma mowy, aby potrafili wznieść Sfinksa.” Koniec, kropka! Za każdym razem, gdy nie wystarcza rozsądnych argumentów, zapędzeni w kozi róg ludzie sięgają po błoto. Boją się coś stracić. To samo miało miejsce w wystąpieniu archeologa dr. Marka Lehnera skierowanym przeciwko dr. Robertowi Schochowi. Lehner zarzucił np. swojemu koledze naukowcowi „podejrzaną wiarygodność”. Skąd taki atak poniżej pasa? Jednym ze sponsorów geologicznych badań prowadzonych przez Schocha był niejaki John Anthony West. A tak się składa, że ów mister West popełnił dwa śmiertelne grzechy: po pierwsze, nie był naukowcem, a po drugie, zdążył już opublikować dwie książki, w których uważał za możliwe istnienie w Egipcie cywilizacji „starszej od znanej dotychczas”. A to już dla „prawdziwego” archeologa niewybaczalne bluźnierstwo. Egiptologów zupełnie nie interesowało, że dr Robert Schoch nie był bynajmniej jedynym geologiem uczestniczącym w pomiarach sejsmicznych na płaskowzgórzu w Gizie. Do zepołu należeli także dr Thomas L. Dobecki, dwóch innych geologów, architekt oraz oceanograf. Także ich przekonanie, że w najniższych partiach Sfinksa bezsprzecznie występują „kanaliki wodne”, jakie powstają w wyniku długiego oddziaływania wody na kamień, nie zrobiło na nikim wrażenia. Geologiczne analizy dr. Schocha ostatecznie zdyskredytowała wypowiedź aktualnego dyrektora starożytności w Gizie, Egipcjanina dr. Zahi Hawassy. Cały program badań i wyciągnięte na jego podstawie wnioski określił mianem „amerykańskich halucynacji”, stwierdzając, że nie ma „najmniejszych naukowych podstaw” dla nowego datowania Sfinksa, zaproponowanego przez Schocha. Jak widać, do egiptologów najzwyczajniej nie przemawiają naukowe wnioski uzyskane w drodze sprawdzonych naukowo metod pomiaru, jeśli nie pasuje im to do tradycyjnego schematu. To |oni ustalają, w co ma wierzyć świat. I nie zauważają, że sami z zapałem podcinają gałąź, na której siedzą. Opinia publiczna od dawna już ma dość ślepego wierzenia naukowcom. Nauka zaś, która uznaje wyniki uzyskane przez inne gałęzie nauk tylko wówczas, gdy pasują do jej własnego modelu – na niewielką zasługuje wiarę. Kolejną nauką ścisłą jest fizyka, a na Politechnice Federalnej (ETH) w Zurychu profesor W. Wölfli uznawany jest za znakomitość. Do perfekcji udoskonalił on dyskusyjną przez długi czas metodę datowania izotopem węgla 14-c, służącą do ustalania wieku materii organicznej. Profesor Wölfli wraz z kilkoma kolegami z innych uczelni dokonał analizy szesnastu próbek pochodzących z piramidy Cheopsa, m.in. szczątków węgla drzewnego, drzazg drewnianych, okruchów źdźbeł słomy i traw. Wynik? Wszystkie próbki okazały się mieć przeciętnie o całe 380 lat więcej od wartości, jakie ustalili archeologowie na podstawie Listy Królów. Jedna z próbek pochodząca z piramidy Cheopsa była nawet o 843 lata starsza niż „miała prawo” być (140 ). Ogólnie rzecz biorąc, fizycy przebadali 64 próbki z okresu Starego Państwa, przeprowadzając datowania najróżniejszymi metodami, między innymi spektroskopii masowej. Wszystkie bez wyjątku próbki wykazywały wiek o setki lat starszy od tego, jaki pasowałby archeologom. Wniosków z tych faktów nie wyciągnięto – przeciwnie: znaleziono nowe wykręty dla podbudowania dawnych, niemożliwych do utrzymania pozycji. Wykręty? Czy to aby nie za mocne słowo? Nie, właściwie jest nawet zbyt szlachetne jak na bzdury, które usiłuje się nam wmówić. Dyskredytacja człowieka Egiptolodzy z DAI chcą się pozbyć Rudolfa Gantenbrinka. Właściwie dlaczego? Czyż nie dokonał za pomocą swojego robota epokowego odkrycia? Czyż nie zainwestował mnóstwa czasu i 400 tysięcy marek, aby wyświadczyć szlachetnej archeologii przysługę, pomóc jej pójść dalej w badaniach? Może pracował nienaukowo? Nie, Gantenbrink zrobił wszystko wręcz perfekcyjnie, uzyskane przez niego wyniki można w każdej chwili zweryfikować. A więc może był nieuprzejmy, niemiły? Nic z tych rzeczy! Gantenbrink należy do gatunku bardzo przyjemnych osób. A może zaczął rozgłaszać jakieś nienaukowe spekulacje? Po raz kolejny trzeba zaprzeczyć. Rudolf Gantenbrink z wielką rezerwą odnosił się do środków masowego przekazu. Właśnie on, inżynier kierujący misją UPUAUT w Wielkiej Piramidzie, zawsze był zdania, że nie wiadomo, czy za kamienną przegrodą nowo odkrytego szybu w ogóle coś się znajduje. Z jego strony nie było najdrobniejszych nawet spekulacji na temat szybu i drzwiczek. Cóż zatem – na miły Bóg – zrobił nie tak? Dlaczego egiptolodzy z DAI chcą się go pozbyć? Otóż rozmawiał z prasą. Ale nie było tak, że on sam pobiegł do dziennikarzy, żeby roztrąbić o swoim odkryciu. Było dokładnie odwrotnie. To dziennikarze dobijali się do Gantenbrinka, kiedy brytyjscy naukowcy dostali cynk o jego fenomenalnym odkryciu. Tak się składa, że praca dziennikarza polega na tym, aby iść tropem interesującyeh informacji, sprawdzać je. Rudolf Gantenbrink zachował się swobodnie, skromnie i przyzwoicie. Czy powinien ich okłamywać, zwodzić? Gantenbrink nie jest politykiem. W depeszy niemieckiej agencji prasowej dpa z 27 czerwca 1994 Jörg Fischer pisze (141 ): „Już od setek lat gigantyczne piramidy z Gizy prowokują do snucia owianych mgiełką tajemnicy mistycznych fantazji […] Dyskusja rozgorzała przed rokiem […] Specjalista od robotów, Rudolf Gantenbrink z Monachium, samowolnie podał do prasy wiadomość o swoim odkryciu i wyraził przypuszczenie, iż za |drzwiami znajduje się komora grobowa. Jedna z niemieckich gazet bulwarowych pisała już nawet o odnalezieniu prochów faraona i złotych |skarbów, przypomina sobie dyrektor DAI, profesor Rainer Stadelmann, mówiąc o bzdurach, jakie w tym kontekście nawypisywano.” To, co się tutaj przypisuje panu Gantenbrinkowi, jest typowym wyrazem złej woli. Gantenbrink nigdy nie wyrażał przypuszczeń, „iż za drzwiami znajduje się komora grobowa”. Za pomocą środków masowego przekazu, które nie znają prawdziwej wersji wydarzeń i zobowiązane są wierzyć w słowa panów profesorów, dokonuje się dyskredytacji człowieka i usuwa w cień jego dokonania. Gantenbrink nie podał też „samowolnie” żadnych informacji, ponieważ ani przez chwilę nie był pracownikiem DAI i nie obowiązywały go żadne restrykcje związane z polityką informacyjną tego instytutu. Depesza dpa, która poszła w świat i została przedrukowana w serwisach wielu gazet, służyła dezinformacji. Ludzie mieli uwierzyć, że inżynier Gantenbrink rozsiewa nienaukowe przypuszczenia. To z kolei do tego stopnia rozsierdziło rząd egipski, iż na dalsze badania szybów piramidy nie wydano pozwolenia. Oto jak nieprawdopodobnie można zdeformować rzeczywiste wydarzenla. Uczona pomyłka Dalsza część depeszy agencji dpa wyraźnie zdradza cel całej machinacji: „Archeolog (profesor Rainer Stadelmann – E.v.D.) kategorycznie wyklucza możliwość istnienia komory. Po dokonaniu analizy przekazanych przez zdalnie sterowaną kamerę wideo obrazów i porównaniu z trzema innymi szybami tej piramidy uważa, iż w pełni potwierdza to jego pogląd; że szyb ten to jedynie modelowy korytarz. Wedle wierzeń starożytnych Egipcjan przez otwór prowadzący od tzw. komory królowej w górę miała wydostawać się dusza faraona. Widoczny przed kamiennym blokiem czarny pył to, zdaniem profesora Stadelmanna, resztki skorodowanych metalowych okuć modelowych drzwi. Zdroworozsądkowa teoria profesora i wielokrotne wskazywanie na fakt, że przez niezwykle wąski szyb nie przeciśnie się żaden człowiek, nie mówiąc już o sarkofagu czy skarbach, niewielkie jednak wzbudza zrozumienie […].” Kto nie podziela tego dogmatu lub nie chce się z nim zgodzić z innych powodów, na pewno jest niespełna rozumu. Domyślam się nawet, dlaczego uczony profesor „kategorycznie wyklucza możliwość istnienia kolejnej komory” – w końcu to właśnie Rainer Stadelmann jest „wynalazcą” teorii trzech komór. Nie ma w niej miejsca na czwartą, nie mówiąc już o piątej. Dziwne to trochę. Odkryte dotąd w Wielkiej Piramidzie pomieszczenia mają łączną objętość około 2000 metrów sześciennych. Na te metry pustych przestrzeni składają się trzy komory, prowadzące do nich korytarze oraz Wielka Galeria. Jednak sama tylko Wielka Galeria zajmuje 1800¬7¦m¬ó:¦. Inaczej mówiąc, objętość Wielkiej Galerii stanowi wielokrotność objętości wszystkich trzech komór razem wziętych. Mimo to Wielkiej Galerii nie traktuje się jako, powiedzmy, czwartej komory. Nie pozwala na to święta |teoria |trzech |komór. Zdaniem profesora, szyb Gantenbrinka miałby być „modelowym korytarzem”, ponieważ „wedle wierzeń starożytnych Egipcjan przez otwór prowadzący od tzw. komory królowej w górę miała wydostawać się dusza faraona”. Warto pozwolić przeanalizować swoim szarym komórkom sprawę „modelowego korytarza”. Oto Egipcjanie stawiają najwspanialszą budowlę świata. Składa się ona z prawie 2,5 miliona kamiennych bloków. Poprzedzające budowę planowanie musiało być fenomenalne, wszystkie kamienie ciosowe, wszystkie występy pasują co do milimetra, mają przetrwać wieczność. We wnętrzu piramidy powstaje korytarz, który dziś nazywamy Wielką Galerią. Prowadzi ukosem w górę do komory królewskiej, ma 46,61¬7¦m długości, 2,09¬7¦m szerokości i 8,53¬7¦m wysokości. Ponieważ przeciwległe ściany schodzą się ku sobie, utworzone z poziomych płyt sklepienie mierzy tylko 1,04¬7¦m szerokości. Granitowe belki sklepienia nie leżą bynajmniej poziomo, lecz – zupełnie jakby chciano nam, zarozumialcom, dać dodatkowego prztyczka w nos – biegną ukosem w górę zgodnie z kątem nachylenia Wielkiej Galerii. Obróbka belek i kamiennych płyt jest tak idealna, że z trudem dostrzec dziś można fugi i szczeliny łączeń. Zanim turysta dojdzie do Wielkiej Galerii, musi przecisnąć się wiodącym w górę korytarzem, idąc w kucki, ze zgiętym grzbietem. Do dziś nie potrafimy się domyślić, dlaczego budowniczy najpierw wybudowali ten niski korytarz, który przechodzi potem w Wielką Galerię. Za to profesor Stadelmann z godną lunatyka pewnością twierdzi, że szyb Gantenbrinka to „modelowy korytarz”, w dodatku nabierając tego przekonania po „porównaniu z trzema innymi szybami tej piramidy”. O święty Ozyrysie! Gdzież to w Wielkiej Piramidzie istnieją jakieś inne „modelowe korytarze” pozwalające na „porównanie¬)¦? Jak dotąd wszystkie inne szyby nazywały się |szybami |wentylacyjnymi! Ponadto szyb Gantenbrinka ma mieć za małe wymiary, aby można było przezeń przetransportować sarkofag, „nie mówiąc już o […] skarbach”. Jak to możliwe zatem, że w komorze królewskiej znajduje się sarkofag o wymiarach większych od wymiarów prowadzącego do |niej |korytarza? W świetle logiki profesora Stadelmanna sarkofag ten nie miał prawa znaleźć się w komorze królewskiej, albowiem – podobnie jak szyb Gantenbrinka – prowadzący do niej korytarz również jest o wiele za mały, aby przetransportować przezeń „sarkofag czy skarb”. Budowniczowie starożytnego Egiptu mieliby zatem umieścić we wspaniałym dziele, mającym przetrwać wieczność, „modelowy korytarz”. Lecz ten „modelowy korytarz” jest przecież niewidoczny i w dodatku wcale nie wychodzi na komorę królowej. Otwory wybił dopiero 120 lat temu mister W. Dixon. Przez ten „modelowy korytarz” miałaby ulecieć ku gwiazdom dusza faraona – tyle, że w komorze królowej nigdy nie było żadnego faraona, którego dusza mogłaby dokądkolwiek ulecieć. Zresztą, nawet gdyby znajdowały się tam jakieś zwłoki i szyby od samego początku były otwarte, to dusza faraona nie miałaby wolnej drogi ku niebu. Przecież za pewnik uważa się, że szyb Gantenbrinka zamknięty jest kamienną przegrodą, za którą nie ma nic więcej. Biedny faraon! „Zdroworozsądkowa teoria” szacownych egiptologów oraz „wielokrotne wskazywanie na fakt, że przez niezwykle wąski szyb [chodzi o szyb Gantenbrinka – E.v.D.] nie przeciśnie się żaden człowiek, nie mówiąc już o sarkofagu czy skarbach” stanowią niemalże kropkę nad „i” w słowie „idiotyzm”. Spróbujmy rozważyć sytuację następującą. Załóżmy, że kalif Abdullah AI-Ma’mun – to ten, któremu w 827 r. przed Chr. udało się wyrąbać wejście do piramidy – wybił otwór w |innym miejscu niż w rzeczywistości, na poziomie 74 warstwy kamiennych bloków natrafił na wejście i w końcu dotarł do komory. I patrzcie państwo, oto z komory prowadzi w dół pod kątem 20 st. szyb o przekroju kwadratu z bokiem długości 20¬7¦cm. Późniejsi egiptolodzy ochrzciliby tę komorę mianem „komory Ma’muna”. Oni także zauważyliby kwadratowy otwór i obdarzyliby prowadzący od niego szyb mianem „otworu, którym ulatuje dusza faraona”, „korytarza modelowego” czy, powiedzmy, „szybu wentylacyjnego”. A potem pewnego dnia zjawia się inny Rudolf Gantenbrink i wysyła miniaturowy pojazd gąsienicowy 60¬7¦m w głąb piramidy. Tam robot zostaje zatrzymany przez kamienny blok uniemożliwiający dalszą jazdę. Wedle zastałego sposobu myślenia fachowców nowo odkryty szyb żadną miarą nie może prowadzić do komory, ponieważ „nie przeciśnie się nim żaden człowiek, nie mówiąc już o sarkofagu czy skarbach”. Wybaczcie, szanowni panowie, ale faktem jest przecież, że szyb ten – patrząc od góry – prowadzi wprost do komory królowej. Jakiż to brak rozsądku zabrania spojrzenia od drugiej strony? Nikt, kto nie jest obciążony wiedzą fachową, nie wpadł nigdy na zwariowany pomysł, że ktoś mógłby przecisnąć jakieś skarby czy sarkofag przez kwadratowy szyb o długości boku 20¬7¦cm. Za tajemniczymi drzwiczkami szybu Gantenbrinka jak najbardziej |może (co nie znaczy, że musi) znajdować się komora mająca jeszcze inne wejście, dokładnie tak samo jak komora królowej. W zależności od tego, z której strony patrzymy, szyb Gantenbrinka może prowadzić równie dobrze z komory królowej, jak też do komory królowej. Niezależnie od niego istnieje jeszcze inne przejście, przez które można się dostać |do komory królowej. Na końcu szybu Gantenbrinka może znajdować się jakaś komora nawet wtedy, jeśli drzwiczki czy też kamień zamykający są na stałe zamurowane. Bardzo przepraszam, ale obydwa szyby prowadzące z komory królowej (ten południowy to właśnie szyb Gantenbrinka) aż do zeszłego wieku |również były zamurowane. Gdyby mister Dixon nie puścił w ruch kilofa, do dziś nie mielibyśmy pojęcia o istnieniu obydwu szybów i robot inżyniera Gantenbrinka nie mógłby wspiąć się jednym z nich. I odwrotnie: gdyby robot Gantenbrinka wjechał do tego szybu |od |góry, zostałby zatrzymany dokładnie tak samo jak dzisiaj, kiedy poruszał się od dołu do góry. No i oczywiście wszyscy mądrzy fachowcy byliby zgodni: to koniec szybu, dalej nic nie ma. I żaden nie zadałby sobie trudu, by przewiercić rzekomo ostatni kamienny blok albo rozpuścić go kwasami. Czy można tu jeszcze mówić o nauce? A gdzie ciekawość, gdzie żądza poznania, skoro a priori i definitywnie stwierdza się, że za drzwiczkami w szybie Gantenbrinka nic nie ma, a każdego, kto uważa inaczej, natychmiast dyskredytuje się jako szaleńca i niepoprawnego fantastę? Na końcu szybu robot Gantenbrinka sfilmował dwa metalowe uchwyty umieszczone bezpośrednio na drzwiczkach. Nie da się zaprzeczyć, że chodzi tu o metal, ponieważ, Bogu dzięki, jeden kawałek się odłamał i leży przy drzwiczkach. Jako że w czasach Cheopsa wytapiano co najwyżej miedź, naukowcy z wielką pewnością siebie mówią o „miedzianych okuciach”. Mogłoby się okazać, że i teoria o miedzi jest trafiona jak kulą w płot. Lecz profesor Stadelmann i jego dzielna trzódka egiptologicznych znakomitości mają „naturalne” i z pewnością „rozsądne” wyjaśnienie. Oto jak je przedstawił dziennikarzowi Torstenowi Sassemu (143 ): „Do czego służy [miedziany fragment – E.v.D.]? Na początku zakładaliśmy, że jest to jakiś element techniczny. Zważywszy jego cienkość, wykluczyłbym jednak dzisiaj taką możliwość i uznałbym raczej, że chodzi o hieroglify. O znaki hieroglificzne umieszczone tam jako ozdoby. Jeśli zaś były to hieroglify, to miały oczywiście treść symboliczną. Musimy zatem dojść, co mogły oznaczać. Nasuwają się tutaj znaki przypominające kwiat lotosu. Kwiat lotosu symbolizuje południe, południową część kraju – to by mogło być to. Albo może jeszcze wyraźniej – staroegipski znak |shuut, czyli coś w rodzaju parasola przeciwsłonecznego, który noszono za władcą w czasie uroczystych procesji. Mogłoby być czymś zupełnie naturalnym, że te parasole przeciwsłoneczne przygotowano dla duszy władcy, aby mogła je ze sobą zabrać, ulatując do nieba.” Wielkie nieba! Cała Wielka Piramida to jeden olbrzymi znak zapytania. Ani zespół projektanów i architektów, ani prowadzący budowę kapłan czy faraon, nie pozostawili najmniejszego słówka na temat prac przy wznoszeniu tego dzieła. Nie ma ani jednej inskrypcji głoszącej, w jaki sposób je wykonano. Żaden z nich nie pozostawił najmniejszej notki, która pozwoliłaby odpowiedzieć choćby na jedno jedyne pytanie dotyczące sposobu, w jaki zbudowano Wielką Piramidę. W samej piramidzie nie ma żadnych hieroglifów. Nigdzie nie spotkamy ścian pełnych znaków pisma, jakie znajdowano w innych starożytnych egipskich grobowcach. Cheops, rzekomy budowniczy Wielkiej Piramidy, miał być podobno despotą, który wbił sobie do głowy, że pozostawi po sobie największą budowlę wszystkich czasów. Ale zarówno on sam, jak i jego słudzy zapomnieli jakoś zawrzeć w samym dziele imię jego twórcy. Nie ma najmniejszego znaczka upamiętniającego imię faraona Cheopsa, nigdzie ani śladu inskrypcji gloryfikujących choćby jeden jego bohaterski czyn. Nie ma nic ku czci jakiegoś boga czy bogini, nie opiewa się żadnych przodków, na żadnej powale nie znajdziemy tekstów modłów. Wszystkie ściany, korytarze i komory piramidy Cheopsa są gładko wypolerowane, także w przeszłości nie zawierały najmniejszych nawet glifów. Anonimowość wręcz perfekcyjna. Ale stop! Oto na końcu szybu Gantenbrinka mają się znajdować hieroglify oznaczające shuut, aby faraon mógł udać się do swych zmarłych przodków z parasolem przeciwsłonecznym chroniącym od udaru. Naprawdę trzeba mieć głowę, żeby na coś takiego wpaść! Mnie w każdym razie nie starcza konceptu, żeby to skomentować! W prawym dolnym rogu drzwiczek w szybie Gantenbrinka brakuje niewielkiego trójkątnego kawałka. Oko kamery zarejestrowało w tym miejscu wąską smugę czarnego pyłu. Dla profesora Stadelmanna jest to „pył ze skorodowanych metalowych okuć modelowych drzwiczek”. Jeśli pójdziemy śladem interpretacji uczonego, że szyb Gantenbrinka to jedynie „modelowy korytarz”, w dodatku zamknięty na głucho kamiennym blokiem, to w szybie tym nie ma prawa być najmniejszego powiewu, musi tam panować całkowity bezruch powietrza, jak w hermetycznym grobie. Z dwóch metalowych okuć drzwiczek |lewe jest częściowo odłamane. Czarny pył natomiast jest widoczny w |prawym rogu. Czyżby dzieło jakichś pyłowych duszków? Gdyby obydwa metalowe okucia jednocześnie i bez ruchu rdzewiały sobie przez tysiąclecia, to czarny pył musiałby być widoczny przy dolnej krawędzi drzwiczek, bezpośrednio pod okuciami. Tak jednak nie jest. Pył wysypuje się z małego trójkątnego otworu, zupełnie jakby wywiewał go stamtąd słabiutki prąd powietrza. Jednakże najmniejszy nawet prąd powietrza świadczy o tym, iż szyb Gantenbrinka ma swoje przedłużenie. Albo o tym, że za drzwiczkami istnieje komora, do której prowadzi inne wejście. W dodatku pięciomilimetrowej średnicy laserowy promień UPUAUTA zniknął |pod dolną krawędzią drzwiczek. Niezależnie od tego, czy są to drzwiczki, czy kamień zamykający – na pewno nie jest oparty o podłoże. Czy nie powinno to dać do myślenia? Najwidoczniej nie, w końcu przecież egiptolodzy zgodzili się, że chodzi o „modelowy korytarz”, więc jakiekolwiek dogłębne badania są po prostu zbędne. ZaprzepaszczonaŃ wiarygodność 5 sierpnia 1993 r. dyrektor Muzeum Egipskiego w Berlinie, profesor Dietrich Wildung, napisał w artykule dla „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (143 ): „Jest to wystarczający powód dla egiptologa, aby złożyć serdeczne podziękowania inżynierowi [Rudolfowi Gantenbrinkowi – E.v.D.]. Ten jednak nie potrafi oprzeć się pokusie taniej sensacji i nie zdając sobie z tego sprawy, wchodzi na grząski teren fantasmagorii na temat piramid i zawartych w nich skarbów. Zaraz też oczywiście na scenie pojawia się pan von Däniken i z miejsca interpretuje ciemną smugę pyłu przy dolnej krawędzi kamiennej płytki jako sygnał, że za nią leży mumia faraona Cheopsa. Skoro zaś mamy nienaruszoną mumię egipskiego władcy, to w pobliżu muszą być też niezmierzone skarby, od czasów Herodota poruszające wyobraźnię potomnych. W ten sposób puszczono w ruch machinę trywialnej archeologii, a nawołujących do umiaru fachowców dyskredytuje się jako skostniałych konserwatystów nie umiejących wyzwolić się z pęt tradycyjnej akademickiej nauki.” Z takiej właśnie materii utkane są egiptologiczne wyobrażenia i tak dyskredytuje się inaczej myślących. Nigdy w życiu nie przyszłoby mi do głowy interpretować czarnego pyłu jako sygnału, że za kamiennymi drzwiczkami „leży mumia faraona Cheopsa”. Na taki pomysł wpadł David Keys, archeologiczny korespondent brytyjskiej gazety „The Independent” (144 ). Jeśli idzie o piramidę Cheopsa, to już choćby dlatego nie strzępiłbym sobie języka na temat jakichś grobów faraona i rzekomych złotych skarbów, że moim zdaniem piramida Cheopsa wcale nie jest Cheopsa, nie mówiąc już o tym, by zawierała jakiś grób. Cóż więc takiego może się ewentualnie znajdować za kamiennymi drzwiczkami przegradzającymi szyb Gantenbrinka? Przypuszczalnie to samo, co w innych, nie odkrytych jeszcze komorach: wszelkiego rodzaju pisma i dokumenty, o których pisali arabscy historycy z Xiv wieku. David Keys zwrócił uwagę na jeszcze jedną osobliwość: otóż różnica poziomów między komorą królowej a komorą królewską wynosi 21,5¬7¦m, a więc dokładnie tyle samo, co między komorą królewską a drzwiczkami na końcu szybu Gantenbrinka. Przypadek czy wyraźny sygnał mówiący o istnieniu kolejnej komory? Profesor Dietrich Wildung, który w artykule dla „Frankfurter Allgemeine Zeitung” kłamliwie przypisał mi coś, czego nigdy nie powiedziałem, jest zarazem prezydentem Międzynarodowego Stowarzyszenia Egiptologów. W wywiadzie dla pewnej rozgłośni radiowej wygłosił następujący pogląd: „Nie łudzimy się, że naszymi materiałami, naszymi produktami musimy zadowolić każdego […] Zadowalająca wszystkich wizja pełnej archeologii dla każdego to bzdura, to po prostu coś źle pomyślanego” (145 ). Skoro sami szefowie gildii egiptologów tak właśnie myślą, to nic dziwnego, że za nic sobie mają opinię publiczną. I tak wiedzą, że w piramidzie Cheopsa nie ma prawa niczego być – więc po co jeszcze czytać i wysłuchiwać opinii jakichś tam niespecjalistów? W zasadzie, z jakiej racji finansuje się ze środków publicznych poczynania tych udzielnych książąt? Książęta również nigdy nie zdawali poddanym relacji z tego, co robią. Eksperci DAI zamierzają obecnie zbadać szyb północny odchodzący od komory królowej. O tym samym myślał także Rudolf Gantenbrink. Ja jednak chciałbym zapytać, czemu nikt nie pomyśli o tym, żeby najpierw dokończyć to, co już rozpoczęto? Istnieje wiele propozycji, w jaki sposób otworzyć, przewiercić czy nawet rozpuścić kwasem odkryte przez robota drzwiczki. Dlaczego nagle odrzuca się opinię, współpracę i fachową wiedzę Rudolfa Gantenbrinka? Jak to możliwe, by uczeni, którzy zazwyczaj są przecież całkiem rozsądni i nie pozbawieni poczucia humoru, zachowali się do tego stopnia dziwacznie i z taką niechęcią? Wydaje mi się, że chodzi tu o coś więcej niż o zwykłą zawiść. Przedstawiciele dumnej egiptologii czują się w głębi duszy urażeni, ponieważ oto komuś spoza kręgu archeologów udało się dokonać niespodziewanego odkrycia. Są wściekli, ponieważ Gantenbrink rozmawiał z prasą. Czy dorośli mogą zachowywać się jak krnąbrne dzieciuchy? A może tak naprawdę próbuje się po prostu zataić to, co mogłoby się ukazać za tymi drzwiczkami? Czyżby chodziło o to, by na razie uchronić dotychczasowy dogmat przed niedowiarkami i najpierw potajemnie posortować to, co przez tysiące lat leżało w ukryciu? Nic nie pomoże reagowanie złością na taki zarzut. Fakt pozostaje faktem – kompetentni naukowcy z Egiptu nie życzą sobie publicznych wystąpień, chyba że będą to ocenzurowane komentarze kogoś z ich własnego obozu. Żaden dziennikarz, żaden neutralny obserwator nie może być obecny przy dalszych badaniach szybu Gantenbrinka, przy przebijaniu czy przewiercaniu tajemniczych drzwiczek. Żadna kamera telewizyjna nie może wysyłać w świat obrazów ani pokazać ścian szybu ze wszystkimi szczegółami. Żadna grupa naukowców z innych dziedzin nie ma prawa sprawdzić wyników analiz metalu okuć. A cała ta dziecinna zabawa w tajemnice ma rzekomo służyć tylko temu, by egiptolodzy mogli spokojnie i nie nagabywani przez nikogo pracować. Jak najbardziej rozumiem takie pragnienie, lecz przecież tym razem nie chodzi o jakiś tam pozbawiony znaczenia grobowiec, lecz o Wielką Piramidę, która od tysięcy lat fascynuje ludzkość. Chodzi o najpotężniejszą budowlę na naszej planecie, o jeden z cudów świata, o monument, wokół którego przez tysiąclecia narosły niezliczone legendy i przekazy. Nawet bez zbiegowiska i ciżby dziennikarzy egiptologia zaprzepaszcza właśnie jedyną w swoim rodzaju szansę, by zademonstrować światowej opinii publicznej swoje precyzyjne i nieskazitelne pod względem naukowym podejście. Marnuje okazję, by raz na zawsze jasno i wyraźnie zademonstrować wszystkim fantastom i kombinatorom, wietrzącym wszędzie tajemnice i spiski, co jest faktem, a co nie. A może ktoś się obawia, że na końcu szybu Gantenbrinka mogłoby się jednak coś znajdować? Dawni archeologowie nie byli pod tym względem aż tak małostkowi. Kiedy otwierano grobowiec Tutenchamona czy królowej Sechemchet, jednak dopuszczono obecność dziennikarzy. Dziś istnieją globalne sieci informacyjne, więc przekazywane „na żywo” przez kamerę robota obrazy z Wielkiej Piramidy dotarłyby jednocześnie do wszystkich domów. Wcale nie potrzeba do tego hordy dziennikarzy w komorze królowej, specjaliści mogą spokojnie i rzetelnie wykonywać swoją pracę. Ale muszą to być obrazy przekazywane |na |żywo, dokładnie w momencie dokonywania odkrycia, a nie pokazane dopiero w parę dni, tygodni czy miesięcy później, przycięte i opatrzone gładkim komentarzem. Wyobraźmy sobie, że Amerykanie trzymaliby w tajemnicy wydarzenie takie, jak lądowanie na Księżycu i dopiero w parę tygodni później NASA udostępniłaby ocenzurowaną relację. Okrzyki oburzenia byłyby jak najbardziej uzasadnione. Co wy chcecie przed nami zataić? Dlaczego nie gracie od samego początku w otwarte karty? Dlaczego podatnicy mają finansować organizację, która traktuje ich jak smarkaczy? Egiptolodzy z DAI i Egipskiego Zarządu Starożytności unikają otwartości. Kto się boi otwartości i okrywa swoje działania płaszczykiem milczenia – ten ma coś do zatajenia. Jeśli zaś ktoś chce coś przemilczeć, to musi potem czymś zamydlić oczy. Dopóki „polityka informacyjna” egiptologów ograniczać się będzie do stwarzania atmosfery tajemnicy i rzucania od czasu do czasu ochłapów informacji, opinia publiczna nie ma najmniejszych powodów, by dawać wiarę ich oświadczeniom. Żeby wystąpiło nie wiadomo ilu szacownych uczonych obwieszczających z poważnymi minami, że za drzwiczkami zamykającymi szyb Gantenbrinka, tak jak się tego spodziewano, nic nie ma, to krytyczna opinia publiczna i tak w to nie uwierzy. Szansa została zaprzepaszczona. Już zresztą starożytny rzymski historyk Cornelius Tacitus (55-120 po Chr.) powiadał: „Kto złości się z powodu krytyki, przyznaje, że na nią zasłużył.”

Erich von Däniken’s



Zrodlo:https://paranormalpl.wordpress.com/2010/03/12/inzynierowi-rudolfowi-gantenbrinkowi-udal-sie-majstersztyk/

niedziela, 11 września 2016

Jezioro Mojrisa i labirynt w Egipcie

Z historii wiemy, że egipski labirynt był niesamowicie wielkim obiektem zawierającym tysiąc pięćset komnat nadziemnych i tysiąc pięćset podziemnych, zaś każda z komnat, bogato zdobiona, zajmowała wielką powierzchnię. Labirynt skrywał również salę ze skarbami Egiptu, gromadzonymi przez stulecia.

Jednym z naocznych świadków był Herodot. I tak ujął swoim piórem to, co zobaczył:

„Postanowili pozostawić po sobie pamiątkę, pomnik. Zbudowali labirynt, który leży nieco powyżej Jeziora Mojrisa, całkiem blisko miasta Krokodyli. Ten ja widziałem, a przewyższa on wszelki opis […">. Ma on mianowicie dwanaście krytych podwórców, których bramy stoją naprzeciw siebie, sześć jest zwróconych na północ, a sześć na południe ,jedna obok drugiej, a od zewnątrz otacza je jeden i ten sam mur. Są w nim dwojakie komnaty, jedne podziemne, drugie nad tymi na górze, w liczbie 3000 po 1500 każdego rodzaju. Nadziemne komnaty sam widziałem i przeszedłem, natomiast o podziemnych dowiedziałem się tylko z opowiadania. Przełożeni bowiem nimi Egipcjanie w żaden sposób nie chcieli ich pokazać oświadczając, że są w nich groby królów, którzy pierwotnie ten labirynt wybudowali, oraz świętych krokodyli. Tak więc o podziemnych komnatach mówimy tylko to cośmy usłyszeli, a górne większe od dzieł ludzkich widzieliśmy sami […"> w miejscu gdzie kończy się labirynt, przylega piramida czterdziestosążniowa, na której wyryte są wielkie figury. Droga do jej wnętrza idzie pod ziemią. Chociaż ten labirynt jest tak wielkim dziełem, jeszcze większy podziw wzbudza tak zwane Jezioro Mojrisa, obok którego ten labirynt jest wybudowany […">. Że stworzyły je i wykopały ludzkie ręce, ono samo zaświadcza. Bo mniej więcej w środku stoją dwie piramidy, każda wystająca z wody na pięćdziesiąt sążni, a pod wodą jest równie głęboka ich podbudowa. Na każdej znajduje się kamienny kolos siedzący na tronie”.

Powyższy tekst potwierdza, że budowla istniała jeszcze w 448 roku p.n.e. pomimo licznych teorii na temat rozebrania labiryntu nie znaleziono dotychczas informacji, jakoby rozebrano labirynt, a materiał wykorzystano do innej budowli, jak było chociażby w przypadku rozebrania gładkiej licówki z Wielkiej Piramidy. Natomiast malowidła pokrywające ściany i płaskorzeźby były raczej chlubą, którą należałoby się chwalić, a nie ją ukrywać. Rozebranie takiej budowli należałoby do tak ogromnych przedsięwzięć, że musiałoby trwać kilkadziesiąt lat, a tego nie dałoby się ukryć.

Diodor Sycylijski w I wieku p.n.e. opisuje:

„Po śmierci króla Egipcjanie postanowili wywalczyć sobie niepodległość i posadzili na tronie króla Mendesa, zwanego przez niektórych Marrosem. Nie dokonywał on wprawdzie żadnych wojennych wyczynów. Wybudował on sobie grobowiec, tak zwany labirynt, który zdobył sobie sławę nie tyle z powodu wspaniałości budowli, ile z powodu niezwykłej pomysłowości. Kto bowiem do niego wszedł, niełatwo znajdzie wyjście, jeśli nie ma u boku zmyślnego przewodnika. Niektórzy powiadają, że Dedal przybył do Egiptu i podziwiał pomysłowość tego dzieła i potem zbudował Minorowi na Krecie labirynt,podobny do egipskiego, w którym według legendy przebywał Minotaur. Labirynt na Krecie zniknął całkowicie, nie wiadomo czy dlatego, że władcy kazali go rozebrać, czy też czas zniszczył owe dzieło. Natomiast całość budowli egipskiej po dziś dzień przetrwała w stanie nienaruszonym”.

W dalszej części tekstu Diodor Sycylijski ponownie potwierdza informacje o położeniu labiryntu obok Jeziora Mojrisa.


Informacje powiązane z zarządzanie nieruchomościami warszawa. Zapraszam!
423 lata po Herodocie kolejny świadek, grecki geograf Starbon, tak opisuje labirynt:

„Jezioro Mojrisa przez swoją wielkość i głębokość nadaje się do tego, by w czasie przyboru Nilu przyjąć przelewające się wody […"> u obu ujść kanału znajdują się jednak śluzy, którymi budowniczowie kierują wpływem i wypływem wody. Ponadto znajduje się tu labirynt, dające się porównać z piramidami dzieło budowlane, a obok grobowiec króla, który kazał wybudować labirynt […"> jest tam tyle otoczonych kolumnami i przylegających do siebie pałacowych sal. Wszystkie w jednym szeregu i wszystkie przy jednej ścianie. […"> przed wejściem znajduje się wiele długich krytych korytarzy, które mają między sobą kręte połączenia, tak, że bez przewodnika żaden obcy nie zdołałby odnaleźć wejścia ani wyjścia z każdej sali. Najbardziej godne podziwu jest to, że strop każdej z komnat składa się z jednego kamienia, a także szersze strony krętych korytarzy wyłożone są płytami z jednego kamienia, przy czym nigdzie nie dodano ani drzewa, ani innego materiału budowlanego. Jeżeli wejść na dach, który znajduje się na bardzo znacznej wysokości, to ujrzy się kamienną powierzchnię z samych ogromnych płyt […"> również ściany zrobione z kamienia niemniejszej wielkości. Przy końcu […"> znajduje się grobowiec, czworoboczna, mierząca cztery plethrony piramida o tejże wysokości. Imię w niej pogrzebanego jest Ismandes […"> Jeśli przepłynąć obok tej budowli i jeszcze sto stadionów dalej, napotka się miasto Arisnone. Nazywało się dawniej Miastem Krokodyli […"> Nasz gospodarz, jeden z najznamienitszych mężów, który pokazywał nam święte przedmioty, poszedł razem z nami do jeziora”.

Gwoli ścisłości Starbon przebywa w Egipcie w czasach rzymskich, w 47 roku n.e. Galiusz Juliusz Cezar zadał klęskę wojskom egipskim i osadził na tronie swą kochankę Kleopatrę. Pięć lat przed przyjazdem Starbona Egipt został nazwany rzymską prowincją. Należy pamiętać, iż kapłani nie mogli pozwolić sobie na wydanie swej wiedzy i skarbu. Na pewno obawiano się różnych form ograbiania budowli z dzieł. Nikt z labiryntu nie wyszedłby bez przewodnika. Nikt nie wszedłby do dolnych komnat. Przecież Herodot 428 lat przed Starbonem nie dostał pozwolenia do zejścia na dół. Jeśli więc Starbon nie czytał dzieła Herodota, mógł nie wiedzieć o podziemiach. Był obcokrajowcem. Dlaczego obcym ktoś miał ujawniać tajemnice państwa? Wówczas Grecja była częścią Imperium Rzymskiego.

W 100 lat po Starbonie kolejny naoczny świadek odwiedza labirynt: rzymski historyk Pliniusz Starszy. W swej 36. księdze Historii Naturalnej tak pisze:

„Powiedzmy o labiryntach, bo to chyba najbardziej niesamowite dzieło wzniesione ludzkim kosztem w Egipcie. Podobno jest to pierwszy labirynt zbudowany przed 3600 lat temu przez faraona Petesycha czyli Tithoesa. Przeznaczenie budowli podaje się rozmaicie […"> Nie ulega wątpliwości, że stąd właśnie Dedal zaczerpnął wzór owego labiryntu, który wybudował na Krecie. To był drugi labirynt po egipskim. Trzeci jest na Lemmos, czwarty w Italii. Wszystkie były zbudowane z polerowanego kamienia, kryte sklepieniami, a przy tym egipski ma przy wejściu kolumny [...">. Reszta jest z czerwonego granitu ,zespolonych ze sobą olbrzymich głazów, których nie potrafią obruszyć stulecia […"> Poza tym też świątynie wszystkich bóstw egipskich, a ponadto 40 kaplic Nemezys i niezależnie od piramidy o boku 40 sążni sześć zawierających u podstawy gruntu. Porządnie już zmęczony człowiek przechodzi do owych pozbawionych wyjścia obłędnych korytarzy, a tu są jeszcze sale wysoko na piętrach i krużganki, z których się schodzi dziewięćdziesięcioma stopniami. Wewnątrz kolumny w portyku umieszczono wyobrażenie bogów, posągi królów [...">. Niektóre pałace położone są tak, że przy otwarciu drzwi powstaje wewnątrz straszliwy grzmot, po większej też części wędruje się w ciemnościach. Poza murem leżą dalsze ogromne budynki należące do labiryntu tzw. skrzydła. Dalej jeszcze inne podziemne komory, do których wiodą przekopane w ziemi korytarze”.

Herodot pozostawił jednak wskazówkę: „[…"> z całego kraju, który leży poniżej Jeziora Mojrisa, a do którego żegluga od morza w górę rzeki trwa siedem dni, ani jeden punkt nie wystawał z wody”. 146 rozdziałów dalej: „Opowiadali też krajowcy, że to jezioro ma ujście do Libijskiej Syrty, ciągnąc się wzdłuż gór powyżej Memfis ku zachodowi w głąb kraju libijskiego”.

W 45 lat po Lepsisusie, Brytyjski archeolog sir Flinders Petrie stwierdził, że pomieszczenia, które odkrył Lepsisus są: „jedynie ruinami osady rzymskiej […"> bardzo trudno złożyć coś z tak niewielu odłamków”.

Zapewne istnieje konkretny powód, dlaczego świat nie przyjął odkrycia Lepsisusa i poszukiwania nadal trwają. Niektórym może w oczach nadal świeci się skarb, ale skarb to umowna sprawa, bo dla jednego skarbem będą malowidła ścienne,czy płaskorzeźby, albo sama budowla jako zabytek, a dla drugiego skarbem będzie złoto i kamienie szlachetne. Skoro nie odnaleziono żadnych zapisów na temat rozebrania tej budowli, to zapewne ona nadal pozostaje schowana pod piaskami pustyni, jak wiele innych zabytków. Nie należy też wykluczać opcji, że każda staroegipska budowla miała swoich strażników, których zadaniem było chronienie tajemnicy.

Cała wiedza ludzkości opiera się na odnalezionych materiałach. Zapewne nie bez powodu ginęło wiele starożytnych dzieł, nie tych niszczonych publicznie, ale tych, które z dnia na dzień przestawały istnieć. Cały świat skrywa tak wiele tajemnic, które mogą nigdy nie zostać odkryte. Niektóre odkrycia wynikają zupełnie przypadkowo, kiedy w danym miejscu szukane jest coś zupełnie innego. Oświeca nas poznawanie tych tajemnic, ujawnia rzeczy, o których wcale nie mieliśmy pojęcia. Nie wszystkie odkrycia są okrzyknięte przez prasę, bo zawsze istnieje powód ich ukrycia. Jeżeli nie znamy zwyczajnych zasad postępowania nieżyjącej kultury, nie jesteśmy w stanie niczego stwierdzić na jej temat. Podobnie piaski pustyni skrywają niezliczone tajemnice historii, które rozgrywały się przez tysiąclecia i tylko dokładna penetracja tych terenów może nam ukazać ich położenie lub przyczynić sie do odkrycia nowych kultur. Co w rzeczywistości dałoby ludzkości odkrycie egipskiego labiryntu? Kapłani egipscy byli niezwykle wykształceni i dotychczas nie poznaliśmy źródła ich wiedzy. Labirynt może skrywać informacje na temat wiedzy, którą dysponowali.
Zrodlo: http://zarzadzanienieruchomosciamiwarszawa72.blox.pl/2013/03/Egipski-labirynt-nadal-jest-zaginiony.html

sobota, 10 września 2016

Egipska mapa nieba

The Fascinating accounts of the ancient Egyptian star map

Ancient Egypt is one of those places that everyone has heard of, whether your mom and dad told you as a child stories about great Pharaohs that built a prospering Empire and constructed Temples to survive the test of time, to history lessons that describe every aspect of this great Ancient Civilization.


orions belt orientation pyramids

What if Ancient Egypt and its history go way beyond what we think and know of today?
Is there a real connection between the placement of the Great Pyramid of Giza and its two companions and the Constellation of Orion? If so, how would have ancient Egyptians known of this Constellation and why did they give such importance to it?
Ancient Egypt is the place where Mythology and reality are separated by a thin line.
The stars of Orion were associated with Osiris, the sun-god of rebirth and afterlife according to the ancient Egyptians. But this story is told by many other ancient civilizations that also claim that “The gods” came from the stars of Orion and Sirius.
Is there something more to the Correlation of the Pyramids at Egypt and Orion’s constellation? Can we find more evidence monuments aligned to other constellations or to the Milky Way perhaps? We present you here with these images that show the Stars of the Milky Way in comparison to the placement of Pyramids and monuments in Egypt. Looking at the image below we see an incredible if not identical similarity between the placement of the stars to the placement of the Pyramids across Egypt.

For example, we find that Sirius is aligned to Abu Ruwash, which is 8 km to the North of Giza, and that is the site of Egypt’s most northerly pyramid, also known as the lost pyramid — the mostly ruined “Pyramid of Djedefre,” the son and successor of Khufu. If we travel to the south, we will reach the Giza Plateau where we find that the three Pyramids are aligned precisely to Orion’s three stars. Traveling further south will take us to Zawyet el’Aryan where we find two Pyramids, the first one is The Layer Pyramid and the second is an unfinished Pyramid, all that stands now is a square base on which the core of the pyramid would have been constructed. When we look for a correlation, we find that Zawyet el’Aryan is in correlation to Aldebaran or Alpha Tauri which is a red giant star located about 68 light years away in the zodiac constellation of Taurus.
The name Aldebaran is Arabic and translates literally as “the follower”, presumably because this bright star appears to follow the Pleiades, or “Seven Sisters” star cluster in the night sky. This takes us further south and so we finally reach Abusir which an extensive necropolis of the Old Kingdom period, together with later additions – in the vicinity of the modern capital Cairo. This Necropolis has a total of 14 pyramids at the site, which served as the main royal necropolis during the Fifth dynasty.
There are three mayor pyramids at Abusir, the Pyramid of Neferirkare Kakai, the tallest pyramid at the site, the Pyramid of Nyuserre, the most intact pyramid at the site and the Pyramid of Sahure known for its finely carved reliefs. Abusir is in correlation of the Pleiades which are an open star cluster containing middle-aged hot B-type stars located in the constellation of Taurus. It is among the nearest star clusters to Earth and is the cluster most obvious to the naked eye in the night sky.
Image obtained from "The Hidden Records"
Image obtained from “The Hidden Records.”
When we move south from Abusir, we will arrive at Saqqara which is a vast, ancient burial ground in Egypt, serving as the necropolis for the Ancient Egyptian capital, Memphis. Saqqara features numerous pyramids, including the world famous Step pyramid of Djoser, sometimes referred to as the Step Tomb due to its rectangular base, as well as a number of mastabas. Saqqara covers an area of around seven by 1.5 km. This region also shows correlation with the Milky Way and these structures are placed with an incredible alignment of the stars.
Moving further south from the Saqqara we will reach the Pyramids and monuments of Pepi I and Pepi II and also The Pyramid of Khendjer located between the pyramid of Pepi II and the pyramid of Senusret III in South Saqqara. Traveling in a “straight line,to” we will arrivatthe Senusret pyramid complex which was built north-east of the Red Pyramid of Dashur. Senusret’s pyramid is 105-meter square and 78 meters high. The total volume was about 288,000 cubic meters. Further, south we will find the ruins of Amenemhat II, Amenemhat III and Amenemhat I, all of these structures are a reflection of the start above, with incredible precision.
Also in lower Egypt following the Milky Way, we will find the Red Pyramid and the Bent Pyramid in perfect correlation. The Red Pyramid also called the North Pyramid, is the largest of the three major pyramids located at the Dahshur necropolis. It’s also the third largest Egyptian pyramid, after those of Khufu and Khafra at Giza. The Bent Pyramid is a perfect example of early pyramid development in Egypt, this was the second pyramid built by Sneferu.
STARMAP_EGYPT2
Another thing that we find amazing is the fact that the Pyramid complex at Saqqara reflects in an incredible way the Andromeda galaxy. The correlation is amazing, and so many similar attributes cannot be a coincidence. The builders and ancient engineers in ancient Egypt had incredible knowledge in Astronomy, Mathematics  Physics, Geology, and Geography.
They knew exactly how to place the monuments so that they reassembled what was in the “sky.” The Pyramid of Djoser, the Pyramid complex of King Pepi I and Pepi II, Pyramid complex of King Unas all are placed in correlation to a star in the Andromeda Galaxy and in such a way that when looking at it, the Milky way in the sky appears where the Nile river is on Earth. Coincidence? Or Knowledge?
EGYPT Saqqara pyramids
We know that the position of these monuments was not random, we know that to ancient Egyptians and their rulers, these Stars had a significant impact in their life, everything was based on Astronomy. Their gods came from the heavens down to Earth from these Celestial destinations, and it is up to us to determine who these ” Heavenly Visitors” were in reality.
Zrodlo: http://www.ancient-code.com/egyptian-star-map/

Piramidy a gwiazdy

Największa i najbardziej tajemnicza piramida w kompleksie piramid w Gizie nosi imię Cheopsa (Chufu, Khufu). Piramida Cheopsa jest jedynym dobrze zachowanym cudem świata. Została wzniesiona w XXVI wieku p.n.e. Pierwotna długość boku podstawy wynosiła 230 m, wysokość 146,6 m, kąt nachylenia ścian 51 stopni i 50 sekund. Ściany piramidy Cheopsa były obłożone licówką z polerowanego białego wapienia, a wierzchołek czarnym diorytem. Rdzeń piramidy wzniesiono z ciosów miejscowego wapienia. Piramida Cheopsa składa się z 2,5 miliona bloków kamiennych, o łącznej wadze 6 miliona ton. Waga jednego bloku wynosiła od 3 do 80 ton (według Jeana Suchy'ego i Chantala Cinquina nawet do 390 ton !). Wejście do piramidy znajduje się pośrodku ściany północnej, na wysokości 20 m i prowadzi do stromego korytarza, na przedłużeniu którego wykuto w skale pod piramidą komorę grobów, której nigdy nie wykończono. Po zaniechaniu w niej prac, wybudowano nieopodal wejścia inny pasaż skośnie wznoszący się w górę, który następnie przechodził w poziomy korytarz wiodący do drugiej komory, również prawdopodobnie nigdy nie używanej. W trzecim stadium prac na przedłużeniu skośnego pasażu wybudowano wielką galerię o długości 47 metrów i wysokości 8,5 metrów, o ścianach z pięknie wypolerowanych bloków wapiennych, zakończoną poziomym przedsionkiem wyłożonym granitem, prowadzącym do granitowej komory właściwej, nad którą umieszczono konstrukcję składającą się z pięciu komór odciążających. Do komory tej prowadzą skośne szyby wentylacyjne. Przez blisko 3,5 tysiąca lat prawdopodobnie nikt nie wszedł do piramidy, ponieważ Egipcjanie bali się klątwy. Pierwszym śmiałkiem był prawdopodobnie Abd Allah al-Ma'mun, jednak nie znalazł tak jak sądził skarbów. W 1168 roku Arabowie zniszczyli część Kairu, aby nie oddać miasta Chrześcijanom. Odbudowując Kair odrywali z piramidy płyty wapienne i budowali z nich mieszkania. Nie oszczędzono również wierzchołka budowli i najwyższych partii, w związku z tym obecnie Piramida Cheopsa liczy 137 metrów. 

Część danych pochodzi z "Encyklopedii Sztuki Starożytnej"

Osiem kilometrów od Kairu, w Gizie, ponad pustymi obszarami oraz kompleksem mniejszych piramid i grobowców górują trzy wielkie piramidy. Nie opodal wznosi się ogromny posąg Sfinksa. Te cuda starożytnego świata przetrwały blisko 5000 lat, ale dopiero od XIX wieku archeolodzy zaczęli zbierać informacje dotyczące ich powstania. Miasteczko Giza położone jest w delcie Nilu na obszarze stanowiącym niegdyś granicę pomiędzy Górnym a Dolnym Egiptem. Około 2925 r. p.n.e., gdy oba te królestwa zostały zjednoczone, stolicą nowego Egiptu stało się położone na zachodnim brzegu Nilu Memfis. Przez prawie 3000 lat stanowiło siedzibę faraonów, których 30 dynastii rządziło Egiptem. Wielkie piramidy w Gizie zostały wzniesione za czasów czwartej dynastii (2575-2465 r. p.n.e.). Największa z nich, grobowiec faraona Cheopsa (Chufu), powstała jako pierwsza. Piramida stojąca pośrodku, zbudowana jako druga, jest nieco mniejsza i należy do syna Cheopsa, Chefrena. Trzecia, znacznie mniejsza, jest piramidą faraona Mykerinosa, wnuka Cheopsa. 

Piramida Cheopsa, zwana inaczej Wielką Piramidą. Jedna z trzech największych piramid egipskich w Gizie (Gizah). Zbudowana została jako grobowiec ok. 2575 r p.n.e. na rozkaz Cheopsa (Chufu, syn Snoforu i królowej Hetepheres) faraona IV dynastii. Piramida pierwotnie miała wysokość 146,6 m (dziś 137 m), długość boków u podstawy wynosiła 230 m (dziś 227 m), zaś kąt nachylenia ścian - 51°50'. Materiał, z jakiego wykonano tę największą budowlę ludzkości, pochodził z kamieniołomu Mokattam (obecnie dzielnica Kairu). Bloki kamienne, z których była zbudowana piramida, przykrywała pierwotnie licówka z gładzonego wapienia i granitu. Resztki takiej licówki znajdują się tuż pod wierzchołkiem piramidy Chefrena. Odbijające się w wypolerowanych płytach promienie słońca wywoływały niezwykły efekt wizualny. Piramida świeciła jak pochodnia i była widoczna z bardzo daleka. Niestety, okładzina ta została rozebrana między innymi przez Arabów budujących Kair. W ten sposób odsłoniła się konstrukcja piramidy składająca się z niezliczonej ilości kamiennych stopni o wysokości ok. 1,5 m. Wejście do piramidy usytuowane jest po północnej stronie budowli w ;szóstej warstwie kamieni. Pierwotnie zaś otwór wejściowy znajdował się nieco powyżej tego, który przeznaczony jest dla turystów (20 m n.p.m.). "Nowe wejście" zostało wykute w 820 na rozkaz kalifa al-Ma'muna. Wewnątrz piramidy znajdują się dwie odnogi. Jedna odnoga prowadzi do nie udostępnianej zwiedzającym podziemnej komory, natomiast druga o wysokości ponad 1 metra wiedzie lekko pod górę. W pierwszej komorze korytarz długości 35 m i wysokości 1,75 m prowadzi do pomieszczenia niesłusznie nazywanego Komnatą Królowej. W rzeczywistości była to komora grobowa piramidy. Zbudowana jest w całości z wapienia. Na wschodniej ścianie znajduje się wielka nisza ze sklepieniem wspornikowym. Zmiana planów budowniczych spowodowała, że skonstruowano trzecią wyższa komorę grobową. Ostateczne miejsce spoczynku faraona wiedzie poprzez Wielką Galerię (47 długości i 8,5 m szerokości). U góry ściany szczytowej najwyższego końca Wielkiej Galerii znajduje się przedsionek, który prowadzi do właściwej Komory Króla. Ma ona wymiary 5,2 m na 10,8 m i 5,8 m wysokości. Ściany, pułap i posadzka wykonane są z czerwonego granitu. Sufit tworzy 9 monolitowych płyt o wadze 50 ton każda. W zachodniej części pomieszczenia stoi sarkofag bez pokrywy.

Piramida Chefrena (Chafre) zbudowana została ok. 2540 r p.n.e. Chefren był czwartym władcą starożytnego Egiptu IV dynastii. Był synem Cheopsa i ojcem Mykerinosa. Zbudował drugą co do wielkości (143,5 m), po piramidzie Cheopsa piramidę w Gizie oraz Sfinksa. Za panowania Chefrena kult boga słońca Re stał się religią państwową. Chefren wysłał ekspedycję na półwysep Synaj (do kamieniołomów i kopalni turkusów) oraz do kamieniołomów granitu w okolicach Abu Simbel. Zbudowana przez Chefrena piramida posiada najpełniej zachowany kompleks grobowy z całej grupy piramid w Gizie. Pierwotne jej wymiary wynoszą: 145,5 m wysokości, podstawa kwadratowa o boku 215,5 m i kąt nachylenia 53°10'. Dolna świątynia nazywana dawniej Świątynią Sfinksa została odkopana w 1853. Wnętrze świątyni zbudowane jest wapienia i czerwonego granitu. Piramida ma dwa wejścia od strony północnej: jedno na wysokości 11 m od ziemi, drugie na poziomie terenu o parę metrów od piramidy. Korytarze prowadzą do poziomego przejścia, które kończy się komorą grobową. Dolna jej część wykuta została w pierwotnej skale, górna oraz strop namiotowy znajdują się wewnątrz rdzenia piramidy. Sarkofag wykonany z pięknie polerowanego granitu został wpuszczony w podłogę w końcu komory. Na południowej ścianie komory Belzoni, odkrywca wejścia do piramidy i jej badacz, umieścił swoje nazwisko i datę - 1818.

Pyramida Mykerinosa, zbudowana ok. 2525 r p.n.e. przez Mykerinosa (Mykerynosa, Menkaure) staroegipskiego władcę z IV dynastii, syna Chefrena, wnuka Cheopsa.Pierwotne jej wymiary wynoszą: (67 m wysokości, podstawa - 108 m, 51° nachylenie boków). Dolna świątynia grobowa leży koło muzułmańskiego cmentarza i jest zbudowana z cegły mułowej. Znaleziono tu triadę łupkową Mykerinosa oraz fragmenty innych posągów. Obok świątyni grobowej (po południowej stronie piramidy) stoją trzy małe piramidki, z których jedna jest zwykłą piramidą pomocniczą i przypuszczalnie należy do królowej Chamerenebty, siostry-żony Mykerinosa. Piramida utraciła większość ze swojej wapiennej licówki. Ucierpiała również jej zasadnicza konstrukcja, a zwłaszcza jej bok północny przecięty głębokim wykopem. W 1196 wezyr jednego z kalifów egipskich, Karakusz próbował zniszczyć te piramidę jako pomnik bałwochwalczych władców. Komora grobowa zawierała wspaniały sarkofag, który w czasie transportu do Anglii zatonął u wybrzeży Portugalii.

W 1994 roku Robert Bauval w książce "The Orion Mystery" przedstawił teorię wykazującą, że piramidy IV Dynastii były budowane jako ziemskie odzwierciedlenie gwiazdozbioru Oriona. Egipski bóg Ozyrys utożsamiany był z gwiazdozbiorem Oriona, prawdopodobnie też z tego powodu wybudowano na terenie nekropolii Memfickiej szereg piramid odpowiadających swym położeniem gwiazdom tego gwiazdozbioru. Bauval i Hancock ustalili korzystając z obliczeń komputerowych, że układ Oriona i piramid pokrywały się w sposób idealny w 10500 roku p.n.e. zdaniem badaczy oznacza to, że chociaż budowa piramid zakończyła się około 2500 p.n.e. to jednak plan całego kompleksu powstał 8000 lat wcześniej (czyżby jednak projektantami piramid byli Atlantydzi ?). W tym czasie ok. 10500 roku p.n.e. Orion przechodził przez najniższe swoje położenie, w tym czasie następowało ocieplenie klimatu Ziemi i koniec ostatniego zlodowacenia. Klimat Egiptu stał się suchy. Do dziś pięć zachowanych piramid stanowi ziemskie replikę gwiazdozbioru Oriona, a słynne piramidy w Gizie są idealnym odbiciem trzech gwiazd składających się na pas Oriona. Również dwie piramidy w Dahszur wybudowane przez Snofru (ojca Cheopsa) stanowią część mapy nieba. Według Bauvala są to gwiazdy gwiazdozbioru Byka: Aldebaran i ε-Taurus. Jeszcze w czasach V Dynastii wybudowano mniejsze piramidy, które uzupełniają między innymi głowę Oriona i gwiazdy towarzyszące Aldebaranowi. To ziemskie odbicie nieba miało umożliwić faraonowi przejście w zaświaty Ozyrysa. Można przyjąć, że tak naprawdę piramidy były wyrazem wiary całego społeczeństwa, nie kaprysem jednego władcy. Ceremonie pogrzebowe odbywające się we wnętrzu Wielkiej Piramidy miały przeprowadzać dusze faraonów w zaświaty, a sama piramida służyła nie jednemu faraonowi, lecz wielu pokoleniom Egipcjan.

W ciągu ostatnich kilkunastu lat tajemnicze zjawiska zachodzące we wnętrzu piramid były przedmiotem bardzo licznych artykułów w prasie codziennej. Środowiska naukowe z dużą rezerwą odnosiły się jednak do sensacyjnych doniesień o różnorodnych przejawach "energii piramid", gdyż wiadomości te były po prostu zbyt nieprawdopodobne, aby mogły być prawdziwe. Hobbyści i entuzjaści na całym świecie ostrzyli w piramidach żyletki, przechowywali przez długi czas żywność, zmieniali smak wina czy też papierosów - oczywiście na lepszy, wreszcie wypoczywając lub śpiąc w modelach piramid, donosili o poprawie samopoczucia, regeneracji sił, itp. A wszystko to rozpoczęło się w latach trzydziestych XX wieku. Francuski badacz Antoine Bovis odkrył podczas zwiedzania komory grobowej piramidy Cheopsa zjawisko mumifikacji. Ciała nieżywych zwierząt nie uległy biologicznemu rozkładowi lecz odwodnieniu i zasuszeniu. Bovis rozpoczął po powrocie z Egiptu serię eksperymentów z modelami piramidy Cheopsa. Zbudował zatem jej model, usytuował go w kierunku północ-południe. Na 1/3 wysokości tego modelu (tak samo jak komora grobowa w piramidzie Cheopsa) i umieścił tam zdechłego kota. Po pewnym czasie tego eksperymentu ciało kota uległo odwodnieniu, i mumifikacji. To samo działo się również z rybami i jajkami. Bovis wpadł jako pierwszy na pomysł zastosowania energii piramid w celu wzmocnienia sił witalnych organizmu. Niecodzienne eksperymenty Bovisa kontynuowali inni badacze francuscy: de Belizal, Chaumery i Morel. Stwierdzili oni, że prócz piramid podobny rodzaj energii emitują także niektóre inne struktury geometryczne i znaki symboliczne. Stąd też ten rodzaj oddziaływania nazwali oni promieniowaniem kształtów. Niezwykłe oddziaływanie piramid zainspirowało do eksperymentów czeskiego elektryka Karela Drbala. Wykorzystując energię piramid skonstruował on i opatentował w 1959 roku przyrząd do ostrzenia żyletek, nadając mu nazwę "Przyrząd do ostrzenia żyletek - Cheops". Składa się on z pojemnika w kształcie piramidy, do którego wkłada się żyletkę. Ostrze żyletki jak wykazywały liczne doświadczenia regeneruje się w piramidzie. Piramida zbudowana jest z materiałów o właściwościach izolacyjnych (takich jak papier, czy tworzywo sztuczne). Cała istota działania to umieszczanie żyletki. Musi się ona znajdować na 1/3 wysokości piramidy i jej oś musi być skierowana w kierunku północ-południe. Regeneracja ostrza nie trwa długo, tak przechowywaną żyletką można podobno ogolić się nawet 50 razy. Eksperymenty Drbala odbiły sie szerokim echem na całym świecie i pociągnęły za sobą serię doświadczeń z wykorzystaniem piramid, w tym oddziaływaniem piramid na organizmy żywe. W wyniku eksperymentów stwierdzono, iż niebywałe rezultaty przynosi poddawanie żywych roślin i zwierząt oddziaływaniu piramid. Amerykańscy badacze Flanagan, Schul i Pettit podlewali wodą przetrzymywaną w piramidzie rośliny. Doświadczenia wykazały, że wzrost takich roślin jest znacznie bujniejszy niż innych rosnących na tym samym poletku, a nie podlewanych wodą z piramidy. Amerykanie wykorzystali również piramidy do przechowywania żywności. okazało się, że produkty żywnościowe w piramidach nie tylko dłużej zachowują świeżość, ale dodatkowo polepszają ich walory smakowe. Amerykanie przeprowadzili również badania związane z falami alfa. Patrick Flanagan umieścił nad głową badanego, w chwili gdy ten miał oczy zamknięte, piramidę o podstawie dwóch stóp. Gdy piramida znajdowała się nad jego głową do głośnika dotarły silne fale alfa. Po usunieciu piramidy fale alfa zanikły. Doświadczenie te powtarzano na innych osobach i uzyskiwano takie same wyniki. Fale alfa pojawiaja się przy przechodzeniu i przejściu w wyższe stany świadomości. Przy medytacji przejście do stanu alfa wymaga czasu od 5 do 20 minut. Pod koniec lat siedemdziesiątych grupa kilku Polaków pod kierunkiem doc. Bonawentury Kochela i dr Jana A. Szymańskiego mając odpowiednie przygotowanie i możliwości prowadzenia badań, postanowiła poddać naukowej weryfikacji niektóre z sygnalizowanych zjawisk. Biorąc pod uwagę, że za rozkład ciał zwierzęcych i produktów żywnościowych odpowiedzialne są wszechobecne mikroorganizmy, a wśród nich szczególnie duże znaczenie ma Escherichia Coli, postanowiono zbadać, czy istnieje wpływ modelu piramidy Cheopsa na te bakterie. Hodowle bakterii E.coli na podłożu stałym Levine'a rozwijały się w piramidzie wykonanej z blachy miedzianej oraz w bryle o kształcie sześcianu wykonanej z tego samego materiału. Stwierdzono, że wzrost bakterii mierzony przeciętną średnicą kolonii jest mniejszy o 46% w piramidzie w stosunku do sześcianu. Wyniki takie otrzymano tylko dla hodowli umieszczonej na 1/3 wysokości piramidy. Hodowle umieszczone nieco niżej nie różniły się od kontrolnych. Następnie przeprowadzono badania tych samych bakterii hodowanych w pożywce płynnej. Tak jak w poprzednim doświadczeniu próbówki z hodowlami bakterii umieszczono w piramidzie i sześcianie. Po czasie 95 godzin bakterie odwirowano i zważono. Okazało się, że masa bakterii wyrosłych w piramidzie jest mniejsza o 14,2% od masy bakterii pochodzących z sześcianu. stwierdzono, że masy suche bakterii z obu hodowli są sobie równe, a zatem stwierdzono różnicę ciężaru żywych bakterii wynikają z różnej ilości zawartej w nich wody. W kolejnych pracach postanowiono sprawdzić, czy również dla innych mikroorganizmów występują podane wyżej zależności. Stosując bardzo podobną metodykę, przeprowadzono badania rozwoju drożdży Saccharomyces elipsoideus, a także gronkowców Staphylococcus aureus w pożywkach płynnych. W badaniach tych wykazano, że przeciętne masy drożdży jak i gronkowców z hodowli w piramidzie i w sześcianie nie różnią się miedzy sobą. Następne doświadczenia polska grupa przeprowadziła z rozwojem pszenicy Triticum vulgare. W eksperymencie posłużono się dwoma modelami piramidy Cheopsa, z których jedna wykonana była z blachy stalowej, druga zaś z płyty pilśniowej oraz dwoma sześcianami wykonane odpowiednio z tych samych materiałów. Wszystkie cztery znajdowały się w jednakowych warunkach mikroklimatycznych i były ustawione krawędziami prostopadle do północy magnetycznej. Do każdej bryły wstawiono dwa pojemniki wypełnione piaskiem i zawierające po 40 ziaren pszenicy. Pomiary wysokości części nadziemnej wykonywane co 24 godziny umożliwiły określenie pełnej charakterystyki wzrostu wydłużeniowego w każdej hodowli. Wykazano, że przeciętna wysokość pszenicy wzrastającej w piramidzie z płyty pilśniowej jest większa o 23,34% od pszenicy wzrastającej w sześcianie z tego samego materiału. Nie zaobserwowano natomiast różnic wysokości pszenicy w pozostałych trzech bryłach. Przyczyn przyspieszenia wzrostu autorzy dopatrują się w aktywizacji hormonów wzrostowych: auksyn i giberelin. Można również wywnioskować, że obserwowany efekt nie zależy wprost lub wyłącznie od obecności ziemskiego pola elektrycznego i magnetycznego. Wydaje się konieczne zaproponowanie istnienia w piramidzie "oddziaływania geometrycznego" związanego z jej kształtem geometrycznym i warunkowanego występowaniem wewnątrz pola elektrycznego i magnetycznego. Następne przeprowadzone badania dotyczyły aktywności kilku bardzo ważnych enzymów, występujących w organizmie człowieka, a wśród nich alfa amylazy. Stosując test amylazowy zmierzono aktywności tego enzymu w surowicy znajdującej się w modelu piramidy Cheopsa i w sześcianie. Próbki surowicy przetrzymywano w bryłach przez czas: 5, 10, 20, 25, 30, 35, 40 minut i bezpośrednio po wyjęciu mierzono aktywność enzymu. Zmiany tej aktywności w czasie są bardzo charakterystyczne. W ciągu pierwszych 10 minut zachodzi obniżenie aktywności przeciętnie o 7%, poniżej następuje jej wzrost do wartości wyjściowej oraz dalszy wzrost o około 15% aż do uzyskania wartości maksymalnej. Nastepnie zachodzi spadek aktywności, aż między 30 a 40 minutą aktywność osiąga wartość wyjściową. Zaobserwowane zmiany aktywności sugerują istnienie odwracalnych zmian konformacyjnych enzymu, a przez to efektywności jego katalitycznego działania. W roku 1979 Bonawentura Kochel zbadał metodą spektofotometryczną efekt oddziaływania wnętrza modelu piramidy Cheopsa na roztwór fizjologiczny. W badaniach stwierdzono powstanie nowego pasma absorpcyjnego w nadfiolecie i określono zależność tego efektu od czasu działania piramidy. Próbki z roztworem fizjologicznym przetrzymywano przez czas: 2, 12 i 42 godzin w modelu piramidy wykonanym z blachy aluminiowej. Próbki kontrolne znajdowały się w odległości 2 metrów od tej bryły. Po wymienionych czasach mierzono absorbancję próbek w zakresie od 28000 cm-1 do 48000 cm-1 na spektofotometrze "Specord". Okazało się, że dla próbek przetrzymywanych w piramidzie względem kontrolnych występuje pasmo absorpcji o środkowej liczbie falowej 44400 cm-1 co dowodzi istnienia w roztworze molekuł wzbudzonych w wyniku absorpcji promieniowania o energii E=5,5 cV. Stwierdzono też, że absorbancja wzrasta liniowo z czasem oddziaływania. Wyniki badań wskazują na zachodzenie w roztworze fizjologicznym reakcji obejmującej składniki tego roztworu, wskutek czego może powstawać nowa substancja wykazującą opisaną absorpcję. Ta hipotetyczna substancja pozostawała jednak niezidentyfikowana. Dopiero na początku roku 1982 Jan Szymański szukając wyjaśnienia wpływu badanych brył na rozwój mikroorganizmów wyraził przypuszczenie, że może nią być nadtlenek wodoru H2O2. Przypuszczenie to zostało oparte na tym, że mikroorganizmy nie wytwarzające katalazy, jak np. Escherichia Coli, czyli enzymu rozkładającego H2O2, podlegają hamującemu ich wzrost wpływowi piramidy, natomiast w przypadku drożdży lub gronkowców powstający w hodowli nadtlenek wodoru jest natychmiast rozkładany przez enzymy oksydoredukcyjne. Przypuszczenie to zostało potwierdzone, poprzez badania spektofotometryczne wody redestylowanej. Zastosowano metodykę bardzo zbliżoną do przyjętej w badaniach roztworu fizjologicznego. Próbki wody redestylowanej umieszczono w aluminiowym sześcianie oraz aluminiowej piramidzie. Po 48 godzinach zmierzono absorbancję w zakresie od 28000 cm-1 do 54000 cm-1 na spektofotometrze "Specord". Wykazano, że próbce wody z piramidy, mierzonej względem próbki z sześcianu występuje pasmo absorpcyjne o liczbie falowej 51300 cm-1 (194,9 nm) i absorbancji A=0,51. Analogiczne pomiary dla 0,01% wodnego roztworu nadtlenku wodoru wykazały istnienie pasma absorpcyjengo o liczbie falowej 51500 cm-1 (194,2 nm) i absorbancji A=0,51. Należy tu zaznaczyć, że badania te były powtarzane przez J. Szymańskiego wielokrotnie i chociaż pod względem jakościowym wyniki były niezmienne, to pod względem ilościowym tzn. wielkości absorbancji różnice pomiędzy wynikami z różnych dni były znaczne. Na podstawie przedstawionych wyżej wyników doświadczeń została opracowana przez B. Kochela tzw. hipoteza nadtlenkowa, będąca całościowym teoretycznym ujęciem zagadnienia. Analiza teoretyczna warunków energetycznych, jakie są niezbędne dla powstania nadtlenku wodoru, określiła, że długość fali oddziaływania geometronicznego jest nie większa niż 177 nm, a więc energia kwantu nie mniejsza niż 7eV. W następstwie przedstawionych faktów B. Kochel stwierdził, że efekty zachodzące w piramidzie wymagają przyjęcia istnienia w niej szczególnego oddziaływania, które ze względu na jego hipotetyczny związek z geometrią bryły można nazwać geometronicznym. B. Kochel dokonał również literaturowego przeglądu skutków oddziaływania niewielkich ilości nadtlenku wodoru na rozmaite substancje i wykazał daleko idącą zgodność z efektami działania piramidy. A oto niektóre tylko ze skutków takiego oddziaływania: H2O2 dodany w ilości 0,001% do 0,1% do hodowli Escherichi coli hamuje ich wzrost, a dodany w ilości większej niż 0,1% niszczy je całkowicie; H2O2 działając w ilości od 0,01% do 1,5% na ziarna pszenicy zwiększa ich siłę i szybkość kiełkowania; H2O2 stosuje się do konserwowania wielu produktów spożywczych. Zawartość 0.1% H2O2 w mleku obniża o 95% ilość patogennych mikroorganizmów i zapobiega jego kwaśnięciu; H2O2 działając in vitro wpływa na białka uczestniczące w krzepnięciu krwi, a także na większość enzymów. Znaczący wkład w poznanie zjawisk geometronicznych i grafotronicznych (czyli oddziaływania znaków symbolicznych i napisów) ma prof. Jerzy Mazurczak. Wykazał on za pomocą serii doświadczeń na poletkach, że modele piramid i niektóre znaki symboliczne stosowane w różnych kręgach cywilizacyjnych przyspieszają proces kiełkowania i wzrostu roślin. Oddziaływania te udało się zarejestrować za pomocą superczułej aparatury do pomiaru emisji fotonów. Od wielu lat badaniem właściwości energetycznych piramid i ich budową zajmują się Czesław Galewski i Ryszard Chęciński. Wyniki ich badań zachęciły wielu lekarzy medycyny konwencjonalnej do zastosowania piramid w leczeniu rehabilitacyjnym. Już dziś stosuje je z powodzeniem Łódzka Akademia Medyczna i sanatorium w Świnoujściu. Jak skuteczna potrafi być energia piramid w leczeniu różnych schorzeń, świadczą przypadki odnotowane w Sanatorium Ośrodka Górniczego w Świnoujściu. Energia piramid, jak każdy lek, źle zastosowana, może być szkodliwa. Udowodnił to nauczyciel akademicki z Monachium, prof. Joachim Eichmeier. Wzorem K. Drbala umieścił on pod modelem piramidy żyletkę i po kilku dniach okazało się, że jej ostrze zostało stępione. Przyczyną tego zjawiska było złe zorientowanie piramidy względem osi magnetycznej Ziemi.

Francuscy radiesteci: Leon Chaumery, i Arnold de Belizal badali rozkład promieniowań radiestezyjnych (zwanych kolorami) wokół Wielkiej Piramidy w Gizeh. Uzyskany i wielokrotnie powtarzany wynik: Najsilniejsze promieniowanie, zwane zielenią ujemną (V-­) występuje na południowej ścianie piramidy. Jednocześnie ten właśnie kierunek geograficzny wskazuje w tradycji astrologicznej od przysłowiowych niepamiętnych czasów - znak Koziorożca. Zaskakująca jest zbieżność właściwości zieleni ujemnej, jakie odkryli Chaumery i de Belizal z symboliką związanej z Koziorożcem planety Saturn. Zieleń ujemna to wg francuskich badaczy najsilniejsze promieniowanie Kosmosu, stanowiące "falę nośną" dla innych promieniowań. Ma ono właściwości dezynfekcji, hibernacji a w skrajnych przypadkach mumifikacji tkanki żywej. Potrafi równie dobrze wywoływać jak i leczyć groźne choroby nowotworowe. Saturnowi z kolei tradycja przypisuje właściwości spowalniania procesów życiowych, konserwacji, dezynfekcji ale i powolnego zabijania w tajemniczy sposób. Energia Saturna jest w astrologii przejawem najsubtelniejszych a przez to najpotężniejszych energii działających na Ziemię z Kosmosu - stąd częste wyobrażenia Saturna jako przeznaczenia. Nie jest to koniec astrologicznych właściwości piramidy, bowiem równie dobrze zgadza się charakterystyka pozostałych jedenastu kolorów radiestezyjnych z jedenastoma pozostałymi znakami zodiaku. W kierunku północnym promieniuje zieleń dodatnia (V+), w kierunku zachodnim kolor czerwony, w kierunku wschodnim kolor fioletowy. Kolory radiestezyjne posiadają umowne nazwy, ponieważ nie mają nic wspólnego z kolorami występującymi w przyrodzie. Kolory, inaczej mówiąc, są to długości fal radiestezyjnych. Chaumery i de Belizal znali astrologię i jej prawidła. Niejawnie sugerują też, że nasza wiedza tak o Zodiaku jak o radiestezyjnym działaniu brył i kształtów jest zaledwie ułamkiem wiedzy, jaką mieli i jaką stosowali budowniczowie piramid. Tak czy inaczej, orientacja piramidy dokładnie w osi północ-południe ma w świetle przedstawionych faktów z pewnością niebagatelne znaczenie. Można powiedzieć, że postawienie piramidy ustanawia dookoła niej Zodiak w jego archetypowej postaci. A dawniej wierzono (wiedziano?), że zdrowie i powodzenie człowieka zależy przede wszystkim od jego harmonijnego powiązania z siłami kosmicznym. Z pewnością silne i niezniekształcone promieniowanie dookoła piramidy mogło służyć celom leczniczym (radiestezja uczy, że każdy kolor ma związek z określonym narządem ciała a astrologia to samo od wieków głosi twierdząc słowami św. Tomasza, że "charakter i konstytucja człowieka zależne są od gwiazd".

Na podstawie artykułu Włodzimierza H. Zylbertala - "Piramidy i zodiak"


Zrodlo:http://www.paranormalne.pl/topic/14896-tajemnice-piramid-w-gizie/

wtorek, 30 sierpnia 2016

42 zaprzeczenia bogini Maat

42 zaprzeczenia bogini Maat



  1. Nie grzeszyłem.
  2. Nie popełniałem rozboju przemocą.
  3. Nie kradłem.
  4. Nie zabiłem mężczyzny ani kobiety.
  5. Nie kradłem ziarna.
  6. Nie podbierałem darów ofiarnych.
  7. Nie przywłaszczałem sobie własności bogów.
  8. Nie wypowiadałem kłamstw.
  9. Nie wynosiłem jedzenia.
  10. Nie wypowiadałem przekleństw.
  11. Nie cudzołożyłem.
  12. Nie kładłem się z mężczyzną.
  13. Nie doprowadzałem nikogo do płaczu.
  14. Nie „jadłem serca” (tzn. Nie smuciłem się na darmo, nie byłem bez skruchy).
  15. Nie atakowałem żadnego człowieka.
  16. Nie jestem człowiekiem podstępnym (tj.oszustem).
  17. Nie kradłem uprawianej ziemi.
  18. Nie podsłuchiwałem (tj. Nie byłem szpiegiem).
  19. Nie obmawiałem [nikogo].
  20. Nie nosiłem złości bez sprawiedliwej przyczyny.
  21. Nie zdeprawowałem żony żadnego człowieka.
  22. Nie bezcześciłem siebie samego.
  23. Nikogo nie terroryzowałem.
  24. Nie łamałem [prawa].
  25. Nie byłem gniewny.
  26. Nie zamykałem uszu na słowa prawdy.
  27. Nie bluźniłem.
  28. Nie jestem człowiekiem przemocy.
  29. Nie jestem prowokatorem, człowiekiem konfliktowym ani wprowadzającym zamieszanie.
  30. Nie działałem (nie sądziłem) z nadmiernym pośpiechem.
  31. Nie byłem zarozumiały.
  32. Nie powielałem swoich słów w mowie.
  33. Nie czyniłem nikomu zła ani krzywdy.
  34. Nie czyniłem zaklęć przeciwko faraonowi (Nie bluźniłem faraonowi).
  35. Nigdy nie zatrzymywałem wody (tj. Nie tamowałem kanałów irygacyjnych).
  36. Nie podnosiłem głosu (mówiąc arogancko lub w złości).
  37. Nie złorzeczyłem (nie bluźniłem) bogu.
  38. Nie działałem w arogancji.
  39. Nie kradłem chleba bogom.
  40. Nie wynosiłem ciasta khenfu z dusz umarłych.
  41. Nie odbierałem chleba dziecku ani nie traktowałem z pogardą bóstwa mojego miasta.
  42. Nie zabijałem cieląt należnych bogu.

Zrodlo:https://aszera.wordpress.com/2011/11/13/42-zaprzeczenia-bogini-maat/